Wyspa | Rozdział 14

741 23 9
                                        

Następnego dnia dopłynęliśmy do jakiejś wyspy. Była pełna różnorodnej roślinności i wyglądała na opuszczoną. Chwyciłam lunetę i przyjrzałam się wyspie.

- Jeżeli Lordowie ścigali mgłę na wschód, musieli tędy przepłynąć – powiedział Kaspian, a ja na niego spojrzałam.

- To może być pułapka – zauważył Drinian.

- Lub wyjaśnienie zagadki – dodał Edmund.

- Proponuję zejść na noc, na ląd – odezwałam się. – Rano poznamy teren – dodałam.

- Zgadzam się z Bellatrix – odpowiedział Kaspian.

- Tak jest – powiedział Kapitan. – Przygotować się do zejścia na ląd!

Przetarłam zmęczoną twarz i rozpuściłam włosy, pozwalając im swobodnie opaść.

- Jak się czujesz? – spytał Edmund cicho, łapiąc mnie za biodra. – Nic Cię nie boli?

- A co? Ciebie tak? – spytałam uśmiechając się do niego wrednie, a on przewrócił oczami.

- Po prostu pytam.

- Rano miałam problem żeby wstać, ale poza tym jest dobrze. Bardzo dobrze – dodałam i go namiętnie pocałowałam, co odwzajemnił.

Gdy dopłynęliśmy do brzegu, zeszłam ze statku i usiadłam na skale, która była na plaży. Wyciągnęłam z torby, którą miałam na ramieniu, książkę i zaczęłam czytać póki jeszcze było jasno.

- Co czytasz, Królowo? – spytała Gael, która próbowała wejść na skałę.

- Nie mów do mnie „Królowo" – poprosiłam i podałam jej rękę by mogła wejść. – Mów mi Bellatrix. Czytam legendy o Aslanie – powiedziałam i pokazałam jej książkę. – Dostałam ją kiedyś od przyjaciela.

- A możesz mi ją przeczytać, proszę?

Uśmiechnęłam się i przytaknęłam. Dziewczynka oparła głowę na moim ramieniu i patrzyła na słowa, które czytałam. Chyba pierwszy raz czytałam książkę na głos i to komuś. Zazwyczaj gdy czytałam, byłam w komnacie sama, a teraz byłam wśród ludzi, na jakiejś wyspie i czytałam dziecku. Nawet nie wiem kiedy, ale zostało rozpalone małe ognisko, a marynarze usiedli wokół skały, na której siedziałam i się przysłuchiwali. Gdy doszłam to połowy książki, uniosłam na chwilę wzrok i spojrzałam na te zaciekawione oczy. uśmiechnęłam się i kontynuowałam. Gdy pojawiła się wzmianka o Władcach z Dawnych Czasów, wyszukałam wzrokiem rodzeństwa Pevensie, które również mnie słuchało. Obydwoje się do mnie uśmiechali i kiwnęli głową bym kontynuowała. Gdy późno w nocy, skoczyłam czytać, tata Gael wziął śpiącą córkę i położył ją na ziemi, a ja zeszłam ze skały. Wszyscy się rozeszli, a ja podeszłam do brata.

- Nigdy nie słyszałem jak czytałaś. – Powiedział. – A szkoda.

Uśmiechnęłam się do niego i poszłam do Łucji, która miała w ręce jakąś książkę.

- To moja? – spytałam, a dziewczyna podskoczyła.

- Przepraszam, po prostu widziałam, że masz jeszcze jedną – powiedział lekko przerażona.

- W porządku, tylko następnym razem poproś, okej?

Dziewczyna się uśmiechnęła, a następnie przytaknęła i zaczęła czytać. Usiadłam na ziemi i zaczęłam układać koc, tak żeby można było go potraktować jak poduszkę. Gdy się położyłam poczułam jak ktoś łapie mnie w tali i obraca w drugą stronę. Edmund odwrócił mnie twarzą do siebie i przytulił.

Chocolade Eyes Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz