Sue kończyła swój makijaż, wystarczyło pomalować tylko usta i już była gotowa. Kobieta jak zwykle nie wiedziała jaki kolor wybrać. Było ich za dużo do wyboru. Czerwony na ten wieczór się nie nadawał, do tego Susan nie przepadała za tym kolorem na ustach. Fioletowy już od razu odpadał. Na delikatny róż mogła się skusić, jednak nie za bardzo pasowałby jej do sukienki. Nie mając już dużo czasu, zdecydowała się na bezbarwny, bardzo błyszczący błyszczyk. Wiedziała, że Harry'emu się on podoba, gdyż kupił jej go na urodziny. Odłożyła błyszczyk na miejsce i udała się na dolne piętro, przeglądając się przy tym parę razy w lustrach wiszące w korytarzu, które po drodze na schody mijała. Zauważyła Harry'ego stojącego przy schodach. Czekał na nią. Susan przez chwile poczuła się jak księżniczka, zmierzająca do swojego księcia...
- Pięknie wyglądasz. - przyznał Harry, łapiąc jej małą rękę w swoją dużą dłoń.
- Dziękuje, ty również.
Jak na początek września, było naprawdę ciepło. Słońce świeciło, tak jakby miało zaraz wszystko wypalić, cudowny powiew lata unosił się w powietrzu, pogoda była idealna na wspólny piknik czy spacer. Harry zapewniał kobietę, że idą do restauracji, co nie do końca spodobało się Sue. Nie przepadała na drogimi restauracjami, w których podają kawałek ryby za parę stów. Jednak Styles uparł się co do restauracji.
Gdy dojechali na miejsce, Harry kazał Susan zamknąć oczy, co też zrobiła. Pomógł wysiąść jej z samochodu, a potem poprowadził ją aż do miejsca, w którym - jak się domyślała - znajdowała się restauracja. Złotowłosa poczuła jak jej szpilki wbijają się w coś miękkiego, jakby w ziemię. Po chwili wyczuła zapach grilla, ten dobrze znany jej zapach.
- Otwórz oczy. - Szepnął jej do ucha. Oczom Sue ukazała się piękna altanka, porośnięta bluszczem oraz różnymi kolorowymi roślinami, w której dostrzegła grill. Ucieszyła się w duchu, że nie nie jest to restauracja. Odwróciła się przodem do Harry'ego i mocno go przytuliła. - I jak ci się podoba?
- Jest cudnie. - powiedziała. - Po prostu cudnie. - Mężczyzna złapał ją za rękę i pociągnął w stronę altanki. Usiedli przy małym, dwuosobowym stoliku, który się tam znajdował. Nagle, kompletnie z nikąd pojawił się starszy mężczyzna, który zaczął przewracać szaszłyki na grillu, aby się nie przypaliły.
- Wiem, że nie jesz mięsa, więc są szaszłyki tylko i wyłącznie z warzyw. - powiedział dumnie Harry. Naprawdę się postarał, wynajął nawet kogoś kto będzie pilnować grilla, by oni mogli w spokoju porozmawiać nie przejmując się takim, palącym się szaszłykiem. Znalazł śliczne miejsce dla ich oboje, było idealne. A co najważniejsze zrobił to wszystko dla nich oboje.
Po naprawdę cudownym dniu, Harry zaproponował spacer. Jak się okazało obok altanki znajdowała się ścieżka prowadząca do jakiejś małej rzeki. Przeszli kawałek w totalnej ciszy, tak jakby byli nastolatkami, nie wiedzącymi co mają robić na pierwszej randce. Po chwili Harry delikatnie złapał Sue za jej palce, a później już o wiele pewniej, wziął jej dłoń w swoją. Dróżka prowadziła prosto na mostek, i właśnie tam się zatrzymali. Na mostku znajdowały się kłódki i to naprawdę dużo, wyglądało to tak, jakby zamiast barierek były właśnie te kłódki.
- Sue? - odezwał się Harry na co kobieta spojrzała na niego. - Nie wiem czy wiesz... dokładnie 6 lat temu, o tej porze dnia, pod Twoim blokiem... Pierwszy raz dotknąłem Twoich warg moimi.
CZYTASZ
True Love || H.S.
Fiksi PenggemarCzy członek najpopularniejszego Boys Bandu może zwrócić uwagę na kuzynkę jego kolegi? Czy może się zakochać w Susan Tomlinson? Dziewczyna poznaje chłopaków z One Direction, najbardziej zainteresował się nią chłopak z burzą włosów na głowie -Harry S...
