Obudziłam się w lochach. Telmarskich lochach. Podniosłam się do góry, ale od razu upadłam. Poczułam, że moje dłonie i nogi są związane mocnym sznurem. Próbowałam je rozwiązać, ale to nic nie dawało. Szarpałam się jak mogłam, ale jedynym skutkiem były czerwone ślady na nadgarstkach i kostkach.
Usiadłam pod ścianą i zaczęłam myśleć o tym co wydarzyło się wcześniej. I po chwili uderzyła mnie fala wspomnień. Moment, w którym śmiałam się z Edmundem; pojawiający się wokół żołnierze; ogłuszony Edmund; a potem ciemność. Przełknęłam ślinę i wzdrygnęłam się, gdy usłyszałam jak ktoś wchodzi do lochów.
- Księżniczka się obudziła – zaśmiał się żołnierz, który stanął naprzeciw mnie. – Wstawaj. – Rozkazał i szarpnął mnie za ramię, a ja ledwo łapiąc równowagę spojrzałam na niego wściekle.
On, oraz dwóch innych żołnierzy prowadzili mnie w stronę wyjścia z zamku. Gdy znaleźliśmy się na zewnątrz zobaczyłam wielu strażników, którzy tworzyli drogę w stronę dużego podestu. W stronę stryczka... W moich oczach pojawiły się łzy. Pomrugałam kilku krotnie, żeby się ich pozbyć i wyprostowana szłam dalej. Słyszałam rozmowy ludzi, którzy stali za żołnierzami. Słysząc niektóre słowa i urywki rozmów domyśliłam się, że nie wiedzą kto ma umrzeć.
Przeszliśmy jakieś dziesięć stóp, a żołnierze pociągnęli mnie z całej siły po schodkach. I wtedy na całym królewskim placu zapanowała cisza.
- „Księżniczka Bellatrix I, została oskarżona o zdradę i pomoc wrogom Korony, za co zostaje skazana na śmierć przez powieszenie." – Przeczytał głośno Podlizar i spojrzał na Miraza, który patrzył na mnie.
- Nie! – krzyknął ktoś w tłumie i zobaczyłam jak do przodu wybiega Louis.
- Louis... nie... - szepnęłam i czułam jak głos mi drży.
- Nie możecie! Nic nie zrobiła! – krzyczał wściekły i próbował do mnie podbiec, ale dwóch żołnierzy złapało go za ramiona. – Nic nie zrobiła!
- Lois, przestań – załkałam, ponieważ doskonale wiedziałam czym to grozi. – Jest dobrze.
- Odstawcie go do tłumu! – rozkazał Podlizar, ale Miraz mu przerwał.
- Przyprowadźcie go bliżej – rozkazał, a oni zaczęli prowadzić chłopaka w stronę podestu. Miraz zszedł ze swojego miejsca i stanął tuż obok niego.
On wiedział. Louis już wiedział, co go czeka i nie wyglądał na przerażonego. Był spokojny. W moich oczach zebrały się łzy, a ja zaczęłam kręcić głową. Proszę, nie.
Miraz wyciągnął z pochwy miecz, a Louis ostatni raz na mnie spojrzał i opuścił głowę. Ostrze miecza zalśniło w słońcu i w tedy... w tłumie dało się słyszeć stłumione krzyki i płacze.
Załkałam głośno, gdy zobaczyłam jak głowa mojego przyjaciela spada na ziemię.
- Nie! – usłyszałam i spojrzałam w tłum. – To moje dziecko! Mój synek! – krzyczała Helen zrozpaczona. Łzy zamazywały mi widoczność, ale widziałam jak Henry ją do siebie przytula.
Zamknęłam oczy głośno płacząc, ale po chwili poczułam jak coś ląduję pod moimi nogami. Uchyliłam powieki i przerażona się cofnęłam widząc jego bladą, zakrwawioną twarz.
- Czemu to zrobiłeś?! – krzyknęłam patrząc na Miraza, którego twarz nie wyrażała żadnych emocji. – Czemu go zabiłeś?!
- Tak skończy każdy, który mi się sprzeciwi! – krzyknął Miraz w tłum, który milczał. – Każdy, kto chodźmy pomyśli o zdradzie, skończy bez głowy! - Mężczyzna wszedł na podest i staną naprzeciw mnie łapiąc mocno za brodę. – Lub na stryczku – warknął puszczając mnie.
CZYTASZ
Chocolade Eyes
Fantasi"[...]Chciałam być tą zwykłą dziewczyną [...] Ale ja nie miałam tego wyboru. Miałam z góry narzucone, kim mam być. Przyszłą Królową Telmaru. [...]" Bellatrix I - piękna czarnowłosa o głębokich, brązowych oczach. Młodsza siostra Kaspiana X i przyszła...
