Fleur
No tak, już nie mogłam się wykręcić. Kiedy opowiedziałam o tym Lemon, o tym na co się zgodziłam, autentycznie była w szoku. Patrzył na mnie kilka minut z uchylonymi ustami, a do tego miałam takie wrażenie, że oczy wypadną jej z oczodołów.
Do tego to nasze spotkanie, które absolutnie nie miało być randką, zostało zaplanowane na za… GODZINĘ. Tak, dokładnie. Od dnia, gdy Leo to zaproponował, chodziłam jak struta. Ciągle myślałam co to będzie, czy w ogóle dam sobie radę. Pod wpływem impulsu się zgodziłam. A teraz musiałam sobie z tym poradzić, skoro już powiedziałam A. Jednak ostatnie czego chciałam to przesadne strojenie się. Znalazłam coś prostego, ale równocześnie coś, co niewątpliwie miało urok. A mianowicie obcisłe, skórzane spodnie i bordową bluzkę z długim rękawem oraz koronką na dekolcie. Zamierzałam też ubrać płaskie obuwie, co raczej często mi się nie zdarzało. Niestety nie miałam pojęcia co zaplanował Leo, a ta niewiedza napawała mnie lekkim przerażeniem z dozą konsternacji. No i musiałam rzeczywiście wyjść wcześniej z pracy, ale już na ten moment wiedziałam, że w poniedziałek zostanę dłużej, a wtedy większość sobie nadrobię. Normalnie jestem zajętą osobą, ponieważ- nie da się ukryć- często zagrzebuję się w pracy. Często ukrywam się za dokumentami by móc czymś zająć ręce, a tym samym odciąć się od życia prywatnego.
Właśnie taka jest prawda, nie boje się mówić o tym głośno. Teraz trzymałam się wyłącznie jednej myśli. Obym nie pożałowała chwilowego wyjścia ze strefy komfortu, z powodu faceta, który jest Wolfem, wersja 2.0. Może się mylę, niewykluczone. I zamierzam to sprawdzić. Zamierzam obserwować w taki sposób by nie mieć wątpliwości co do podobieństw między moim byłym a Leondre Lionem Brooksem. Czasami są detale, których nie da się ukryć. A te z pozoru nieistotne mankamenty, po prostu się uwidaczniają. Z czasem. Chyba, że dobrze się obserwuje. Leo jest w pewien sposób inny, co mogę stwierdzić, nawet jeśli jeszcze nie znam go zbyt dobrze.
W końcu mieliśmy się za niedługo zobaczyć, ja byłam właściwie gotowa do wyjścia. Trochę się stresowałam, bo będziemy sami. A to oznacza rozmowę, a także coś więcej poza obrażaniem mu i kazaniem by spadał na drzewo. Będę musiała przynajmniej udawać miłą i nie dać po sobie poznać, iż ani trochę nie podoba mi się taki obrót spraw.
Lemon: Gotowa?
Fleur: Niezbyt. Jestem ubrana i w ogóle, ale jakoś…
Lemon: Okej, okej. Nawet nie wiesz co napisać. Będzie dobrze, dasz czadu. Możesz dosiąść tego byka!
Fleur: Zdajesz sobie sprawę z tego, jak to zabrzmiało?
Na odpowiedź musiałam czekać kilka minut, w czasie których wydeptywałam dziurę w podłodze w sypialni.
Lemon: Tak miało zabrzmieć, skarbie. Bo kto wie jak skończy się ten wieczór. A nie oszukujmy się. Leo wygląda na takiego, który wie jak zaspokoić kobietę. Nic by ci się nie stało, gdybyś dała się ponieść. Ten jeden raz.
Fleur: Przypominam ci, że już raz dałam się ponieść. I właśnie to zaprowadziło mnie do obecnego punktu. Także podziękuję. Żadnego seksu nie będzie.
Lemon: Jeszcze zobaczymy. A teraz oddychaj i pokaż na co cię stać. Potem masz mi wszystko zrelacjonować. Z najdrobniejszymi szczegółami.
Fleur: Nie znoszę cię.
Lemon: Kłamstwo. Kochasz mnie!
Fleur: Może troszkę, ale nie przyzwyczajaj się. Uczucia u mnie to bardzo rzadkie zjawisko. Więc w sumie możesz czuć się zaszczycona.
CZYTASZ
Fighter#2: Leo
Storie d'amoreLeo tego nie planował. Niby od zawsze gonił za stabilnością, co było ciężkie w jego zawodzie, ciągłym życiu na walizkach. Miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje? Nie w jego przypadku. Kiedy ta kobieta stanęła na jego drodze, pragnął jedynie si...
