Nie potrafiłam przestać myśleć o wczorajszym wieczorze spędzonym z Draven'em. Gdy wróciłam do domu, zasnęłam z myślą jak cudowna była ta randka. Gdy obudziłam się rano, przeglądałam nasze zdjęcia z oceanarium, już tęskniąc za tym spotkaniem.
Isabella i jej mama były tak zauroczone Dravene'm, oraz miejscem, do którego mnie zabrał, że nie potrafiły przestać o tym rozmawiać.
Ja sama uśmiechałam się od ucha, do ucha, gdy tylko o nim myślałam. Zwróciło to uwagę mojej mamy, której oczywiście musiałam skłamać, bo nie chciałam wiedzieć co by się stało, gdyby dowiedziała się że spotkałam się z chłopakiem, którego tak nienawidzi. Trochę bolało mnie to, że zamiast moja mama, to mama mojej przyjaciółki patrzyła i pomagała mi się przygotować na pierwszą randkę w moim życiu. I że to ojciec mojej przyjaciółki, a nie mój, udawał rolę złego gliny, wypytując chłopaków o to gdzie mnie zabierają, czy jakie mają wobec mnie zamiary.
Starałam się o tym nie myśleć, co definitywnie mi wychodziło, bo w głowie ciągle miałam Draven'a. Jego głos, dotyk i spojrzenie. To jak opowiadał o rybach i innych stworzeniach morskich, z prawdziwym zaciekawieniem, albo jak trzymał mnie za rękę praktycznie przez cały czas, jak całował mój policzek. Jednak najbardziej w tym wszystkim zachwycałam się jego spojrzeniem. Jego ciemno brązowe oczy za każdym razem lśniały w ten sam sposób. Mogłam dostrzec jak wyraziste się stawały, pełne pasji, jakby jego dusza była gotowa się przede mną otworzyć.
Różowe tulipany, jakie od niego dostałam, symbolizowały delikatność, uznanie i wdzięczność. Kojarzone z subtelnymi uczuciami oraz szacunkiem. Wygooglowałam to, tylko jak wróciłam do domu, zastanawiając się czy Draven wiedział co znaczą i symbolizują te kwiaty.
Ukryłam je w jednym z pudeł po butach, mając nadzieję że już niedługo dostanę kolejne. Nie chciałam by moja matka je znalazła, bo doskonale wiedziałam jakby to się skończyło. Kłótnią i kolejnym szlabanem. Przewróciłam oczami na samą myśl o tym i położyłam się na łóżku, wciskając twarz w poduszkę, gdy nagle mój telefon się rozdzwonił.
- Halo? - odezwałam się pierwsza.
- Cześć, piękna. - usłyszałam znajomy głos w głośniku.
- Cześć, Draven'ie. - czułam jak się uśmiecha, mimo że go nie widziałam. - Co tam?
- Jesteś wolna dziś wieczorem?
- Jestem. - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Do późnego wieczora. - dodał. - A najlepiej to na całą noc.
- Mogę powiedzieć mamie, że śpię u Isy. - ściszyłam głos, na wypadek, gdyby ktoś mógł mnie usłyszeć. - Co kombinujesz?
- Nic złego, nie martw się. - jego śmiech rozbrzmiał w głośnikach mojego telefonu. - Podjadę po ciebie do Isy po siódmej, okej?
- Dobrze.
- A, i Zinnie? - spytał, a ja wydałam z siebie przeciągłe ,,hmm" - Ubierz się ciepło, dobrze?
- Dobrze. - potaknęłam. - Do zobaczenia, Draven'ie.
- Do zobaczenia, Zinno.
Po czym się rozłączyłam. Wysyłając szybką wiadomość do przyjaciółki, że szykuje się kolejna randka z Shade.
***
CZYTASZ
Red Tears
RomanceZinna Monroe, inteligenta, pomocna i przyszła prawniczka. Złote dziecko w oczach rodziny. Siedmnastolatka jak zwykle przychodzi na cotygodniowe spotkanie z ojcem, które odbywa się... No właśnie. Spotkanie odbywa się w więzieniu. Co jeśli pewnego raz...
