thirty two

799 87 7
                                        

oliver zamarł w pół słowa. jej nie miało jeszcze tu być, nie w sypialni, praktycznie gołej z masą czarnej farby na ciele. to wyglądało fantastycznie, jakby w ciągu kilku godzin z takiej czystej, delikatnej dziewczyny nagle stała się brudna, grzeszna ale nadal cudowna, nawet bardziej zachwycająca. to go pociągało, to go interesowało, ale mimo wszystko, to była mała mo, której za cholerę nie spodziewał się w tym domu. hannah kończyła jej plecy siedząc w szortach i zwykłym topie. farbka porozlewana na prześcieradłach. i tak skończył z dwoma ważnymi (jakby nie było) kobietami, na które nie umiał się zdecydować i które były przyczyną wojny w środku jego głowy.

- alex przywiózł monę wcześniej, więc pomyślałam, że może udałoby mi się przygotować ją zanim przyjdziesz. jej plecy jeszcze nie wyschły. - hann posłała oliemu przepraszające spojrzenie, nie żeby był z tego powodu zły - przygotowałam ci pokój na końcu korytarza mo, zaraz obok łazienki.

dziewczyna skinęła głową na tyle, ile pozwalała jej pozycja. szatynka zaczęła suszyć farbę na jej plecach, a chwilę potem mona narzuciła na siebie tshit, który był najbliżej łóżka i skierowała się do 'jej pokoju'. czuła się strasznie niezręcznie, wrażenie, że oliver zaraz rzuci się na hannah, wycałuje całe jej ciało a ona będzie w tym samym domu przyprawiał ją o mdłości. szczerze, to była rozerwana pomiędzy 'nienawidzę cię' a 'kocham cię tak bardzo, że nie wiem, jak oddychać'. praktycznie nie usłyszała, jak ktoś pukał do jej drzwi.

- proszę! - okrzyknęła wkładając słuchawki do uszu.

- hej, mona, prawda? - jordan fish stanął w drzwiach, a on przez całe trzy sekundy zastanawiała się, co on tu robi, ale ciekawość jej minęła i skinęła głową na 'tak'. zrobiła mu trochę miejsca na łóżku, na którym siedziała

- dużo o tobie słyszałem- przerwał na sekundkę - słuchaj mo, mogę tak do ciebie mówić? nie wiem skąd się wzięłaś, ale zawróciłaś mu w głowie i trochę wywróciłaś jego życie - pogłaskał ją po ramieniu - ale nigdy nie widziałem go tk szczęśliwego jak po tej przerwie w trasie. nie wiem, co zrobiłaś, ale jeśli znikniesz...

- wszyscy wiemy, że muszę zniknąć. nie wytrzymam tego widoku. oli bardzo kocha hann, oboje na siebie zasługują, a ja... no cóż, wrócę do swojego nudnego życia, no nie? to powinny robić siedemnastolatki, łamać sobie serca dla głupich chłopców i potem żałować swojej głupoty, ale na tym to polega, co?

wzięła głęboki oddech i podała mu słuchawkę, lepiej opowiada się, kiedy masz kasabian w tle.

- kilka miesięcy temu, nigdy nie pomyślałabym, że taka cliche historyjka może się zdarzyć, takie rzeczy nie spotykają człowieka, jak chodzi po ulicy. czat miałam od pół roku, głownie dla julie. - doomsday w słuchawkach wcale nie dodawało jej odwagi - i ten głupi dzień zniszczył mi życie po nim, a wiesz co jest najlepsze? - jordan pokiwał głową. nie znał odpowiedzi, a ona sama trochę bała się do niej przyznać - nie żałuje tego dnia. nie żałuję tak naprawdę niczego co wiąże się z nim. czasem warto pocierpieć dla kilku momentów, które zapamiętasz do końca.

- nie jesteś maszyną mała, zobaczysz, że wszystko się ułoży. - wstał z łóżka - połóż się spać młoda, jutro przymiarki.

już prawie wychodził kiedy rzucił:

- ah i mo, ja wiem czyje jest the lonley session, a ty?

puścił jej oczko. mona poczuła, że zyskała przyjaciela, takiego od serca, bo właśnie powierzyła mu swoją największą i najsłodszą tajemnicę, a właściwie po prostu pokazała mu ją z jej strony.


_____________________

hi there!

witajcie miśki moje kochane, w ogłoszeniach parafialnych mówię od razu, że JUTRO o 10:30 mam samolot, więc jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pytania, prośby, whatever to pisać do jutra do godziny 10. oczywiście we francji będę dostępna, ale w mnieeeejszym stopniu niż jestem tutaj (i hope you understand bbys)

pytanie 2 : jesteście #teammo czy #teamhannah ? to strasznie interesujące pytanie hah. ah no i kocham cie jo frajerko, która nie wie gdzie mieszka x

all my love

m

chat  [sykes]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz