12. Cholerna trauma

2.4K 81 22
                                        


Wybaczcie błędy.

Miłego czytania <3

^^^

Uważałam siebie zawsze jako osobę stabilną emocjonalnie. Kierowałam się racjonalizmem i wszystko starałam się logicznie wytłumaczyć. Jednak, kurwa, jak miałam to robić jak sama siebie teraz nie rozumiałam?

Od dwóch dni próbowałam zrozumieć co się ze mną dzieje. Dokładniej od momentu pocałunku z Liamem. Ten pieprzony dupek mieszał mi w głowie. Nie mogłam przez niego spać, a kiedy już spałam, śnił mi się właśnie on. Nienawidzę go. Z resztą było już tak przed naszym pocałunkiem, a on to tylko pogorszył. Ludzie czasami się całowali i nie było nic w tym złego ani nadzwyczajnego, a ten nasz również nic nie znaczył. Przynajmniej mi się tak wydaję. Nie byłam w nim zakochana ani nawet zauroczona. Nawet nie wiedziałam czy go lubię. Znaliśmy się krótko i tylko pracowaliśmy razem.

Niby spędzało mi się dobrze z nim czas i nie było z nim tak samo jak z innymi, ale w mojej głowie pojawiały się myśli co jeśli ja poczuje coś do niego albo on do mnie? To nie mogło się stać. Nie wiedziałam jak kochać. Nie wiedziałam czy mogłabym mu dać to na co zasługuje. Jedyne rozwiązanie jakie przychodziło mi do głowy to, że mogłabym po prostu się do niego zdystansować do minimum, ale co jeśli się zapyta mnie o to? Co ja mu powiem? Hej, Liam. Sorki, że cię ignoruję, ale boje się, że coś do ciebie poczuję? Przecież to jest głupie.

Musiałam się ogarnąć i to natychmiast. Nie mogę sobie pozwolić na jakiekolwiek uczucia do niego, bo muszę się skupić na pracy. Muszę to jakoś kontrolować.

Głupia.

Zamknęłam drzwi Range Rovera i zamknęłam samochód z kluczyka. Udałam się od razu do windy. Wjechałam do swojego apartamentu i po całym dniu w końcu ściągnęłam szpilki. Chodziłam w nich codziennie, ale to zawsze będzie sprawiało mi przyjemność.

Wyciągnęłam z szafki szklankę i nalałam do niej wody z kranu. Przymknęłam oczy kiedy zimna ciecz rozlała się w moim przełyku. Odstawiłam szklankę na blat i poszłam na górę do sypialni. Padłam plecami na łóżko i odetchnęłam lekko. Rozkoszowałam się ciszą kiedy do mojej głowy zaczęły napływać myśli. Myśli dotyczyły tych cholernych przelewów i Antonia. To tak bardzo nie miało sensu.

Wiedziałam tyle, że ktoś ponad Antonio „bawił się". To mnie najbardziej irytowało. Cała ta sprawa mnie wkurwiała. Jeśli ten ktoś miał coś do mnie to czemu nie może się ze mną skonfrontować? Nienawidziłam żyć w niewiedzy, a ostatnio cały czas ona mi towarzyszyła.

Musiałam zebrać listę osób, które mogły coś do mnie mieć, a takich osób było dużo. Będę musiała sobie z nimi wszystkimi porozmawiać, a to już od nich zależy czy będzie to w cywilizowany sposób. Najgorsze było to, że ja nie miałam czasu szukać kogoś komu się nudzi i postanawia sobie dawać mi pieprzone zagadki. I tak już miałam na głowie wszystkie firmy, hotele, restauracje i kluby. Co prawda pracowaliśmy w piątkę, ale nie chciałam zawracać im głowy papierkową robotą lub umowami. Byliśmy zespołem bardziej w tej nielegalnej stronie naszego biznesu mimo że większość decyzji podejmujemy razem.

Próbowałam sobie przypomnieć komu kiedykolwiek podpadłam kiedy w mieszkaniu rozległ się donośny głos.

-Suko! Idziemy pić! - głos Matta dobiegł do moich uszu. Nie odpowiedziałam na jego słowa, bo nawet na to nie miałam siły.

Dzisiaj byłam w czterech klubach i załatwiałam formalności, musiałam dzwonić po wszystkich kartelach i powiadomić ich o godzinie naszego spotkania, które ma się odbyć po jutrze. Oprócz tego przez godzinę kłóciłam się z gościem, który był pośrednikiem od przemytu narkotyków.

My Fallen AngelOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz