21. Masz do tego prawo, ale...

2.3K 105 5
                                        

Fleur

Tak, tego można się było spodziewać. Chciałam wypaść dobrze chyba pierwszy raz. W tym rzecz, że nigdy nie starałam się zrobić wrażenia na facecie, a teraz- z niezrozumiałych powodów oczywiście- uznałam to za właściwe. A to przecież Leo. Do tej pory to on się starał, zabiegał o moją uwagę, a ja go ignorowałam, ponieważ nie chciałam się plątać w nowy związek, który (moim skromnym zdaniem) i tak skończyłby się fiaskiem.

Wracając. Chciałam wypaść dobrze chyba pierwszy raz, jednak przypaliłam pieprzoną zapiekankę makaronową z przepisu Świętej Pamięci Arabelli Grant, mojej babci. Kiedy wyjęłam z piekarnika naczynie żaroodporne i uniosłam pokrywkę (oczywiście parząc przy tym dłonie, bo, do chuja pana, zapomniałam wziąć jakąś ścierkę) zobaczyłam przypaloną, górną warstwę sera. No i co zrobiłam? Zaczęłam zeskrobywać spaleniznę szpatułką, na tyle, na ile było to możliwe. Cholera jasna, dobra. Nie wyglądało to najgorzej i modliłam się by mimo wszystko Leo zjadł i nie narzekał. Pewnie znając tego mężczyznę, będzie na tyle miły i taktowny, że nie powie mi jeśli nie będzie się dało tego zjeść. Jest za miły, zdecydowanie. A niestety fakt był taki, iż nie miałam czasu nic zamawiać, ponieważ Leo miał się pojawić za niespełna piętnaście minut.

No cóż, trudno. Przynajmniej nakryty stół wyglądał bardzo dobrze. Musiałam się jeszcze przebrać jak najszybciej, żeby nie pokazać mu się w poplamionych dresach i naciągniętej koszulce z dziurą na rękawie. Tak więc włożyłam naczynie z zapiekanką do wyłączonego, wciąż rozgrzanego piekarnika, a potem popędziłam na górę do swojej sypialni.

Jak już mówiłam. To nie była randka, ani nic z tych rzeczy, ale mimo wszystko chciałam się dobrze prezentować. Leo na pewno będzie wyglądał gorąco, zresztą jak zwykle. I jeśli zacznie mnie czarować, co już robił tyle razy, to tym razem mogę się nie oprzeć. Może potrzebowałabym mu ulec. W końcu coś między sobą ustaliliśmy. Nie zamierzaliśmy nazywać relacji między sobą, a to, że śniły mi się takie rzeczy, ewidentnie o czymś świadczyło. Może musiałam na poważnie się z nim przespać by zobaczyć jak to jest oraz jak ta cała sytuacja na mnie wpłynie. Może być ze mną jeszcze gorzej, ale z drugiej strony mogę zmienić zdanie odnośnie kilku… bardzo istotnych rzeczy.
No dobra, teraz czas zastosować się do rady Lemon, z którą niedawno rozmawiałam. Zakaz przesadnego strojenia się, ale nie mogę też wyglądać na zblazowaną  kurę domową, która jest tak zabiegana, że nie ma czasu się ogarnąć. No coś w tym stylu. Nie żeby użyła dokładnie takich słów, ale po prostu ja to sobie tak przetłumaczyłam.
Także na wstępie zrezygnowałam z wszelkiego rodzaju sukienek i spódnic, no i z kabaretek, co się rozumiało samo przez się. Ubrałam jasne dżinsy z wysokim stanem, a także czerwoną, przylegającą koszulkę z długim rękawem, która nieznacznie odsłaniała brzuch, przez co kolczyk w moim pępku był widoczny. Tak, miałam kolczyk w pępku. Zrobiłam go w siedemnaste urodziny przez namowy jednej koleżanki, ale musiałam przyznać jej rację. Po minionych dziesięciu latach, nadal uważam, że to wygląda seksownie. I właśnie sobie uświadomiłam jaka już jestem stara, dwadzieścia siedem lat, no i od dłuższego czasu naprawdę marnuję sobie życie towarzyskie. Bo Lemon się nie liczy. Ona w życiu mnie nie zostawi. Jest ode mnie o rok młodsza, ale to tylko jeden rok, żaden problem.

Pozostaje jeszcze kwestia Leo, który za miesiąc będzie miał trzydzieści dwa lata. Nie żebym go sprawdzała, ale to te media tak działają. W każdym razie wolę starszych facetów. Co nie znaczy, że właśnie rozważam kandydaturę Leondre na mojego nowego chłopaka. Nic z tych rzeczy, serio. Chyba nadal jest za wcześnie, ale, kurwa mać, możemy się przyjaźnić. Możemy żyć w dobrych stosunkach. Nawet jeśli przyjaźń między nami nie wypali. Na pewno nie na dłuższą metę, i nawet wtedy, gdy będzie opierać się wyłącznie na seksie.

Fighter#2: LeoOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz