- Rytuał -

270 18 2
                                        

Masky POV

Siedziałem gotowy przy stole i czekałem aż Slender zawiąże sznurek do Y/N.

- Masky jesteś pewnien że tego chcesz? - zapytał Liu stojący obok mnie.

Liu POV

-Masky jesteś pewnien że tego chcesz? - zapytałem spokojnie pomimo że w środku chciałem krzyczeć na cały głos.

Ze złości, lecz nie na Y/N czy Tima. Byłem zły na siebie. Tim jest na 100% przekonany że chce poświęci swoje życie dla Y/N.
Gdybym ja nie namieszał to możliwe że Y/N byłby tu, a Tim dożyłby szczęśliwej starości, ale nie bo przecież nie mogłem pogodzić się z tym że dla Maskiego jestem i już zawsze będę nikim...

Masky POV

Slender skończył przygotowanie rytuału, a ja usiadłem na krześle obok łóżka na którym leżał Y/N.

- Dobrze, teraz połóż rękę na jego klatce, powinieneś czuć przy tym bicie jego serca. - powiedział Slendy, a ja słuchałem się jego instrukcji.

Położyłem rękę na klatce Y/N i poczułem jak coś w rodzaju niewidzialnego prądu przechodzi od jego ciała i łączy się z moim sercem.

- Masky, teraz musisz powiedzieć te słowa. - powiedział Slender przesuwając przede mnie starą księgę z dwoma podkreślonymi zdaniami.

-Ut quis iurare et non revelare secreta haec inferis. Et ego servabo Deus occulta gravis nota est. - wypowiedziałem je a po chwili moje powieki stały się ciężkie.

Zamknąłem oczy i ujrzałem miliony mijających mnie gwiazd, a ja sam wydawałem się lecieć przed siebie.

Gwiazdy wokół mnie pędziły z prędkością światła mieniąc się w kolorach tęczy.
Chciałem zacząć się rozglądać jednak nie mogłem ruszyć głową.

Po chwili ujrzałem białe światło które z każdą chwilą stawało się coraz większe. Kiedy w końcu do niego dotarłem czułem jakby owe światło miało mnie oślepić jednak nie byłem w stanie zamknąć oczu. Na szczęście po kilku sekundach moje oczy dostosowały się do jasności, a ja ujrzałem Y/N.
Radość przepełniła moje serce jednak bardzo szybko uśmiech zszedł mi z twarzy.
Do Y/N podszedł wielki mężczyzna z długą brodą.
Nieznany mi mężczyzna chwycił Y/N za rękę, a obraz przede mną zaczął wirować. Jednak nie było to uczucie porównywalne do zemdlenia czy teleportacji Slendera. Wyglądało to bardziej tak jakbym oglądał film, a kamera nagle zaczęła się obracać.

Po chwili jednak wszystko na nowo się uspokoiło, a ja ponownie zobaczyłem Y/N.

Y/N POV

Hermes znów przeniósł mnie w inne miejsce, tym razem nie byłem tu sam. Hermes stał obok mnie, a ja siedziałem na średniej wielkości kamieniu spoglądając na słońce zachodzące za piękny staw wypełniony wszelkimi rodzajami ryb i roślin.
Obok stawu rosła czereśnia która pokryta była tysiącami różowych kwiatów.

Duże ilości drobnych różowych listków zostawały oderwane od gałęzi z każdym podmuchem wiatru poczym opadały niespokojnie kończąc na uderzeniu w przejrzystą tafle wody.

- Wydzisz to drzewo? - zapytał Hermes wyrywając mnie z transu.
W odpowiedzi na jego pytanie jedynie przytaknąłem niezręcznie.

-Sam je zasadziłem. Kiedy tu przybyłem nie było to nic. To ja stworzyłem ten ogród. - powiedział patrząc w oddal.

Masky POV

Wydziałem Y/N siedzącego na kamieniu, a mężczyzna stojący obok mówił coś do niego, jednak nie byłem w stanie go usłyszeć.

Postanowiłem spróbować skomunikować się z Y/N.

- Y/N słyszysz mnie? To ja Tim. - powiedział głośno z nadzieją na reakcje.
Kiedy już myślałem że to nie zadziałało ujrzałem Y/N który zaczął rozglądać się nerwowo.
Nie byłem pewnie czy mnie usłyszał ale na razie to jedyne co by na to wskazywało.

-Y/N, jeśli mnie Słyszysz podnieś prawą rękę - powiedziałem i zacząłem wpatrywać się w obraz przede mną.

Y/N POV

- Oczywiście było tu przed mną mnóstwo bogów jednak nikt nie wpadł na tak genialny pomysł.... - Hermes zdawał się mówić w nieskończoność. Opowiadając swoje idiotyczne historie o tym jakto to właśnie on był pierwszym bogie który zaprzyjaźnił się z ocelotem. Naprawdę miałem go już dość.

- Y/N słyszysz mnie? To ja Tim. - wzdrygnąłem się i zacząłem się rozglądać.
To niemożliwe że Tim tu jest... A jednak słyszałem jego głos? Może po prostu już mi odbija? Możliwe...

-Y/N, jeśli mnie słyszysz podnieś prawą rękę. - usłyszałem ponownie cichy głos Tima.
Niepewnie podniosłem prawą dłoń starając się aby Hermes niczego nie zauważył.

- Y/N jeśli naprawdę mnie słyszysz... Nie martw się, wyciągnę cie stąd. Obiecuje. - usłyszałem ponownie i powoli przytaknąłem.

__________________________

Ten chapter nie miał się w tym momencie zakończyć ale napisałem go już dawno temu i teraz stwierdziłem że go wstawię. Kolejną część postaram się wstawic do końca tego tygodnia.

-Because I Care-  Male Reader X MaskyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz