Rozdział 6

2.6K 120 5
                                        

Dedykowany gutka16
Wszyscy wstaliśmy o szóstej i zebraliśmy się w szybkim trybie. Już po trzydziestu minutach siedzieliśmy w vanie i jechaliśmy na Heathrow. Zayn jest mega wkurzony na mnie za to, że Liam spał ze mną w jednym łóżku. Louis i Niall trochę bo uspokoili, a Harry pilnuje go podczas, gdy jedziemy i ja siedzę obok Liama, a Zaza wywierca w moim ciele dziury swoimi piwnymi oczami. Dzieki Harry. Chwała ci. W końcu dojechaliśmy na lotnisko. Bez słowa skierowaliśmy się do bramek po czym od razu do samolotu. Z tego co wiem to lecimy do Australii do Sydney, a potem do Melbourne. Bałam i boję się nadal lotu. Zayn specjalnie wepłchnął mnie między siebie, a Niallera.
-Zayn za co się tak wkurzasz? Nie mogłam zasnąć to przyszedł do mnie. Nie musisz się tak czepiać. -westchnęłam.
-Posłuchaj mnie. Jestem zły tylko dlatego, że to wyglądało mi dwuznacznie i nadal tak wygląda. Przecież ty ledwo wstałaś rano. -podniósł ton głosu. -Dobra. Nieważne. Potem pogadamy. -wkurzona ominęłam go i poszłam do Li. Lecimy prywatnym samolotem więc jest na Luzie. Są styliści chłopaków, manager i kilku ochroniarzy, a no i cały band One Direction. Osoba, której szukałam siedziała na końcu i słuchała muzyki. Usiadłam na wolnym fotelu obok niego i się uśmiechnęłam.
- Hej. Co tu robisz? - spytał mnie ściągając słuchawki z uszu.
- Siedzę. Zayn jest trochę wkurzony.
- Przepraszam.
- Za co? Przecież nic nie zrobiłeś.
- Ugh... Dobra nieważne. Mamy jeszcze dziewięć godzin lotu. Więc co robimy?
***
Praktycznie przez pięć godzin graliśmy w karty z kilkoma osobami lub sami graliśmy na telefonie w jakieś bezsensowne gry. Gdy ziewnełam po raz chyba setny Liam podał mi koc. Spojrzałam na niego z miną WTF?
- Prześlij się trochę. Widzę, że jesteś zmęczona. - nakryłam nas oboje kocem po czym wtuliłam się w chłopaka.
*Liam's POV*
Cassie spała około trzech godzin wtulona we mnie. No nie powiem podobało mi się to. Ona jest na serio świetna dziewczyną. Chciałbym taką na własność. Zobaczyłam, że Zayn podnosi się z miejsca i idzie w moim kierunku. Po chwili usiadł naprzeciwko mnie i spojrzał na dziewczynę leżącą już na moich kolanach.
-Liam, stary. Przepraszam Cię za ten cały naskok na Ciebie. Ja się po prostu zdenerwowałem niepotrzebnie. Widzę, że się do Ciebie przywiazala z czego jestem zadowolony. Zrozum ona nie ma nikogo. Martwię się o nią.
- Posłuchaj mnie. Nie jestem zły i to nie mnie powinieneś przepraszać tylko ja. Ty jesteś dla mnie bratem. Popatrz to już cztery lata. - Zasmiał się. - Wiem jak się poczułem gdy zobaczyłeś nas razem. Ona jest dla mnie bliska przyjaciółką. Nie martw się. Nic jej się nie stanie. Ona ma przecież nas i chłopaków. Jest dobrze. Pamiętaj o tym. Radzę ci, żebyś dziś z nią pogadał i wyjaśnił jej wszystko. Lepiej jej jeszcze wspomnij o tej szkole, gdzie chcesz ja wysłać po trasie. - zaczął się śmiać.
- Dobra. Na razie daj temu spokój. No to co Ok?
- Jasne. Zaraz lądujemy. Lepiej się zapnij. - on usiadł, a ja po usłyszeniu komunikatu zapiołem pasy sobie i dziewczynie po czym czekałem na bezpieczne lądowanie. Cass musiała być naprawdę zmęczona, bo się niebudzi. Po jakiś dwudziestu minutach wreszcie byliśmy na ziemi.
- Cassie obudź się. Jesteśmy na miejscu. - wziąłem nasze rzeczy po czym ze wszystkimi udaliśmy się na lotnisko po odbiór bagaży.
- Jesteś naprawdę cudowną poduszką. - ziewneła zakrywajac usta dłonią.
- Dzięki.
- Potraktuj to jako komplement. - Zaśmiała się. Po odebraniu naszych walizek razem z ochroniarzami i resztą ekipy udaliśmy się do vana i do hotelu. Po drodze zobaczyłem kilka znanych mi miejsc. Kiedyś już byliśmy w Sydney bo tutaj mieliśmy kilka koncertów. Jak się Paul i Zayn zgodzą to może zabiorę ją na małe zwiedzanie. W końcu mamy tu dwa dni wolnego między koncertami. Pójdziemy na plażę posurfować. To jest pewne. Już się nie mogę doczekać. Zgaduję, że Louis jak zwykle też pójdzie. Po około połowie godziny byliśmy na miejscu. A tam fani. Tłum fanów. Z trudem przecisnelismy się między ludźmi i weszliśmy do środka budynku. Obsługa hotelu wzięła nasze bagaże do pokojów, A my udaliśmy się za Paulem. Usiedlismy w niewielkim holu i jak zwykle zaczęła się naszą gadka.
-Pokoje sami sobie rozdzielicie. Dziś macie konferencję. To tylko pół godziny jakby co, a potem możecie odpocząć. Widzimy się tu o dziewiętnastej. Pokoje są na siódmym piętrze. Są trzy pokoje dwuosobowe do waszej dyspozycji. Ja muszę już iść i pozałatwiać sprawy. Pamiętajcie dziewietnasta. - powtórzył.
- Dobra chodźcie. Przespimy się, zjemy coś i na konferencję pójdziemy. - powiedziałem. - To kto jest z kim w pokoju? - spytałem.
- Ja chce z Harrym. - szybko rzucil Lou.
- To ja będę z Zaynem. - Niall się tym razem odezwał.
- Czyli Liam nie będzie ci przeszkadzać jeżeli będziesz z Cass przez te kilka dni. - zapytał mnie Zayn z wątpliwościami.
- Jasne. Jest ok. Jakby co to przecież ty jesteś obok. - zwróciłem się do niego. Chwilę jeszce pogadaliśmy i ustaliliśmy wszystko i windą pojechaliśmy na siódme piętro tak jak mówił Paul. Okazało się, że pokoje są obok siebie co jest naprawdę fajne. Nieważne czemu ale jest. Gdy oboje weszliśmy do pokoju ona zaniemówiła, a ja się jedynie uśmiechnąłem. Na środku pokoju stało wielkie dwuosobowe łóżko, Po prawej były drzwi prowadzące do łazienki. W pomieszczeniu nie zabrakło również wyjścia na balkon, szafy, biurka i elementów dekoracyjnych. Beż doskonale pasował do wystroju pokoju. W rogu była jeszcze mała kanapa, a na przeciw wisiał wielki telewizor. Po jakiś dwudziestu minutach rozgoscilismy się. W ogóle nie przejmowalem się bagażem, bo już od dawna stał koło szafy tylko włączyłem telewizor i zacząłem oglądać. Cass z tego co wiem to poszła wziąć prysznic, a chłopaki pewnie od jakieś pół godziny śpią. Też jestem cholernie zmęczony. Tylko się wykapie i pójdę spać. Jest dopiero o trzynastek więc pospie sobie do osiemnastkę skoro później mamy konferencję w sprawie trasy.
- Możesz już iść. Łazienka wolna. - usłyszałem ten melodyjny i zmysłowy głos przez co poczułem przyjemne dreszcze na moich plecach. Nie patrząc się na szatynke wziąłem moje spodnie dresowe i ruszyłem do łazienki. Odkrecilem wodę i już nagi wskoczyłam od prysznic. Stara się udawać twardego ale chuba nie za bardzo mi to wychodzi. Przed moimi oczami nadal mam Danielle i to, że mnie zdradziła. To naprawdę boli. Przez ciepła wodę oblewajaca moje ciało powoli się uspokajam. Umysłem się moim męskim płynem. Tak męskim. Louis siebie żarty robi, że pachnie jak panienka. Taaa to nie ja raz użyłem płynu El, bo ładnie pachniał. Pfff... Po prysznicu wygrałem się i ubralem po czym wróciłem do pokoju.
- Myślałem, że ty śpisz? - zwróciłem sie do dziewczyny siadajac na wygodnym łóżku.
- Nie. Trochę spałam w samolocie i teraz nie jestem zmęczona ale ty się lepiej połóż. Widzę jaki jesteś padniety. - powiedziała po czym wróciła do czytania swojej książki. Nie myśląc za dużo złapałem za okładkę i sprawdziłem co czyta.
- Zayn nie będzie zadowolony. - wyszczerzyłem się.
- Szczerze mówiąc wali mnie to. Będę to czytać. - wróciła do książki, a ja tylko westchnałem i przykrywajac się położyłem się na wygodnym i pachnącym materacu. Chwilę się przeglądałem dziewczynie ale po chwili moje powieki same opadły.
*Cassie's POV*
Liam tak słodko spał, że odłożyłam książkę i wpatrywałam się w jego spokojną twarz już od ponad godziny. Wygląda tak niewinnie. Tak jak małe dziecko. Ciekawe o czym śni? Czy myśli o mnie? Chwila chwila. Zapedzilam się trochę. Moją dłonią przyjechałam od jego włosów do szyi. To cudowne uczucie kiedy dotyka się jego skóry. Te delikatne ciarki przechodzące po plecach wywołane dotykiem jego skóry są jak dla mnie niesamowicie podniecające. Przymknełam oczy i leżałam tak rozmyślając nad tym co będzie. Z tego trochę przysnęłam. Gdy się obudziłam było po siedemnastej. Niewiele myśląc poszłam do pokoju Zayna i Nialla. Miałam kartę jakby co do ich pokoju więc weszłam do środka. Ich pokój był taki sam jak mój i Liama. Chłopacy sobie spali, a ja cicho eeszłam w głąb pokoju i znalazłam mój cel, a mianowicie kurtka mojego kuzyna. Przeszukałam kieszenie i wreszcie znalazłam. Paczkę papierosów. Wzięłam dwa. Jeden na teraz, a drugi na później. Wymknęłam się z pomieszczenia niezauważalnie i z powrotem wróciłam do mojej sypialni. Liam nadal spał więc wykorzystam ten czas. Ubrałam moje Vansy i wyszłam na balkon. Widok jest przecudowny. Panorama Sydney jest piękna. Po wgapianiu się w krajobraz wyjęłam ze swoich spodni zapalniczke, z która się prawie nigdy nierozstaje i z drugiej kieszeni papierosa. Odpaliłam go i zapragnęłam się słodkim smakiem nikotyny. Jeżeli mogę to tak nazwać. Nie jestem nałogiwym palaczem ale czasami muszę odreagować. Najbardziej mnie boli to, że nie mam normalnej rodziny. Mama czy tata do tego brat czy siostra. Dla mnie obojętne ale ważne by była. W pływaniu zawsze i tylko Bethy mnie wspierała. To moje życie i pasja. Chciałabym, żeby moje życie potoczyło się inaczej lub żebym wpadła na coś lub na kogoś kto będzie mnie chciał, a przede wszystkim kochał. To wszystko jest takie trudne. Przez barierek wyrzuciłam filtr od peta i wróciłam do środka. Z tylnej kieszeni moich spodni wyjęłam gumę owocową na zamskowanie odoru po papierosach i po jej otworzeniu zaczęłam ja żuć. Zauważyłam, że jest już prawie osiemnasta. Nagle zaczęło coś puszczać, a ja się wystraszyłam.
- Haha żałuj, że nie widziałaś swojej miny. - śmiał się cały czas brunet.
- Daj mi spokój.
- Przepraszam. Poczekaj przebiore się i pójdziemy coś zjeść. - powiedział i poszedł do łazienki. Szczerze mówiąc nie jestem głodna ale jak mus to mus. Nie czekałam długo na chłoapka. Chyba z kilka minut.
- Czy ty paliłaś? - o Kurwa. Chyba wyczuł. No ba, że wyczuł skoro o tym mówi.

----------------------------
JAK ZAJRZYCIE KONIECZNIE ZOSTAWCIE PO SOBIE JAKIŚ ZNAK. KOMEBTATZ LUB GWIAZKE. CHCE WIEDZIEC CZY DOCENIAVIE MOJĄ PRACE, BO NA DARMO JKE ZAMIETZAM PISAC. POLEVAJVIE BLOGA ZNAJOMYM. TEN ROZDZIAŁ DEDYKOWANY JEST gutka16. LOVE. XX. DZIEKI ZA GWIAZDECZKI.;) PS: NIE MOGŁAM SIĘ POWSTRZYMAĆ, ŻEBY NIE DODAĆ TEGO TEGO DZIAŁU

Cute memories /L.P./Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz