Rozdział 14

107 6 3
                                        

"To Taylor, moja dziewczyna" - te słowa krążyły w głowie Sue już od dwóch tygodni. Od dwóch tygodni nie ma ochoty po prostu - żyć. Tak bardzo go nienawidziła, tak bardzo, że wszystko co było z nim związane wyrzuciła, ale był jeden problem bo jakieś misie, kwiaty czy czekoladki dało się wyrzucić, lecz ze wspomnieniami było trudniej. Nie mogła żyć w spokoju. Codziennie mijając miejsca, w których spotykała się z Harrym, tak naprawdę było tylko jedno spotkanie, ale miejsc parę - galeria, kino, park i najgorsze a właśnie najczęściej tam bywała - ścieżka przed jej apartamentem. Dziewczyna nie mogła sobie z tym psychicznie poradzić. Przed oczami miała tylko Harry'ego mówiącego "To Taylor, moja dziewczyna" a także ich pocałunek, który nigdy nie powinien się wydarzyć.

Sue i Harry nie spotkali się od tamtego "przedstawienia kogoś" i najwyraźniej nie zamierzali się spotkać. Nie potrzebowali siebie i tyle. Styles miał dziewczynę i to tylko nią się interesował, nic innego go nie obchodziło, a zwłaszcza jakaś dziewczyna, z którą się całował. Jakie to ma znaczenie? Złotowłosa już nie raz myślała nad uczuciami do Harry'ego, czy to możliwe, że się zakochała? Jak już to było to zwykłe zauroczenie, nic poważnego, tak przynajmniej myślała. Jej matka bardzo często ją odwiedzała, pocieszała, nie sądziła, że z Stylesa jest taki "mężczyzna".

- Mamo ja... Ja rozmawiałam z tatą i on zgodził się bym do niego... przyjechała- powiedziała, któregoś dnia dziewczyna do swojej matki.

- Chcesz jechać do Los Angeles?- spytała zdziwiona kobieta.

- Tam go nie widzę na każdym kroku, tak będzie lepiej- odpowiedziała niemal natychmiast.

- A co z Urwisem?

- On jest teraz najmniejszym zmartwieniem mamo.

- To... Mogę się nim zaopiekować?- zapytała Emma na co Sue kiwnęła głową.- To super, ale będziesz nas odwiedzać?

- Oczywiście, że tak- uśmiechnęła się.

Tak jak postanowiła, tak też zrobiła. Dziewczyna już dwa dni po rozmowie z matką zaczęła się pakować, gdyż wcześniej musiała się ze wszystkimi pożegnać. Specjalnie dla Nialla zrobiła domową pizze pożegnalną. Z Liamem i Zaynem pożegnała się oglądając filmy od wieczora aż do rana. Z Perrie i Eleanor wyszły na zakupy, które trwały naprawdę długo, ponieważ dziewczyny musiały zwiedzić nie jedną a trzy galerie w Londynie i do tego zaglądać do każdego sklepu z ubraniami, a najbardziej cierpiał Louis, bo musiał je wozić po mieście, nie tylko po galeriach, ale również do pięciu restauracji gdyż żadna z nich nie była na tyle odpowiednia by zjeść kolacje i napić się wina. Kobiety obiecały sobie, że zostaną w stałym kontakcie na platformach społecznościowych, i różnych komunikatorach internetowych takich jak Skype. Tydzień później była już na lotnisku w drodze do Los Angeles.


Perspektywa Harry'ego

Gdy wreszcie mogłem odpocząć od Taylor, wróciłem do mieszkania, które dzieliłem z chłopakami. Kiedy wszedłem wszyscy byli jacyś smutni i zwyczajnie nie tacy jak zwykle, ale nie zwróciłem na to większej uwagi, gdyż mniejsza polegała na tym, że to w ogóle zauważyłem. Z kuchni wziąłem sobie szklankę soku jabłkowego i udałem się do swojego pokoju. Dawno nie widziałem się z Sue, a tak bardzo tego chciałem, chciałem powiedzieć jej co do niej czuje. Oczywiście, że Taylor to tylko dziewczyna dzięki, której Susan obędzie się bez głupich artykułów w necie. Nie chciałem by Sue musiała codziennie - gdy wychodziłaby z mieszkania - odpowiadać na setki pytać związanych ze mną, dlatego zwyczajnie od tego jest Taylor, by ja wraz z Susan mogliśmy w spokoju żyć, by to Swift się zajęli dziennikarze a nie złotowłosą. Nikomu o tym nie powiedziałem, dziś chciałem opowiedzieć o wszystkich Sue, chciałem być szczęśliwy wraz z nią, wraz z moją Gwiazdeczką. Co mogło być lepszego od spędzenia z nią całego życia? Spędzenia z nią całego życia razem, jako rodzina. Ja... Chyba się zakochałem. Co ja wygaduje ja się na pewno zakochałem! Jestem pewny swoich uczuć do Susan, tak pewny, że jestem gotów jej o nich powiedzieć, ale musi to być w jakimś romantycznym miejscu, albo nie, może najpierw niech pozna moją rodzinę, nie raczej lepiej by było jakby wiedziała co do niej czuje, albo może...

- Harry!- usłyszałem głos dobiegający z dołu.

- Tak?!

- Chcesz kawałek pizzy?!- to był Niall, ale chwila on się chce dzielić jedzeniem, czy ja właśnie dożyłem końca świata? Zszedłem na dół do kuchni biorąc jedzenie, który proponował mi wcześniej blondyn do ręki. Gdy zjadłem i popiłem herbatą, którą zrobił Horan- tak d l a m n i e, dziwnie, co?- skierowałem się do drzwi wyjściowych.

- Gdzie się wybierasz?- spytał Louis z salonu.

- Do Sue- odpowiedziałem.

- Bo wiesz... Sue tak nie za bardzo jest dostępna...

- Co to znaczy?

- Eee nie ma jej w Anglii- te słowa docierały do mnie powoli, gdy w końcu zrozumiałem, że to dzieje się naprawdę i Lou wcale nie kłamie, poczułem ukłucie w sercu. Ja... ja chyba... Czy to możliwe, żeby moje serce się złamało?


Hej!

To już druga część dzisiaj heh wene mam i to meega xdd

True Love || H.S.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz