Rozdział 20

111 7 3
                                        

Gdy Lucy miała wziąć kolejny kieliszek, zabrałam go dla niej.

HyeMi: Wyjdziemy się przewietrzyć.

Lucy: Jasne. - Tak czy siak zabrała z powrotem kieliszka i wypiła jego zawartość. Wyszłyśmy do ogrodu, udało nam się znaleźć miejsce, gdzie nie było ludzi.

HyeMi: Nie powinnaś już pić.

Lucy: Jeszcze nie jestem pijana. - Ledwo udało się dla niej skleić zdanie.

HyeMi: Powinnaś się położyć. - Udało mi się ją złapać w ostatniej chwili.

Lucy: Podobasz mi się od pierwszego naszego spotkania. - Pocałowała mnie. Nie miałam pojęcia jak mam zareagować.

HyeMi: Zaprowadzę cię do pokoju. - Powiedziałam, gdy tylko się ode mnie odsunęła. Nie mogę jej tak tu zostawić. Przy basenie zauważył nas George.

George: Pomogę ci. - Przejął ode mnie Lucy. Położył ją w łóżku i wyszedł, a ja zdjęłam dla niej obuwie i przykryłam ją kołdrą. Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z jej sypialni. Niespodziewanie zostałam wciągnięta do sypialni naprzeciwko.

Louie: Jesteś pierwsza, która spodobała się również i mi. - Brat Lucy przygwoździł mnie do ściany. - Jak również jesteś pierwszą, która nie uciekła, krzycząc, że Lucy jest wariatką. - Cholera jak czegoś nie zrobię, to mnie zgwałci.

HyeMi: Trochę się śpieszę, możesz mnie puścić.

Louie: Nie mam takiego zamiaru. - Udało mi się jakoś uciec z jego uścisku, ale nie na długo.

HyeMi: Pomocy! - Zaczęłam wołać o pomoc, mam nadzieję, że ktokolwiek mnie usłysz.

Louie: Imprezowicze nie mają wstępu na to piętro. Nikt nam nie przeszkodzi skarbie. - Rzucił mnie na łóżko i zawisł nade mną. Cholera.

HyeMi: Złaź ze mnie do cholery. - Szarpałam się, ale to niewiele dawało.

(?): Trzymaj ręce przy sobie. - Znam ten głos, ale nie widzę, kto mówi. Louie został ze mnie zrzucony, a ja znalazłam się w czyich ramionach.

HyeMi: Moje rzeczy. - Spojrzał na Logana, który mnie trzymał.

Max: Mam je. - Pokazał moją torbę. Wyszliśmy z domu Lucy.

Rodrigo: Mówiliśmy ci, byś nie zadawała się z Lucy.

HyeMi: To, że jej brat to świr nic nie oznacza. - Logan postawił mnie na ziemi. Poprawiłam sukienkę.

Rhys: Wyglądasz obłędnie, ale nie powinnaś się tak ubierać. Zarzucił na moje ramiona swoją bluzę.

Jay: W końcu cię znalazłem. - Podszedł do nas Jay. - Co się stało?

Louie: Myślicie, że możecie tak bezkarnie wejść na moją posesję. - Stanął w drzwiach, a ja schowałam się za Jayem.

Rhys: Zabierz ją do domu Jay. - Jay zaprowadził mnie do swojego samochodu i po chwili ruszyliśmy.

HyeMi: Musisz przyspieszyć, inaczej nie wyjedziemy. - Wskazałam na zamykającą się bramę.

Jay: Cholera. - Zmienił bieg i wcisnął pedał gazu. Udało nam się wyjechać. - Co się tam wydarzyło?

HyeMi: Lucy mnie pocałowała, a jej brat chciał mnie zgwałcić.

Jay: Słyszałem w szkole plotki o tym, że podobają się dla niej dziewczyny, ale myślałem, że to tylko plotki.

HyeMi: Coś jeszcze słyszałeś?

Jay: Jej rodzina nie jest zbyt bezpieczna tak samo, jak paczka Rhysa.

HyeMi: Masz na myśli gang? - Pokiwał głową. - Czemu do mnie te plotki nie dotarły?

Jay: Może temu, że obie strony się tobą zainteresowały. - Zaparkował pod moim domem.

HyeMi: Dzięki za podwózkę.

Jay: Chcesz, żebym został?

HyeMi: Nic mi nie będzie. Widzimy się w poniedziałek.

Jay: A może zaczniemy jutro nasze projekty?

HyeMi: Możemy zacząć.

Jay: Przyjadę o 11.

HyeMi: To do jutra. - Wysiadłam z samochodu i weszłam do domu.

(?): Kochanie szybko udało ci się kupić wino. - Odezwała się nieznana mi dziewczyna. Po czym wyszła mi naprzeciw. - Kim ty jesteś do cholery?

HyeMi: O to samo chciałabym cię zapytać. - Do środka wszedł Eric z Jayem.

Eric: Co tak wcześnie?

(?): Kim ona jest?

Eric: Mówiłem ci o niej.

HyeMi: Mogę przenocować u Jaya. - Jay pokiwał twierdząco głową.

Eric: Byłbym wdzięczny.

(?): Zapomniałeś o winie.

HyeMi: Do zobaczenia. - Wyszliśmy z domu. - Przepraszam, że ci się narzucam.

Jay: Mogłabyś się nawet do mnie przeprowadzić mam wolny jeden pokój.

HyeMi: Naprawdę?

Jay: Tak. - Zatrzymał się pod domem jednorodzinnym. Wysiadałam z samochodu.

HyeMi: Mieszkasz tu sam?

Jay: Tak rodzice przyjeżdżają tu na wakacje, a częściej siedzą w kanadzie.

HyeMi: Dzięki, że pozwalasz mi tu zostać, Eric mi nie powiedział, że ma kogoś.

Jay: Wyglądał na wściekłego. Zaraz jak weszłaś do domu, pojawił się on wraz z jakimś facetem, który przekazał mu jakieś zdjęcia.

HyeMi: Może jutro się dowiem.

Jay: Późno już dam ci jakieś moje ciuch i pokaże pokój. - Weszliśmy do środka. Jay dał mi ubranie, pokazał mi, gdzie jest łazienka oraz pokazał mi pokój.

HyeMi: Dziękuję. - Wzięłam od niego ubranie. Przebrałam się i weszłam do salonu. - Muszę zadzwonić do jednej osoby. - Wybrałam numer Hobiego. - Jestem już w domu, będę kładła się spać.

Hobie: Wszystko dobrze? - Brakuje mi go. Na pewno, gdyby mnie teraz zobaczył, wiedziałby, że jest coś nie tak.

HyeMi: Tak nie musisz się o mnie martwić.

Hobie: Dobranoc. - Pożegnałam się z nim.

Jay: Twój chłopak?

HyeMi: Nie, chłopak mojego kuzyna. Mój kuzyny jest zbyt bardzo opiekuńczy, a jego chłopak zazwyczaj mnie kryje, jak coś przeskrobie.

Jay: A co z twoimi rodzicami?

HyeMi: Nie żyją, opiekuje się mną kuzyn. - Do północy opowiadałam mu o sobie.

Jay: Dobrze mi się wydawało, że gdzieś już cię widziałem. Może Jungkook chciał cię chronić.

HyeMi: Nie ma to znaczenia, teraz jestem tu. - Jay również powiedział mi trochę o sobie.

Jay: Jak wstaniemy, będziemy musieli jechać do Erica, byś wzięła leki. - Powiedziałam mu o swojej przypadłości.

HyeMi: Błagam, nie obchodź się ze mną, jak z jajkiem i zachowaj to dla siebie.

Jay: Spokojnie twoje tajemnice są ze mną bezpieczne. Czas się już położyć. - Rozeszliśmy się do pokoi.



Dream/ Min YoongiOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz