#ktfMK
- Poczekajcie, muszę odebrać – oznajmia Chris, gdy wszyscy razem jemy śniadanie na tarasie.
Odchodzi kilka metrów na bok, przykładając do ucha komórkę.
- Tutaj, w Hamptons?
Kilka razy przytakuje, a jego brwi wyraźnie zaczynają się unosić.
- Jestem na wakacjach, Jeremiah – mówi do swojego rozmówcy. – To kosztuje dodatkowe dwa procent. – Złowieszczo unosi kącik ust, bawiąc się sznurkiem plażowych spodenek.
Uważnie mu się przyglądam. Może nie powinnam podsłuchiwać, ale coś w środku nie pozwala mi przestać.
- Umów mnie na siedemnastą. Pojadę do niego i przedstawię ofertę. Ach, no i wyślij mi adres – rzuca, po czym się rozłącza.
Chowa telefon do kieszeni i wraca do nas z uśmiechem. Przelotnie całuje mnie w czubek głowy, po czym siada na swoim miejscu. Upija łyk kawy i patrzy prosto na mnie, marszcząc brwi.
- Julie? – Macha mi dłonią przed oczami, co natychmiast pozwala mi wrócić do rzeczywistości. Znów zgubiłam się we własnych myślach.
- Jeremiah to twój szef, tak? – dopytuję.
- Zgadza się. – Wkłada sobie do ust kawałek rogalika. – Coś czuję, że zarobię dzisiaj dobre pieniądze. – Znów się uśmiecha, kręcąc głową.
Nie wszystkie wspomnienia z przeszłości zdążyły zniknąć. Wiem, że po prostu zadzwonił do niego szef i musieli porozmawiać, ale nie mogę zapanować nad tym, że w mojej głowie od razu pojawiła się myśl, że być może to Elijah... albo ktoś inny, o kim zdecydowanie nie chciałabym słyszeć. Zaufanie Chrisowi na nowo nie przyjdzie ot tak.
- Co masz zrobić? – Dolewam sobie soku pomarańczowego, próbując ukryć lekkie zdenerwowanie. Wiem, że się stara i nie chcę, żeby pomyślał, iż bezpodstawnie go o coś oskarżam.
- W przyszłym miesiącu do Waszyngtonu miał przylecieć ważny klient – zaczyna, rozsiadając się wygodniej na białym krześle. – Ale Jeremiah się dowiedział, że właśnie pasie się na wakacjach tutaj, w Hamptons. Ma dwóch synów, bliźniaków – kontynuuje, a jego twarz coraz bardziej się rozpromienia. – Za dwa miesiące kończą dwadzieścia jeden lat. Wiesz, szanowny pan Walles szasta milionami jak papierowymi samolocikami, więc chce im kupić na urodziny po samochodzie. I przy okazji jeden dla siebie. Tacy klienci to prawdziwe złoto i trzeba uważać, żeby ktoś inny ich nie ukradł. Dlatego zamiast czekać do przyszłego miesiąca, pojadę dzisiaj do niego i złożę mu najlepszą możliwą ofertę – kończy, popijając kawę.
- Brzmi rozsądnie. – Kiwam głową z uznaniem. – Nie stresujesz się?
- Coś ty. – Oczy Christophera szeroko się otwierają. – Uwielbiam patrzeć, jak te bogate dupki spijają każde słowo z moich ust. A sprzedanie trzech samochodów na raz, to byłby zajebisty wyczyn. Jeremiah i tak daje mi dobrą prowizję, a jeśli dorzuci do tego dodatkowe dwa procent, to... - Przesuwa językiem po zębach. – Na zakończenie studiów zabiorę cię w rejs dookoła świata albo coś, pewnie zdążę tyle uzbierać.
- Przestań. – Przewracam oczami, szturchając go w ramię.
- Dray, a co z twoją chatą w Redlands? – Do rozmowy włącza się Tyler.
Oczy wszystkich wędrują na Chrisa. Liam i Hailey nie wrócili jeszcze ze swojego zaręczynowego rejsu i podejrzewam, że nie zobaczymy ich zbyt szybko. Muszą się nacieszyć sobą.
- Na razie go wynajmuję. Całkiem miłe starsze małżeństwo, nie mają dzieci. Płacą na czas, nie imprezują, bo mają po sześćdziesiąt parę lat, więc nie muszę się martwić, że coś zniszczą – oznajmia, poprawiając włosy.
CZYTASZ
Keep That Forever | Abyss #3
RomanceMinął rok, odkąd Julie rozstała się z Christopherem. Dziewczyna nigdy nie wróciła do Princeton - zamieszkała w Waszyngtonie, gdzie rzuciła się w wir pracy i nauki. W budowaniu nowej rzeczywistości towarzyszył jej Tyler, a także niedawno poznana grup...