Rozdział 17

97 5 0
                                        

- Tak, tak się nazywam. - powiedziała i odeszła od stolika.

- Zaczekaj. - wstał, podbiegł do niej i złapał za rękę, żeby się odwróciła. - Sue... - nagle w jego oczach pojawiły się łzy, łzy szczęścia. Był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, nie mógł tego zepsuć. - Jesteś jeszcze piękniejsza. - szepnął delikatnie dotykając jej policzka swoją dużą dłonią. - Chociaż to raczej nie możliwe... Taka cudowna...

- Panie Styles jestem w pracy. - powiedziała i wzięła jego rękę ze swojego policzka, odwróciła się i udała na górę do hotelu, a konkretnie do swojego pokoju.

- Sue proszę zaczekaj! - krzyczał biegnąc za nią. Ona tylko przyśpieszyła kroku i gdy tylko dotarła do twojego pokoju jak najszybciej zamknęła drzwi. - Proszę... Sue... - Mówił przez drzwi, jednak to nie zadziałało, zaczął uderzać w drzwi. Na jego policzkach były łzy, lały się one z jego oczu tak szybko, że już tak naprawdę nic nie widział. - Proszę... Gwiazdeczko... - powiedział zdecydowanie za cicho by dziewczyna usłyszała, nawet on ledwie słyszał.

- Harry pozwolisz mi pracować? - "okay Harry jest dobrze, nie powiedziała przynajmniej Pan Styles"- pomyślał. Siedział pod drzwiami i po prostu płakał, płakał jak baba. Rozkleił się, jak nigdy. Jeśli ktoś widział jak Harry płacze... Mógł popatrzeć wtedy, zrozumiałby jak naprawdę wygląda jego płacz, jak bardzo mu zależy.

- Sue? Co ja Ci zrobiłem? - spytał pochlipując, na pewno każdemu byłby go żal, ale Susan wcale nie, była za bardzo zraniona by mu współczuć.

- Wystarczy, że się pojawiłeś w moim życiu. - powiedziała próbując otworzyć drzwi, jednak Harry siedział oparty o nie, był za ciężki, na pewno nie dałaby rady, a on nie zamierzał się ruszać, jeśli to była jedyna forma rozmowy z złotowłosą, nie chciał tego zepsuć.

- Ja... Ja naprawdę nie chciałem... Nie chciałem dla nikogo źle...

- Proszę przepuść mnie. - przerwała mu, jednak on nie zamierzał odpuścić.

- Chciałem tylko byśmy byli szczęśliwi, wspólnie, razem... Czekałem pięć lat, pięć cholernych lat na to by móc Cię spotkać, gdybym wiedział gdzie Cię szukać, gdyby ktoś chciał mi powiedzieć... To już dawno bylibyśmy szczęśliwi, we dwoje. Zrozumiałem, że nie ma lepszej od ciebie. Za każdym razem gdy próbowałem się wyluzować w towarzystwie innej kobiety, czułem się dziwnie, czułem że nie jestem przy odpowiedniej. Jesteś wyjątkowa Sue. Ja... Kiedy dowiedziałem się o twoim nagłym wyjeździe... Byłem wrakiem człowieka, nie jadłem, nie potrzebowałem niczyjej obecności, nawet się nie odzywałem, bo strata najważniejszej osoby w swoim życiu... Boli, boli tak cholernie bardzo, że ból jest ogromny, który potrafi zabić od środka. Przez pięć lat żyłem tylko dlatego, że miałem nadzieje, miałem nadzieje, że wrócisz... Że wrócisz do domu, do mnie. Nie obwiniam Cię za moje cierpienie, należało mi się. Mogłem to jakoś inaczej rozegrać, ale byłem młody, nie myślałem tyle ile powinienem o podejmowaniu decyzji. Jakbym tylko mógł cofnąć czas, na pewno bym czegoś takiego nie zrobił, wyznałbym Ci miłość z kwiatami w ręku, może bym uklęknął, a potem pocałował...

- Harry proszę, wstań spod drzwi, chciałabym wyjść. - znów mu przerwała.

- A... okay. - wstał a Sue mogła otworzyć drzwi i zobaczyć mężczyznę. Płakał i to dużo, jego wyraz twarzy był tak smutny jak nigdy, kobieta nigdy nie widziała jeszcze tak smutnego człowieka. Jego koszula była mokra, za pewne od łez, które spływały po jego policzkach i lądowały na białej koszuli. Susan zrozumiała, że to co jej przed chwilą powiedział, było wyznaniem miłości. Złotowłosa cieszyła się, tak w środku, nie za bardzo chciała żeby Styles zobaczył jej radość. Wtuliła się w niego, po prostu wtuliła się w niego i poczuła... Iskierki.

True Love || H.S.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz