Lepiej | Rozdział 6

1.1K 44 5
                                        


Zmiana narracji

Otworzyłam zmęczone oczy i zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu, w którym leżałam. Był to jeden z pokoi w kopcu. Obok mnie stał Profesor i Truflogon, którzy o czymś dyskutowali.

- Księżniczko, obudziłaś się. – Ucieszył się Truflogon i podał mi szklankę wody. – Napij się.

Przejęłam szklankę z bezbarwną cieczą i upiłam łyk. Wtedy poczułam dwie rzeczy. Pierwszą było pragnienie, którego wcześniej nie czułam. Drugą był ból. Przeraźliwy ból, który poczułam w momencie, gdy przez moje gardło przeleciała woda. Przymknęłam oczy i przytrzymałam resztę wody w ustach i dopiero po chwili przełknęłam.

- Niech Kaspian tu przyjdzie – powiedziałam cicho, łapiąc się za gardło.

- Oczywiście – odpowiedzieli razem, a następnie wyszli.

Siedziałam chwilę w pokoju i przypomniałam sobie widok głowy Louisa tuż pod moimi stopami. Naglę do pomieszczenia wszedł Kaspian.

- Bellatrix. – Powiedział i usiadł na łóżku obok mnie. – Jak się czujesz?

Spojrzałam na niego szklanymi oczami i zaczęłam cicho płakać.

- On nie żyje – załkałam i się do niego przytuliłam. – Cały czas widzę jego twarz i słyszę płacz Helen. Cały czas czuję pętlę na szyi.

- Już dobrze. Trzymam Cię. Jesteś z nami. Jesteś bezpieczna.

Siedzieliśmy przytuleni do siebie jakieś pół godziny. Ja miałam schowaną twarz w zgięciu jego szyi, a on głaskał mnie po głowie.

- Kto mnie uratował? – spytałam odsuwając się delikatnie.

- My wszyscy, ale to Edmund Cię tu przywiózł.

- Chcę z nim porozmawiać. Proszę.

- Oczywiście – uśmiechnął się i wstał, a następnie wyszedł.

Siedziałam chwilę na łóżku próbując nie myśleć o tym co się stało.

Gdy usłyszałam otwieranie drzwi spojrzałam w tamtą stronę i ujrzałam te piękne tęczówki.

- Chciałaś porozmawiać? – spytał, a ja przytaknęłam i gestem wskazałam by usiadł obok mnie, tam gdzie wcześniej siedział mój brat. – Jak się czujesz?

- Nie jest najgorzej – szepnęłam patrząc na niego z delikatnym uśmiechem. – Chcę Ci podziękować, znowu mnie uratowałeś.

- Ale tym razem, to przeze mnie tam wylądowałaś – powiedział spuszczając głowę.

- Nie prawda. – Złapałam go delikatnie za brodę i zmusiłam by na mnie spojrzał. – Uratowałeś mnie, to jest najważniejsze.

Chłopak patrzył na mnie w skupieniu. Nagle spytał:

- Ten chłopak, którego zabili, to był twój przyjaciel, prawda?

- Tak – odpowiedziałam cicho i poczułam jak znowu po policzku spływa mi łza.

Edmund wytarł ją palcem i pogłaskał po policzku. Uśmiechnęłam się i wtuliłam twarz w jego dłoń. Patrzyliśmy na siebie chwile gdy jego twarz zaczęła się zbliżać do mojej. Czułam jakby cały świat zaczął wirować i liczył się tylko ten moment. Gdy nasze nosy się stykały, przymknęłam oczy i poczułam jego rozgrzane wargi, na swoich. Ruszaliśmy ustami w tym samym tempie idealnie się do siebie dostosowując. Położyłam swoje dłonie na jego karku, a on położył swoje na mojej tali. Nie przerywając pocałunku zaczęłam wplątywać swoje pace w jego włosy delikatnie ciągnąc za końcówki. Gdy zabrakło nam powietrza odsunęliśmy się od siebie, wciąż mając zamknięte oczy. Dysząc lekko uchyliłam powieki i spojrzałam w jego czekoladowe oczy, które mi się przyglądały.

Chocolade Eyes Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz