- Chocolate -

469 28 19
                                        

TIME SKIP

Minęło już pół godziny odkąd siedzę w salonie, a Tima dalej nie ma.

"Może pójdę z powrotem do jego pokoju. Pewnie zapomniał że miał ze mną iść." Westchnąłem i wstałem z sofy.

Wyszedłem do góry po schodach. Wszedłem do pokoju Tima jednak go tam nie było.

Podszedłem do okna i zacząłem podziwiać mroczny las otaczający rezydencje.

Po kilku minutach otworzyły się drzwi do pokoju.

Obróciłem się i spojrzałem na osobę w drzwiach.
Stał tam Tim jednak jedyne co miał na sobie to ręcznik zawiązany na biodrach.

- Y/N! Ja... Nie wiedziałem że tu jesteś. - Zająkał się Masky.

Nie odpowiadając podszedłem do niego. Wyciągnąłem rękę zamykając drzwi za nim.

Kiedy cofałem rękę celowo przejechałem po jego przedramieniu.
Tim oblał się rumiencem naco uśmiechnąłem się pod nosem.

- Zapomniałeś o mnie? - zapytałem udając obrazonego.

- J-ja nie.. Nie zapomniałem. B-brałem tylko prysznic. - wyjąkał patrząc w podłogę pomiędzy nami.

- Niech Ci będzie. Czekam w salonie. - powiedziałem i wyminąłem maskiego wychodząc z pokoju.

Zszedłem na dół i podeszłam do drzwi gdzie po kilku minutach zjawił się Tim.

- Możemy już iść. - szepnął naco otworzyłem mu drzwi i wyszedłem za nim.

Weszliśmy do lasu i przez kilka minut nie odzywaliśmy się do siebie.

- Y/N. Ja... Chciałem cie przeprosić za zmarnowanie twojej ofiary. - powiedział nie odwracając się w moją stronę.

- Nic się nie stało. Gdyby nie to, nie poznał bym ciebie. - odpowiedziałem mu i chwyciłem go za dłoń.

Tim zawahał się lecz po chwili ścisnął mocniej moją dłoń.
Byłem zdziwiony faktem że jej nie odrzucił ale nie narzekam na jego otwartość.

Dalszą drogę pokonaliśmy w ciszy. Kiedy wyszliśmy z lasu zaczęliśmy iść w stronę domu Jasona.

- Od jak dawna znasz Jasona? - zapytał Tim spoglądając na mnie.

- Około osiemdziesięciu pięciu lat. Chyba, nie pamiętam dokładnie. - wyznałem uśmiechając się.

- Wow, to już kupa czasu. - odpowiedział Tim lekko w szoku.

- Tak jakoś wyszło. Candiego znam jeszcze dłużej i nie zawsze było pomiędzy nami dobrze. - powiedziałem wzdychając.

- W 1930 prawie straciłem przez niego życie. - powiedziałem chichocząc.

Tim uśmiechnął się lecz nie dopytywał za co byłem mu wdzięczny. W końcu moja odpowiedź i tak brzmiałaby "długa historia".

Kiedy stanęliśmy już przed kamienicą wyciągnąłem klucz i razem weszliśmy do środka.

Kiedy ściągaliśmy buty do przedpokoju wszedł Candy.

- Y/N wróciłeś? Już się o ciebie martwiłem. - powiedział ironicznie Candy. Jego uśmiech jednak zanikł kiedy zobaczył Tima.

- To ja nie będę wam przeszkadzał, tylko nie bądźcie za głośno. - powiedział smutno Jester i poszedł do salonu.

Czułem się z tym źle. Od zawsze wiedziałem że Candy coś do mnie czuje jednak nie mogę kryć tego że nie jest on w moim typie.

Wiem że widok mnie z Maskim ukuł go w serce. Postanowiłem pogadać z nim o tym później.

Kiedy Tim ściągnął buty chwyciłem go ponownie za rękę i zacząłem prowadzić po schodach.

- Uważaj są dość strome. - ostrzegłem chłopaka który i tak potknął się na ostatnim stopniu.

Na szczęście złapałem go zanim uderzył w twardy grunt.

-Dzięki. - powiedział cicho naco uśmiechnąłem się dodając mu otuchy.

Weszliśmy razem do pokoju.

-Tam możesz powiesić kurtkę. - powiedziałem i wskazałem na stojak w rogu pokoju.

- Na jak długo tu zostajesz? - zapytał siadając na krześle przy oknie.

- Dwa, może trzy tygodnie. Nie jestem pewien. - odpowiedziałem ściągając płaszcz i szal.

- Ohh okay - wyszeptał cicho patrząc przez okno.

Wydawał się być zasmucony. Nie dziwie mu się, w końcu sam widzę jak dobrze się nam rozmawia.

Podszedłem do niego i wyciągnąłem w jego stronę rękę. Tim chwycił ją niepewnie marszcząc brwi.

Pociągnąłem go bliżej siebie i położyłem ręce na jego pasie.

- Lubisz gorącą czekoladę? - zapytałem i poczułem jak Tim rozluźnia się i również obejmuje mnie w okół klatki.

- Tak się składa że uwielbiam. - odpowiedział mi z szerokim uśmiechem.

-To dobrze się składa. - powiedziałem wyciągając dwa opakowania z małej szafeczki obok łóżka.

TIME SKIP

Razem z Timem byliśmy już w kuchni. Tim zasypywał kubki czekoladą, a ja wlewałem mleko do garnuszka.

Kiedy położyłem już garnek na gazie podszedłem do Maskiego i objąłem go od tyłu przytulając go do mojego ciała.

- Lubisz się przytulać co? - zapytał Tim uśmiechając się.

- Uwielbiam - powiedziałem przejeżdżając ustami po jego szyi, naco chłopak lekko podskoczył z zaskoczenie. Nie mogłem się powstrzymać i musiałem zasmiac się pod nosem.

Po chwili usłyszałem gotujące się mleko. Puściłem Tima i zalałem czekolady.
Obydwoje wzięliśmy po jednej z nich i wyszliśmy na górę.

Usiedliśmy na łóżku, a ja wyciągnąłem mojego laptopa.

Włączyłem pierwszy lepszy film i położyłem się na łóżku.

Masky zrobił to samo. Nie podobała mi się jednak odległość pomiędzy nami. Przysunąłem się do Tima który odrazu wiedział o co mi chodzi i położył się pomiędzy moimi nogami opierając głowę o mój tors.

Tim przyłożył głowę w miejscu mojego serca i spokojnie wsłuchiwał się w jego bicie, a ja bawiłem się jego włosami co jakiś czas spoglądając na film.

--------------------------

-Because I Care-  Male Reader X MaskyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz