Z samego rana, ubrałam się w czerwoną suknię z marszczonymi rękawami i wyszytymi wzorami. Włosy zostawiłam rozpuszczone, zrobiłam tylko dwa małe warkoczyki po bokach. Lekko się pomalowałam i ruszyłam w kierunku jadalni, gdzie był już Kaspian. Przywitałam się z nim i zaczęliśmy jeść. Panowała między nami cisza, którą po chwili przerwał mój brat.
- Nie wychodź za niego - powiedział poważnie.
- Co? – zapytałam niepewnie i odstawiłam na stół filiżankę herbaty.
- Słyszałaś.
- Dlaczego? – Chłopak patrzył na mnie z niedowierzaniem.
- Wiesz dlaczego. – Spojrzałam na niego i pokręciłam głową.
- Nie...
- Nie wychodź za niego – powtórzył.
- Nie, Kaspian. – Próbowałam mu przerwać, ale on dalej trwał przy swoim. – Kaspian!
- Co?!
- Jesteś podły – powiedziałam wstając od stołu, a wyraz twarzy Kaspiana zmienił się w zdziwienie. – Od dwóch lat nie daje sobie rady... Jedyną rzeczą, o której myślę jest to czy jeszcze kiedyś będę szczęśliwa. – Mówiłam, a w moich oczach pojawiły się łzy. – Może... Może małżeństwo to zmieni. Może nie będę już myśleć o tym, że nigdy więcej nie zobaczę swojej miłości i przyjaciół – mówiłam, powstrzymując łzy. – Nie rozumiesz? Ty znalazłeś szczęście z Lilliandil, ale co ze mną? – Teraz już nie panowałam nad łzami. Płynęły mi one po policzkach strumieniami, a ja nie mogłam wziąć wdechu.
Kaspian wstał i przytulił mnie z całej siły.
- Wiem, że tego nie chcesz... Nie chcesz za niego wychodzić i to o to mi chodzi. O Twoje szczęście, Bellatrix. Chcę abyś była szczęśliwa, ale wiem, że z nim nie będziesz. Teraz myślisz, że małżeństwo pozwoli Ci zapomnieć o Edmundzie, ale to tak nie działa. Nie zapomnisz i będziesz miała tylko wyrzuty sumienia, że go zdradziłaś – mówił, jego pojedyncze łzy, kapnęły na moją głowę. – Możesz zrobić to co uważasz za słuszne, ale... ale pomyśl o tym.
- Nie chce za niego wyjść – powiedziałam pociągając nosem. – Ale co mam zrobić?
- Spokojnie, zajmę się tym jeżeli chcesz. Wszystko będzie dobrze, obiecuje
Stałam wtulona w niego kilka następnych minut. Moje łzy skapywały na jego tors i zostawiały mokre ślady. Ostatni raz pociągnęłam nosem i odsunęłam się, wycierając policzki. Na moich dłoniach zostały czarne ślady tuszu i cicho się zaśmiałam, domyślając się jak teraz wyglądam. Kaspian odprowadził mnie do mojej komnaty i powiedział, żebym się nie martwiła, a on to wszystko wyjaśni.
Usiadłam przy toaletce i zmyłam rozmazany tusz. Miałam całą czerwoną twarz i lekko podkrążone oczy. Zastanowiłam się chwilę i zmyłam cały makijaż jaki miałam na twarzy. Przetarłam twarz i poszłam na balkon. Usiadłam na zimnej ziemi, opierając plecy o mur. Poczułam jak Pev się do mnie łasi i pogłaskałam ją, na co ta mruknęła. Uśmiechnęła się lekko i wzięłam ją na ręce i pocałowałam w głowę, na co ta mnie polizała po policzku.
Po około godzinie wstałam i weszłam do komnaty. Odwróciłam się do balkonu i wystawiłam rękę do Pev.
- No chodź, Pev. Bo zostaniesz tutaj – powiedziałam, a kotka wstał i zaczął biec do komnaty, a gdy znalazła się w środku, zaczęła biegać od ściany do ściany.
Zaśmiałam się cicho i zamknęłam drzwi balkonowe. Podeszłam do półki z książkami i wzięłam pierwszą lepszą do ręki.
„Historie Władców z Dawnych czasów"
CZYTASZ
Chocolade Eyes
Fantastik"[...]Chciałam być tą zwykłą dziewczyną [...] Ale ja nie miałam tego wyboru. Miałam z góry narzucone, kim mam być. Przyszłą Królową Telmaru. [...]" Bellatrix I - piękna czarnowłosa o głębokich, brązowych oczach. Młodsza siostra Kaspiana X i przyszła...
