Gdy Lucy miała wziąć kolejny kieliszek, zabrałam go dla niej.
HyeMi: Wyjdziemy się przewietrzyć.
Lucy: Jasne. - Tak czy siak zabrała z powrotem kieliszka i wypiła jego zawartość. Wyszłyśmy do ogrodu, udało nam się znaleźć miejsce, gdzie nie było ludzi.
HyeMi: Nie powinnaś już pić.
Lucy: Jeszcze nie jestem pijana. - Ledwo udało się dla niej skleić zdanie.
HyeMi: Powinnaś się położyć. - Udało mi się ją złapać w ostatniej chwili.
Lucy: Podobasz mi się od pierwszego naszego spotkania. - Pocałowała mnie. Nie miałam pojęcia jak mam zareagować.
HyeMi: Zaprowadzę cię do pokoju. - Powiedziałam, gdy tylko się ode mnie odsunęła. Nie mogę jej tak tu zostawić. Przy basenie zauważył nas George.
George: Pomogę ci. - Przejął ode mnie Lucy. Położył ją w łóżku i wyszedł, a ja zdjęłam dla niej obuwie i przykryłam ją kołdrą. Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z jej sypialni. Niespodziewanie zostałam wciągnięta do sypialni naprzeciwko.
Louie: Jesteś pierwsza, która spodobała się również i mi. - Brat Lucy przygwoździł mnie do ściany. - Jak również jesteś pierwszą, która nie uciekła, krzycząc, że Lucy jest wariatką. - Cholera jak czegoś nie zrobię, to mnie zgwałci.
HyeMi: Trochę się śpieszę, możesz mnie puścić.
Louie: Nie mam takiego zamiaru. - Udało mi się jakoś uciec z jego uścisku, ale nie na długo.
HyeMi: Pomocy! - Zaczęłam wołać o pomoc, mam nadzieję, że ktokolwiek mnie usłysz.
Louie: Imprezowicze nie mają wstępu na to piętro. Nikt nam nie przeszkodzi skarbie. - Rzucił mnie na łóżko i zawisł nade mną. Cholera.
HyeMi: Złaź ze mnie do cholery. - Szarpałam się, ale to niewiele dawało.
(?): Trzymaj ręce przy sobie. - Znam ten głos, ale nie widzę, kto mówi. Louie został ze mnie zrzucony, a ja znalazłam się w czyich ramionach.
HyeMi: Moje rzeczy. - Spojrzał na Logana, który mnie trzymał.
Max: Mam je. - Pokazał moją torbę. Wyszliśmy z domu Lucy.
Rodrigo: Mówiliśmy ci, byś nie zadawała się z Lucy.
HyeMi: To, że jej brat to świr nic nie oznacza. - Logan postawił mnie na ziemi. Poprawiłam sukienkę.
Rhys: Wyglądasz obłędnie, ale nie powinnaś się tak ubierać. Zarzucił na moje ramiona swoją bluzę.
Jay: W końcu cię znalazłem. - Podszedł do nas Jay. - Co się stało?
Louie: Myślicie, że możecie tak bezkarnie wejść na moją posesję. - Stanął w drzwiach, a ja schowałam się za Jayem.
Rhys: Zabierz ją do domu Jay. - Jay zaprowadził mnie do swojego samochodu i po chwili ruszyliśmy.
HyeMi: Musisz przyspieszyć, inaczej nie wyjedziemy. - Wskazałam na zamykającą się bramę.
Jay: Cholera. - Zmienił bieg i wcisnął pedał gazu. Udało nam się wyjechać. - Co się tam wydarzyło?
HyeMi: Lucy mnie pocałowała, a jej brat chciał mnie zgwałcić.
Jay: Słyszałem w szkole plotki o tym, że podobają się dla niej dziewczyny, ale myślałem, że to tylko plotki.
HyeMi: Coś jeszcze słyszałeś?
Jay: Jej rodzina nie jest zbyt bezpieczna tak samo, jak paczka Rhysa.
HyeMi: Masz na myśli gang? - Pokiwał głową. - Czemu do mnie te plotki nie dotarły?
Jay: Może temu, że obie strony się tobą zainteresowały. - Zaparkował pod moim domem.
HyeMi: Dzięki za podwózkę.
Jay: Chcesz, żebym został?
HyeMi: Nic mi nie będzie. Widzimy się w poniedziałek.
Jay: A może zaczniemy jutro nasze projekty?
HyeMi: Możemy zacząć.
Jay: Przyjadę o 11.
HyeMi: To do jutra. - Wysiadłam z samochodu i weszłam do domu.
(?): Kochanie szybko udało ci się kupić wino. - Odezwała się nieznana mi dziewczyna. Po czym wyszła mi naprzeciw. - Kim ty jesteś do cholery?
HyeMi: O to samo chciałabym cię zapytać. - Do środka wszedł Eric z Jayem.
Eric: Co tak wcześnie?
(?): Kim ona jest?
Eric: Mówiłem ci o niej.
HyeMi: Mogę przenocować u Jaya. - Jay pokiwał twierdząco głową.
Eric: Byłbym wdzięczny.
(?): Zapomniałeś o winie.
HyeMi: Do zobaczenia. - Wyszliśmy z domu. - Przepraszam, że ci się narzucam.
Jay: Mogłabyś się nawet do mnie przeprowadzić mam wolny jeden pokój.
HyeMi: Naprawdę?
Jay: Tak. - Zatrzymał się pod domem jednorodzinnym. Wysiadałam z samochodu.
HyeMi: Mieszkasz tu sam?
Jay: Tak rodzice przyjeżdżają tu na wakacje, a częściej siedzą w kanadzie.
HyeMi: Dzięki, że pozwalasz mi tu zostać, Eric mi nie powiedział, że ma kogoś.
Jay: Wyglądał na wściekłego. Zaraz jak weszłaś do domu, pojawił się on wraz z jakimś facetem, który przekazał mu jakieś zdjęcia.
HyeMi: Może jutro się dowiem.
Jay: Późno już dam ci jakieś moje ciuch i pokaże pokój. - Weszliśmy do środka. Jay dał mi ubranie, pokazał mi, gdzie jest łazienka oraz pokazał mi pokój.
HyeMi: Dziękuję. - Wzięłam od niego ubranie. Przebrałam się i weszłam do salonu. - Muszę zadzwonić do jednej osoby. - Wybrałam numer Hobiego. - Jestem już w domu, będę kładła się spać.
Hobie: Wszystko dobrze? - Brakuje mi go. Na pewno, gdyby mnie teraz zobaczył, wiedziałby, że jest coś nie tak.
HyeMi: Tak nie musisz się o mnie martwić.
Hobie: Dobranoc. - Pożegnałam się z nim.
Jay: Twój chłopak?
HyeMi: Nie, chłopak mojego kuzyna. Mój kuzyny jest zbyt bardzo opiekuńczy, a jego chłopak zazwyczaj mnie kryje, jak coś przeskrobie.
Jay: A co z twoimi rodzicami?
HyeMi: Nie żyją, opiekuje się mną kuzyn. - Do północy opowiadałam mu o sobie.
Jay: Dobrze mi się wydawało, że gdzieś już cię widziałem. Może Jungkook chciał cię chronić.
HyeMi: Nie ma to znaczenia, teraz jestem tu. - Jay również powiedział mi trochę o sobie.
Jay: Jak wstaniemy, będziemy musieli jechać do Erica, byś wzięła leki. - Powiedziałam mu o swojej przypadłości.
HyeMi: Błagam, nie obchodź się ze mną, jak z jajkiem i zachowaj to dla siebie.
Jay: Spokojnie twoje tajemnice są ze mną bezpieczne. Czas się już położyć. - Rozeszliśmy się do pokoi.
CZYTASZ
Dream/ Min Yoongi
FanfictionKontynuacja książki Utracona kuzynka/ Min Yoongi (Druga część Utracona kuzynka/ Min Yoongi)
