Leo
Podczas jazdy do domu Fleur, właściwie nie rozmawialiśmy. Grało radio, kobieta skupiała się na drodze, a ja wbijałem wzrok w boczną szybę. Przytknąłem do niej skroń, zamknąłem oczy i tak prawie przysypiałem całą drogę. Naprawdę padałem na twarz, chciałem jak najszybciej się umyć, przebrać, nie mówiąc już o wypełnieniu czymś żołądka. Mało brakowało, a w samochodzie rozległoby się głośne burczenie, ponieważ kiszki wręcz grały mi marsza.
Później położyłbym się do łóżka, albo też na kanapę, i przespał co najmniej kilka godzin. Oczywiście nie mogłem się doczekać rozmowy z Fleur, ale doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że jeśli będę ledwo żywy, wtedy na pewno nie dojdziemy do porozumienia. Pewnie też nie bardzo bym się połapał w tym, co by do mnie mówiła.
Kiedy tylko weszliśmy do domu, rzuciłem torbę na podłogę, zdjąłem kurtkę, a chwilę później zsunąłem także buty. Oparłem się o ścianę, a z moich ust uciekło głośne ziewnięcie. Fleur spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem, obkrajała wzrokiem całą moją sylwetkę. A ja czułem się dobrze będąc obiektem jej pięknego spojrzenia.
- Idź na spokojnie wziąć ten prysznic, a ja zrobię ci coś do jedzenia. Na co masz ochotę?
Na ciebie, kiedy tylko się wyśpię.
- Um…- podrapałem się po karku- kanapki wystarczą. Tylko bez pomidora. Nie znoszę pomidorów.
- Oh, dobrze wiedzieć. Pamiętasz gdzie jest łazienka, prawda?
- Tak, poradzę sobie. Dzięki. Chociaż nadal nie wierzę w to, że przyjechałaś na lotnisko, a potem zaproponowałaś bym tutaj był. To nie w twoim stylu.
- Mówiłam ci. Zastanowiłam się nad wieloma rzeczami, które teraz chcę z tobą omówić.- wzruszyła ramionami.- Znaczy wtedy, gdy już będziesz na siłach. Ewidentnie nie wyglądasz ciekawie, i chyba naprawdę potrzebujesz odpoczynku.
- Nawet sobie nie wyobrażasz.- potarłem wierzchami dłoni zmęczone powieki.- Idę na górę.
Fleur potaknęła, więc na powrót sięgnąłem po torbę. Wyminęliśmy się. Ona poszła do kuchni, a ja zacząłem wspinać się po schodach. Nie będę ukrywał. Już byłem tak bardzo zmęczony, że plątały mi się nogi, ledwo dotarłem do łazienki bez wygrzmocenia się gdzieś po drodze.
Zamknąłem za sobą drzwi, torbę rzuciłem na marmurowy blat przy umywalce. Odkręciłem kran żeby nalać wody do narożnej wanny ze złotymi zdobieniami. Łazienka była przestronna, ładnie urządzona, a poza tym wyglądała tak, jakby Fleur wcale nie oszczędzała. W sumie miała pieniądze, ja sam nie narzekałem na pusty portfel, więc trochę to rozumiałem. Jednak Fleur była taką kobietą, dla której pieniądze nie widniały na pierwszej pozycji w rankingu. I za to także ją kochałem.
Dobra, musiałem wreszcie skupić się na tym, co powinienem. I to jeszcze zanim zasnę na stojąco, w końcu się wypierdolę i rozwalę coś sobie, albo w pomieszczeniu.
Gorąca kąpiel. Mój Boże, jak ja tego potrzebowałem.
Fleur
Leo się wykąpał, zajęło mu to maksymalnie dwadzieścia minut, przebrał się też w czyste ubrania. To była nawet śmieszna, odrobinę krępująca, jak i podniecająca sytuacja. Chciałam iść mu powiedzieć, że zrobiłam jedzenie, przy okazji sprawdzić, czy już wyszedł z łazienki. No i wyszedł. Stał w mojej sypialni w samych spodniach dresowych, a koszulkę trzymał w dłoniach. No i zauważył mnie, zanim zdobyłam się na odwagę by coś powiedzieć. Kurwa, prawie spaliłam się ze wstydu! Szczególnie wtedy, gdy odwrócił się do mnie przodem i mogłam gapić się na umięśnioną, twardą klatkę piersiową. Dopiero po parunastu sekundach wróciła mi zdolność poprawnego wysławiania się.
CZYTASZ
Fighter#2: Leo
RomanceLeo tego nie planował. Niby od zawsze gonił za stabilnością, co było ciężkie w jego zawodzie, ciągłym życiu na walizkach. Miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje? Nie w jego przypadku. Kiedy ta kobieta stanęła na jego drodze, pragnął jedynie si...
