Rano obudziła nas Gael, która zauważyła na niebie Błękitną Gwiazdę. Gdy byliśmy na statku, patrzyłam na gwiazdę, która mimo słońca, wciąż świeciła na niebie. W południe wiatr przestał wiać, a my staliśmy w miejscu.
- Coś chyba nie chce żebyśmy tam dotarli – powiedziała, patrząc na chłopaków. – Bez wiatru, nie wiele zdziałamy.
Nagle szarpnęło statkiem, a ja upadłam na ziemię. Rozejrzałam się i spojrzałam na smoka, który ciągnął statek.
- Jesteś genialny, Eustachy! – krzyknął Edmund, a ja stanęłam i patrzyłam na radosnego chłopaka.
Gdy słońce powoli zaczynało zachodzić, dotarliśmy do Ramandu. Wyspa była wspaniała, taka zielona, z różnymi stworzeniami. Zeszliśmy a ląd i ruszyliśmy w stronę ruin. Dotarliśmy tam już wieczorem, więc Edmund oświecał nam drogę latarką. Wszyscy mieliśmy miecze w gotowości. Po jakimś czasie dotarliśmy do jakiegoś stołu, który był pełen jedzenia. Patrzyłam na to niepewnie, ponieważ jedzenie nie było stare. Wyglądało to, jakby stół był nakryty niedawno.
Na końcu stołu były dziwne krzaki. Podeszłam do nich i gdy im się przyjrzałam, pisnęłam. Byli to Lordowie. Wszyscy spojrzeli na mężczyzn, również przestraszeni.
- Oddychają – zauważyłam i spojrzałam na wszystkich.
- Rzucono na ich urok – powiedział Edmund.
- Nie tykajcie jedzenia! – krzyknął Kaspian, patrząc na marynarzy.
- To jest Stół Aslana! – krzyknęła Łucja.
Zaczęliśmy kłaść miecze na stole i układać je w koło.
- Jest ich sześć... - powiedziałam cicho i spojrzałam niepewnie a brata.
- Jednego brakuje...
Nagle miecze zaczęły się świecić. Patrzyłam na to z zaciekawieniem, a po chwili zobaczyłam również jak z nieba zaczyna zlatywać Błękitna Gwiazda. Gwiazda wylądowała na ziemi i przetransformowała się w piękną kobietę.
- Przybysze z Narnii, witam was – powiedziała kobieta, uśmiechając się do nas. – Proszę, jedzcie. Tę ucztę przygotowano dla was.
- Jak Cię zwą? – spytałam.
- Nazywam się Lilliandil, córka Ramandu. Wskazałam wam drogę.
- Aż trudno oderwać oczy – powiedział Kaspian.
- Jeżeli chcecie, przybiorę inną formę-
- Nie! – krzyknął mój brat, a ja się cicho zaśmiałam.
- Przy Stole Aslana starczy miejsca dla każdego – powiedziała, a świece się zapaliły. – Częstujcie się.
- Czekajcie! – zatrzymał ich Edmund. – Co im się stało? – zapytał, patrząc na Lordów.
- Byli na wpółobłąkani gdy tu przybyli. Wzajemnie grozili sobie bronią, a przemoc jest przy Stole Aslana niedopuszczalna. Dlatego sprowadzono na ich sen.
- Obudzą się? – spytała Łucja.
- Oczywiście, gdy tylko powróci ład. Pokaże wam coś. – Gwiazda zaczęła się gdzieś kierować.
Chwyciłam tylko do ręki jabłko i ruszyłam za nią. Edmund złapał mnie za dłoń i zrównał zemną kroku.
- Czy Koriakin opowiedział wam o Wyspie Mroku? – zapytała Lilliandil.
CZYTASZ
Chocolade Eyes
Fantasy"[...]Chciałam być tą zwykłą dziewczyną [...] Ale ja nie miałam tego wyboru. Miałam z góry narzucone, kim mam być. Przyszłą Królową Telmaru. [...]" Bellatrix I - piękna czarnowłosa o głębokich, brązowych oczach. Młodsza siostra Kaspiana X i przyszła...
