Królowa | Rozdział 10

834 35 2
                                        

W dniu koronacji zostałam obudzona wraz z świtem. Zaraz po śniadaniu zostałam zabrana na makijaż oraz układanie włosów. Siedziałam prosto na krześle i czekałam, aż kobiety skończą swoją pracę. Po około godzinie, w końcu wstałam.

- Suknia czeka w komnacie, Pani – powiedziała jedna ze służek i wraz z dwiema innymi podążyły za mną do komnaty.

Na łóżku leżała piękna suknia. Czerwona z żółtymi wzorami i tego samego koloru rękawami i dekoltem. Była długa, sięgająca ziemi. Gdy kobiety pomogły mi ją założyć, zbliżała się dwunasta, czyli godzina uroczystości. Wyszłam z komnaty i ruszyłam w stronę sali tronowej, ale zatrzymałam się korytarz wcześniej gdzie czekał już Kaspian.

- Stresujesz się? – zapytał brat gdy do niego podeszłam.

Był ubrany w biało-czarne spodnie i koszulę, która była idealnie dopasowana do jego budowy.

- Może trochę – odpowiedziałam zerkając na niego i się uśmiechając.

Po kilku minutach zaczęła grać muzyka i ruszyliśmy do sali. Przed nami szło dwóch żołnierzy, a za nami – sześciu. Gdy weszliśmy do pomieszczenia ujrzałam dwa trony, przed którymi stał Aslan. Po jego prawej stronie stali bracia Pevensie, a po lewej – siostry. Cała sala była zapełniona przez Nasnijczyków, którzy na nas patrzyli. Edmund uśmiechał się do mnie, co odwzajemniłam. Spojrzałam na Zuzie i Łucje, które również się uśmiechały. Gdy żołnierze odeszli na bok, ja wraz z bratem uklękliśmy przed Aslanem.

- O to Król Kaspian X – powiedział Aslan.

Piotr podszedł do chłopaka i nałożył mu na głowę koronę. Kaspian podniósł się i skinął do Dawnych Władców, a następnie stanął przed swoim tronem odwracając się do poddanych.

- O to Królowa Bellatrix I – powiedział lew, a Zuzanna nałożyła mi na głowę koronę.

Spojrzałam na nią wstając i również skinęłam do pozostałych władców. Powoli ruszyłam w stronę drugiego tronu i również stanęłam przodem do ludzi, a następnie razem usiedliśmy na tronach.

- Kto raz został władcą Narnii, ten zawsze już władcą będzie – rzekł Aslan, a ludzie zaczęli bić brawa.

- Niech żyje Król Kaspian! Niech żyje Królowa Bellatrix!

Siedzieliśmy chwilę na tronach, a po chwili wstaliśmy i w towarzystwie rodzeństwa Pevensie ruszyliśmy na dwór gdzie czekały na nas konie. Wsiadłam na jednego i jechałam obok Kaspiana przez ulice miasteczka. Mieszkańcy wiwatowali i rzucali w naszą stronę kwiaty, a dzieci rzucały na drogę płatki. Uśmiechałam się do wszystkich i patrzyłam na ich radosne twarze.

- Może by Królowa znalazła czas dla Starego Władcy? – Usłyszałam obok siebie i zwróciłam głowę w prawą stronę gdzie zobaczyłam radosnego Edmunda.

- Och, no nie wiem – powiedziałam, chcąc się podrażnić z chłopakiem.

- Straszna z Ciebie zołza – powiedział.

- Przypominam Ci, że tą zołzę pokochałeś – zauważyłam, a chłopak przez chwilę się zastanawiał.

- Ale czy ja powiedziałem, że przestałem Cię kochać?

Uśmiechnęłam się do niego i zwolniłam, pozwalając by reszta rodzeństwa Pevensie mnie wyprzedziła. Edmund zrównał ze mną tępo i jechał ramię w ramię obok mnie.

- Pojedźmy do lasu. Sami – powiedziałam patrząc na brązowookiego.

- Teraz?

- Tak! Proszę.

Chocolade Eyes Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz