Leo
- Udało się!
Zatrzymałem pięść w pół ciosu, kiedy tylko usłyszałem znajomy głos. Powoli odwróciłem się w kierunku kobiety, a dłonie zwiesiłem po bokach ciała. Uśmiechnąłem się leniwie. Fleur była rozemocjonowana, i właśnie pędziła w stronę ringu, na którym obecnie stałem. Podskakiwała chwilę w miejscu, po czym wspięła się, przecisnęła między linami, i już stała dwa kroki ode mnie.
Dziwiło mnie to, że nie była przesadnie wystrojona, jak to zwykle, kiedy chodziła do pracy. Dzisiaj miała na sobie jasne dżinsy oraz łososiowy sweterek, który idealnie podkreślał jej zgrabną talię. Do tego ubrała trampki, zamiast niebotycznie wysokich szpilek, na których widok mogły rozboleć stopy. Długie włosy miała rozpuszczone, spływały miękkimi falami na plecy. Mimo wszystko wyglądała pięknie również w takim wydaniu. Bez garsonek, obcisłych spódnic, czy właśnie tych wysokich obcasów.
Skoczyła w moją stronę, objęła mój kark ramionami, po czym przywarła piersiami do mojego nagiego torsu. A ja dość nieporadnie położyłem dłonie na jej plecach. Dłonie, na które wciąż miałem nasunięte rękawice bokserskie, patrząc na to, że przed chwilą dość zapamiętale okładałem worek. Przygotowywałem się do kolejnego starcia- tutaj, w Vegas- ponieważ tym razem nie zamierzałem przegrać. Już nigdy więcej nie spadnę z podium, które sobie wypracowałem. Poza tym Fleur miała patrzeć, a ja nie chciałem jej zawieść. Nie chciałem by patrzyła jak ktoś obija mi mordę, a także powala na łopatki. To się więcej nie powtórzy, jak słowo daję.
Odsunęła się nieznacznie, zacisnęła paznokcie na moich barkach, a jej spojrzenie błyszczało. Chyba nigdy nie widziałem jej takiej zadowolonej. A przynajmniej, nigdy od dnia, w którym się poznaliśmy. I potem zaczęło mi świtać. Przypomniałem sobie jaki dzisiaj był dzień.
- Dobrze poszło?- uniosłem brwi. To było raczej pytanie retoryczne, ponieważ po jej zachowaniu mogłem stwierdzić jaka będzie odpowiedź.
- Zajebiście, Leo!- pisnęła, puściła mnie i wyrzuciła ramiona w górę.- Wygrałam tą pieprzoną rozprawę! I wiesz co? Moi rodzice już wszystko wiedzą. Możesz sobie wyobrazić jakie mieli miny. Jakby nie wierzyli, że ich córeczka zrobiła coś dobrze. Ale tak, od razu do nich pobiegłam. Mojemu ojcu ostatnio niezbyt dobrze poszło, więc wychodzi na to, że jestem lepsza.- zaśmiała się szczerze.- Mogą się teraz wypchać. I tak nie przyznają się do błędu, czy tym podobne, nawet na to nie liczę. Jestem po prostu dumna, że im pokazałam na co mnie stać.
- Wiedziałem, że sobie dasz radę.
Złapała mnie za rękawice i przyciągnęła bliżej siebie. Stanęła na palcach by mnie delikatnie pocałować. Mruknąłem z uznaniem w jej usta, oboje uśmiechaliśmy się przez ten słodki pocałunek.
- Mam jeszcze pytanie do ciebie.- wymruczała.
- Słucham?
- Nadal chcesz iść ze mną w niedzielę na ten obiad?- zapytała dość niepewnie.- To już za dwa dni.
- Chcę. Nie zamierzam zostawić cię na lodzie.
- Dzięki.- uśmiechnęła się.- To może po ciebie przyjadę? Pojedziemy moim samochodem.
- Pasuje mi.
- Świetnie. A teraz to nie będę ci przeszkadzać w treningu. Wpadłam w drodze do domu. Nie wracam już dzisiaj do kancelarii.- wzruszyła ramionami.
- Możesz zostać jeśli chcesz.- odarłem niemal od razu.- Wiesz przecież, że to żaden kłopot.
Fleur chwilę mi się przyglądała w zamyśleniu, jakby nie wiedziała czy przystać na tą propozycję. Jednak po chwili po prostu się uśmiechnęła.
CZYTASZ
Fighter#2: Leo
RomanceLeo tego nie planował. Niby od zawsze gonił za stabilnością, co było ciężkie w jego zawodzie, ciągłym życiu na walizkach. Miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje? Nie w jego przypadku. Kiedy ta kobieta stanęła na jego drodze, pragnął jedynie si...
