***
Zmiana narracji
Woda zaczęła powoli znikać, a ja siedziałem na łóżku w pokoju Łucji. Spojrzałem na obraz, do którego wpłynęła woda. Eustachy odwiesił obraz na ścianę, a statek, który na im był, odpłynął.
Wziąłem głęboki oddech i wstałem, a następnie wyszedłem za drzwi. Warknąłem wujkowi, że wychodzę i skierowałem się w stronę pustych uliczek. Oparłem plecy o stary budynek i poczułem jak łzy zaczynają spływać mi po twarzy. Zacisnąłem zęby i przyłożyłem dłonie do oczu.
Czy to naprawdę musiało spotkać akurat nas?
Łzy płynęły mi strumieniami po policzkach. Płakałem pierwszy raz od kilku lat, to było, aż dziwne. Z moich ust wydobył się krzyk desperacji. Zjechałem plecami po budynku i schowałem twarz między kolanami. Czułem jak łzy kapią mi a spodnie i tworzą na kolanach mokre ślady.
Poczułem dłoń na ramieniu. Spojrzałem na siostrę, która przytuliła mnie z całej siły. Pociągnąłem nosem i oddałem uścisk.
- Będzie dobrze, Edmund – szepnęła Łucja.
Pokręciłem przecząco głową i znów pociągnąłem nosem. Spojrzałem na siostrę czerwonymi oczami i znów pokręciłem głową.
***
Zmiana narracji
Straciliście kiedyś kogoś ważnego? Rodzica, brata... kogokolwiek? Jeżeli tak, znacie mój ból. Po odejściu Edmunda nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Gdy wraz z Kaspianem wróciliśmy na statek, zamknęłam się w kajucie na całą podróż. Nie wychodziłam z niej nawet na chwilę. Jedyny, co robiłam było płakanie, jedzenie i spanie. Przez trzy tygodnie, tylko to. Kiedy tylko dotarliśmy do Telmaru, czułam jak mieszkańcy na mnie patrzą i szepczą między sobą. Nie dziwiłam im się. Wyglądałam strasznie. Miałam podkrążone oczy i przetłuszczone włosy. Gdy byłam w swoje komnacie, umyłam się i położyłam do łóżka. Znów poczułam łzy w oczach i zaczęłam płakać. Schowałam twarz w poduszce i po około dwóch godzinach zasnęłam.
I tak mijały dni. Leżałam w łóżku, patrząc przez okno, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Po chwili do komnaty wszedł Kaspian z pudełkiem w dłoniach.
- Wszystkiego najlepszego – powiedział, a ja spojrzałam na niego zdziwiona. – Dzisiaj twoje dziewiętnaste urodziny. Chyba nie sądziłaś, że zapomnę.
Chłopak usiadł obok mnie na łóżku i położył na moich kolanach pudełko. Nie było duże, ale też nie małe. Nie było również owinięte żadnym papierem ozdobnym, takim jak Kaspian zawsze owijał moje prezenty. Po bokach były małe dziurki.
- Nie chcę... – szepnęłam i chciałam oddać pudełko, gdy nagle usłyszałam miauknięcie.
Spojrzałam ze zdziwieniem na prezent i powoli otworzyłam. Rozchyliłam wargi gdy zobaczyłam małego, rudego kotka z niebieskimi oczkami.
- Żartujesz? – sapnęłam patrząc to na zwierzę, to na brata.
- Ostatnio w ogóle nie wychodzisz z komnaty. Nie rozmawiasz z nikim... pomyślałem, że kot mógłby Ci... jakoś pomóc – powiedział Kaspian, a ja go przytuliłam.
- Dziękuję – szepnęłam i wzięłam do ręki zwierze.
Kotek był bardzo mały, mieścił mi się na jednej ręce. Jego niebieskie oczy, patrzyły na mnie. Kotek cicho miauknął i położył mi się na dłoni, zwijając się w kulkę. Te widok mnie rozczulał i pierwszy raz od dawna, poczułam coś innego niż smutek.
- Jak ją nazwiesz? – zapytał mnie brat, a ja zastanowiłam się chwilę.
- Pev... – szepnęłam, głaszcząc kota.
- Ładnie – uśmiechnął się Kaspian. – Czumu akurat Pev?
CZYTASZ
Chocolade Eyes
Fantasy"[...]Chciałam być tą zwykłą dziewczyną [...] Ale ja nie miałam tego wyboru. Miałam z góry narzucone, kim mam być. Przyszłą Królową Telmaru. [...]" Bellatrix I - piękna czarnowłosa o głębokich, brązowych oczach. Młodsza siostra Kaspiana X i przyszła...
