༄Tak bardzo, próbowałem znaleźć lepszą drogę, ale każdy dzień jest taki sam
Staram się przerwać wszystko i to popycha mnie do szaleństwa
Możesz być moim ratunkiem, możesz być dokładnie tym, czego potrzebuję ༄
Trening trwał, ale nikt nie raczył narazie wjechać na skocznię. Halvor wykombinował skądś piłkę. Gdy przyniósł ją z triumfem na twarzy, oczy Liiny się rozszerzyły. Splotła dłonie i spojrzała na Graneruda.
— Grasz? — zapytał. Kiwnęła głową. — A umiesz?
Dziewczyna ponownie skinęła głową. Norweg kopnął do niej piłkę, a ona jakby była w swoim świecie. Chyba nawet Antti był zdziwiony, że z takim entuzjazmem w tym momencie grała z Halvorem.
Wszyscy obserwowali ich, Eetu zerknął na Erika podejrzanie. Chłopak był wpatrzony w Liinę jak w Kryształową Kulę. Wrócił na ziemię dopiero gdy posłała piłkę w jego stronę. Zdążył się uchylić i oberwał Tate, grający w krzyżówki.
— NO EJ — jęknął jak małe dziecko — Za co?
— Orient — rzuciła sarkastycznie w odpowiedzi — Strażakiem to ty nie będziesz.
Na jej słowa wszyscy obecni (No poza Forfangiem, który nadal gadał o rodzajach ekspresów do kawy) zaczęli się śmiać. Dziewczyna albo miała dobry dzień, albo przechodziła jakąś ewolucję. Nigdy nie próbowała być fajna. A teraz? Teraz poczuła, że żyje, że oddycha i potrafi utrzymać normalne kontakty z innymi ludźmi.
Przez chwilę stała zamyślona z piłką w dłoni, po czym spojrzała na Anttiego.
Fin posłał jej uśmiech, a jego oczy jakby mówiły "Dobrze robisz młoda". Odpowiedziała mu lekkim, jeszcze nie do końca opanowanym uśmiechem. Wiedziała, że jeszcze trochę i nauczy się uśmiechać jak normalny człowiek.
Rzuciła piłkę w dłonie Mariusa, a oni polecieli na rundkę wokół kontenerów. Patrzyła jedynie jak znikają za zakrętem i splotła dłonie.
— Nie mówiłaś, że umiesz grać — usłyszała za plecami. Spojrzała się do tyłu.
— Ilu rzeczy ja ci nie mówiłam jeszcze, Erik — westchnęła.
— Zaczynam się do tego przyzwyczajać — uniósł wzrok, pociągnął Tate'a za kaptur i pobiegli za resztą debili.
Liina pokręciła głową i poszła w swoją stronę. Naprawdę zaczęła lubić towarzystwo tych wszystkich głupków, a o Eriku nie wspominając. Jego towarzystwo lubiła szczególnie.
×°×
Zawody w Norwegii skończyły się szybciej, niż mogliby przypuszczać. Szybko minęły kwalifikacje. W piątek wieczorem Norwegowie uczyli się tańców z Piotrkiem, który w bonusie przyniósł im marynowaną paprykę z majerankiem. Liina siedziała pod ścianą i obserwowała jacy byli z nich tancerze i zdecydowanie to Marius miał najlepsze wyczucie rytmu. Daniel bardziej zgrywał baletnicę, a Johann ubolewał, że Kristoffer wpadł mu pod nogi i skończyli na podłodze.
Co do amerykanów. Andy z Casey'em namiętnie nadal grali w pokera. Wyciągnęli chociaż na chwilę Tate'a od telefonu. Jak to powiedział Larson "Zostaw ten biedny telefon, przyda mu się izolacja od twojej osoby". Biedny chłopak musiał znosić ich nietaktowne zagrania, w których nie wychodziła gra tak, jak powinna. Erik stał nad tą trójką i jak ten największy obserwator gapił sie na ich poczynania hazardowe.
Tak naprawdę piątek w Lillehammer skończył się szybciej, niż się zaczął.
Wtedy też w nocy Erik po raz pierwszy spał dłużej, niż 5 godzin. I tak nie mógł zasnąć przez Tate'a, któremu się włączyła faza katarynki i nawijał jak nakręcony o wszystkim i niczym. Z kolejnym durnym pytaniem obrywał poduszką albo czymkolwiek, co Erik miał pod ręką. Aż w końcu znudziło mu się sięganie po jego jedyną dostępną amunicję, zebrał swoją poduszkę, obrócił się plecami do mruczącego coś teraz Tate'a pod nosem i zamknął oczy.
CZYTASZ
𝐋𝐨𝐬𝐭 ✯ 𝐄𝐫𝐢𝐤 𝐁𝐞𝐥𝐬𝐡𝐚𝐰
Fanfiction𝐉𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐳𝐚𝐠𝐮𝐛𝐢𝐨𝐧𝐲 𝐰 𝐭𝐲𝐦 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐜𝐢𝐞, 𝐳̇𝐲𝐣𝐞 𝐰 𝐢𝐥𝐮𝐳𝐣𝐢 𝐳̇𝐲𝐜𝐢𝐚, 𝐚 𝐭𝐚𝐤 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐦 𝐧𝐢𝐜 Co, gdy na drugim końcu świata jest ktoś, dla kogo żyjesz i oddychasz? Granice stają się praktycznie...
