༄Dając mi cały świat
Następnie podpal wszystko
Bo robisz to do cholery
Nienawidzę tego, jak pracuje moja głowa, serce boli
Zostawiasz mnie w najgorszym momencie, stawiam cię na pierwszym miejscu
Wszystko co wiem, dobija mnie
Błagam cię, żebyś wrócił, to żałosne
Jak bardzo potrzebuję Cię tutaj, żeby oddychać?
I kiedy nazywasz mnie zranionym
Nie cofnę się, nie upadnę ༄
Liina otworzyła gwałtownie oczy. Rozejrzała się po pokoju nieprzytomnie, zastanawiając się, która jest godzina. Sięgnęła po telefon, widząc na nim parę wiadomości od Erika.
Chwila....
Dziewczyna rozszerzyła oczy i zaczęła się zastanawiać. Czy ona całowała się z Erikiem na serio... Czy to był tylko sen, których nie miewała często? Tak gwałtownie się podniosła, że spadła z łóżka i wyłożyła się na podłodze wciąż trzymając mocno telefon w ręce. Żeby wiedzieć, czy to wszystko zdarzyło się naprawdę i czy jest taka głupia, że wierzy, że to był tylko sen przejrzała czat z chłopakiem. Zero wiadomości od niej, czy chciałby do niej przyjść.
To musiało znaczyć tylko jedno. Gdy opadła na łóżko po odstawieniu walizki, wszystko dalej musiało się tylko śnić...
Zasłoniła twarz i poczuła się strasznie idiotycznie. W końcu... Dlaczego śniły jej się akurat takie rzeczy? Przetoczyła się na lewy bok i westchnęła.
" Myśl debilko, przecież jesteś taka głupia, że serio w to wszystko uwierzyłaś "
Jej myśli nie dawały spokoju. Leżała tak, póki nie uznała, że chyba czas wstać z tej podłogi, bo ileż można na niej tak bezczynnie leżeć i to przed godziną piątą rano.
Nie zostało jej nic innego jak zarzucić swą bluzę, wskoczyć w buty i pójść na całkowicie poranny spacer.
Zamknęła pokój, włożyła ręce do kieszeni bluzy i postanowiła pójść schodami, bo winda mogła być zbyt głośna. Zwłaszcza, że nadal obowiązywała cisza nocna. W tym momencie zastanowiła się, czy w Ga-Pa, gdy odstawiali schlanego Sundala też byli super cicho. Przypomniała sobie jednak, że któregoś razu Halvor tak głośno przeklnął, że aż Erik przywalił mu w łeb.
Dziewczyna szła powolnym krokiem przez las niedaleko skoczni Kulm, na której zresztą tak wiele się wydarzyło. Szczerze nie żywiła do niej sympatii i nie lubiła, gdy na niej skakano. Zdawała jej się niebezpiecznym obiektem, chociaż to mogły być jedynie jej odczucia.
Zatrzymawszy się przy jednym z drzew westchnęła. Wszystko byłoby super, gdyby nie poczuła na swoich plecach czyjejś dłoni.
Gwałtownie się odwróciła ściskając nadgarstek osobnika, ale zamarła.
— Ty serio jesteś debilem — pokręciła głową. Erik wzruszył ramionami robiąc przy tym głupi uśmiech. Puściła jego dłoń i zerknęła na niego niepewnie. Nie wiedziała, jak na niego spojrzeć po tym, co jej się śniło.
— Wiesz, czasami zdarzy się inteligent w armii — mruknął.
— Przez ciebie czuję się jak w jakimś filmie. Bohaterowie wiecznie spotykają się na nocnych spacerach, a gdy już jedno z nich myśli, że tym razem będzie samo, to drugie nagle się zjawia niewiadomo skąd. Serio?
Chłopak rozejrzał się wokół, poprawił włosy i włożył ręce do kieszeni kurtki.
— No widziałem cię przez okno jak wychodziłaś. Domyśliłem się, że to ty — przyznał się podchodząc bliżej.
Liina zacisnęła usta zastanawiając się nad tym, co mu odpowiedzieć. Przecież nie opowie mu o jej nocnych wyobrażeniach, bo wyszłaby na całkowitą idiotkę, którą zresztą była.
— Nie przyszłaś do mnie jak przyjechałaś — dodał śmiertelne poważnie. Dziewczyna odetchnęła, wiedząc, że jednak faktycznie to był tylko sen.
— Zmęczona byłam, przepraszam królu złoty obiecuje poprawę — mruknęła sarkastycznie. — A tak serio, dlaczego znowu nie śpisz?
— Tak wyszło, a ty?
CZYTASZ
𝐋𝐨𝐬𝐭 ✯ 𝐄𝐫𝐢𝐤 𝐁𝐞𝐥𝐬𝐡𝐚𝐰
Fanfiction𝐉𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐳𝐚𝐠𝐮𝐛𝐢𝐨𝐧𝐲 𝐰 𝐭𝐲𝐦 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐜𝐢𝐞, 𝐳̇𝐲𝐣𝐞 𝐰 𝐢𝐥𝐮𝐳𝐣𝐢 𝐳̇𝐲𝐜𝐢𝐚, 𝐚 𝐭𝐚𝐤 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐢𝐞𝐦 𝐧𝐢𝐜 Co, gdy na drugim końcu świata jest ktoś, dla kogo żyjesz i oddychasz? Granice stają się praktycznie...
