Bal | Rozdział 9

879 31 4
                                        

Gdy rano otworzyłam oczy, od razu je zamknęłam, ponieważ słońce mocno świeciło. Przechyliłam głowę w dół i spojrzałam na swój brzuch, na którym spoczywała głowa Zuzanny, a następnie przeniosłam wzrok na swoje lewe ramie gdzie leżała głowa Łucji.

- A co ja jestem, poduszka? – szepnęłam do siebie i powoli usiadłam, starając się ich nie obudzić.

Wstałam z łóżka i wyciągnęłam z szafy białą suknię oraz niebieski gorset z wiszącym materiałem. Poszłam do łazienki i założyłam suknie, a następnie gorset, którego materiał poprawiłam, aby zasłaniał tył sukni. Wyszłam z łazienki i podeszłam to toaletki gdzie zaczęłam rozczesywać włosy i się delikatnie malować. Włosy związałam w warkocza, który zwisał mi z prawego ramienia.

- Już wstałaś? – Usłyszałam zaspany głos Łucji i na nią spojrzałam.

- Tak, już późno. Słońce już dawno wstało.

- O, Aslanie, rzeczywiście – powiedziała Łucja i zaczęła trząść ramieniem Zuzy. – Zuśka, no wstawaj! Już późno!

- Co się drzesz? – spytała dziewczyna nie otwierając oczu i nakryła się kołdrą.

- Zuzanno Pevensie, jest już południe, a wieczorem zaczyna się bal – powiedziałam twardo, a dziewczyna usiadła od razu.

- Czemu nie mówicie? – spytała zła i wyszła z łóżka prawie wywracając się o kołdrę. – Trzeba się już ubierać.

- Nie przesadzaj, może najpierw coś zjesz? Ja jestem głodna – odpowiedziała. – I może się ubierzcie bo na śniadanie nie pójdziecie chyba w piżamie.

- Tak, masz rację – odpowiedziała Łucja i dziewczyny poszły do łazienki się przebrać we wczorajsze ciuchy.

Wyszłyśmy z pokoju i ruszyłyśmy do jadalni, mając a dzieje na spotkanie służek, ale po drodze wpadłyśmy na chłopaków.

- No proszę, Śpiące Królewny wstały – zakpił Piotr.

- Uroczo wyglądałyście traktując Bellatrix jako poduszkę – dodał Kaspian.

- Zgadzam się. A Ty strasznie się śliniłaś – dopowiedział Edmund patrząc na mnie.

- Ale zabawne – odpowiedziałam ironicznie. – A teraz nas przepuście.

- A co? Zgłodniałyście? – spytał mój brat, a ja wystawiłam mu język.

- Spadać – odpowiedziała Łucja i złapała nas za ręce ciągnąć do jadalni.

- Dzień dobry, Panie – ukłoniła się jedna ze służek. – Życzycie sobie coś konkretnego na śniadanie?

- Witaj, Lolu. – Uśmiechnęłam się. – Może naleśniki? – spytałam patrząc na dziewczyny, a one przytaknęły.

- Oczywiście. – Rudowłosa się uśmiechnęła i poszła do kuchni.

- Lola jest cudowna – powiedziałam do dziewczyn, siadając przy stole.

- Wygląda na młodą – zauważyła Zuza.

- Tak, ma zaledwie 22 lata. Jej matka pracuje na zamku od zawsze.

- Rozumiem – powiedziała Pevesie.

Rozmawiałyśmy o różnych głupotach do momentu aż przyniesiono nam śniadanie. Jadłyśmy je wciąż się śmiejąc.

- Chodźcie zobaczyć salę na bal! – krzyknęła Łucja.

Popatrzyłam na siebie z Zuzanną i wszystkie wstałyśmy i ruszyłyśmy do sali. Sala była wielka i pięknie ozdobiona. Pod ścianami stały stoły gotowe już na podanie jedzenia. Filary były owinięte pięknymi kwiatami, tak jak pochodnie.

Chocolade Eyes Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz