Rozdział 22

911 54 5
                                        

Obudziłam się następnego poranku, dalej czując ekscytacje i ulgę związaną z moim spotkaniem z Dravenem. Mimo, że widziałam go niecałą dobę temu, już chciałam zobaczyć się z nim ponownie. Średnio szło mi zrozumienie, dlaczego aż tak bardzo pragnęłam go zobaczyć, jednak gdy próbowałam wyszukać to w internecie, wszystko wskazywało na jedno.

Byłam bezapelacyjnie i nieodwracalnie zakochana w Dravenie Shade.

Miłość miała wiele form. Rodzicielską, którą wielokrotnie udowodnili mi i mojemu brat rodzice, stając za nami murem i mimo częstych kłótni w naszym domu, wiedziałam że oboje nas kochali. Czy będąc w więzieniu, czy w domu. Równie dobrze wiedziałam, że mój tata mnie kocha. Mimo, że nie widziałam go od prawie dwóch miesięcy, po tym jak zostawił mnie zapłakaną na ławce w pomieszczeniu odwiedzin.

Ciągle zastanawiałam się co u niego. Czy ma się dobrze i czy za mną tęskni, tak samo mocno, jak ja tęsknie za nim, chociaż tego dnia złamał moje serce, nieświadomie pozostawiając je innej osobie do naprawienia.

Miłość przyjacielska, taką którą pokazała mi Isabella. Dziewczyna, o ciemnych włosach z niebieskimi pasemkami, której jeszcze rok temu nigdy bym nie spodziewała się nazwać przyjaciółką, stała się dla mnie cholernie ważną osobą. Tak samo jej rodzice, którzy traktowali mnie jakbym była ich kolejną córką. Kaliente, ze swoimi przepysznymi wypiekami, zawsze zostawiając mi największy kawałem i pakując jeszcze kolejne dwa, bym mogła je wziąć do domu. I Henry, który zawsze czekał na mnie z kubkiem kawy i głupim żartem.

Oraz ta, którą czułam w kierunku bruneta, z najpiękniejszymi oczami na świecie. Uczucie pogłębiało się, gdy przyłapywałam się na uśmiechaniu jak głupia, gdy tylko o nim myślałam. Gdy wychodząc z naszego spotkania, już myślałam nad kolejnym. Lub gdy wyobrażałam sobie przyszłość z nim. W niedużym domu, z wieloma oknami i pełnym obrazów, z nami leżącymi spokojnie na sofie w salonie, oglądających razem jakiś film. Chciałam słuchać, jak prawi mi komplementy, czuć na sobie jego wzrok, gdy uważnie mnie słucha, patrzeć na jego głupawy uśmiech, gdy tylko palnę coś durnego i smakować jego ust, które w ostatnim czasie wiele razy zetknęły się z moimi.

Problemem było to, że kompletnie nie wiedziałam co powinnam zrobić w takiej sytuacji. Nigdy wcześniej nie odczuwałam żadnego uczucia tak intensywnie. I to w tym wszystkim mnie przerażało. Chciałam spytać o to mamę, ale nie mogłam, ponieważ chłopak, do którego to wszystko czułam, był chłopakiem, do którego jasno i wyraźnie zakazała się zbliżać.

Czułam się źle przez to, że wszystko przed nią ukrywam, bo przecież była moją mamą, którą właśnie omijało moje pierwsze w życiu zauroczenie chłopakiem. Jednak kobieta tak po prostu go przekreśliła, bez żadnego zawahania ani powodu.

Westchnęłam cicho, wreszcie zakańczając swoje przemyślenia  i ruszyłam na parter domu, gdzie znalazłam Michael'a, grającego znów na swojej konsoli. Wpatrywałam się tak chwilę w jego profil, dopóki nie zaklął głośno, rzucając białym padem na drugi koniec kanapy. 

- Przegrałeś? - spytałam, zaplatając ramiona na klatce piersiowej.

Mike spojrzał na mnie, celując we mnie palcem i już otwierał usta, by powiedzieć coś wrednego, zamknął usta, i pokazał mi środkowy palec. Uśmiechnęłam się pod nosem na jego dziecinny gest, podchodząc do telewizora, a raczej do pudła gier, znajdujących się tuż pod wiszącym na ścianie telewizorem. 

- Nawet o tym nie myśl. - powiedział głośno mój brat, gdy sięgnęłam po znajome nam obydwu etui jednej z gier.

Just dance 2

***

Po godzinie zaciętej bitwy z Michael'em, o to które z nas ma lepszą dokładność ruchów i dokładność ruchów, wygrałam walkowerem, po tym jak blondyn załamany rzucił się na kanapę, dysząc jakby przebiegł maraton. 

- A weź spierdalaj. - machnął ręką lekceważąco, sięgając po butelkę wody. 

Zwróciłam uwagę, że zanim wziął łapczywy łyk prosto z gwintu butelki, napełnił szklankę, podsuwając ją w moim kierunku. Otarłam pot z czoła, po czym usiadłam tuż obok niego.

- To co, kolejna runda? - spytałam, pijąc swoją wodę. 

- Wypierdalaj. - mruknął jedynie.

Zaśmiałam się, biorąc kolejny łyk, gdy nagle mój telefon zaczął wibrować na sofie. Uniosłam go, zerkając na niezapisany numer, który wyświetlał się na ekranie.

Niezapisany, jednak znajomy. 

- Zaraz wracam. - powiedziałam szybko do Michaela'. 

Potaknął w odpowiedzi, gdy ja biegiem ruszyłam do mojego pokoju, o mało nie zabijając się na śliskich schodach. Zatrzasnęłam za sobą drzwi od pokoju, wciskając zieloną słuchawkę i przykładając telefon do ucha, słuchając znajomej formułki więziennego telefonu.

- Halo? - odezwałam się pierwsza, oczekując że zaraz usłyszę znajomy głos Dravena, wybrzmiewający z głośnika.

- Cześć, córeczko. 

Zamarzłam, opierając się plecami o drzwi, gdy zamiast głosu młodego chłopaka, który zwykł do mnie dzwonić właśnie z tego numeru, usłyszałam głos ojca, którego nie słyszałam już od dłuższego czasu.

- Tato? - wyszeptałam zdławionym głosem. 

- A spodziewałaś się kogoś innego? - spytał żartobliwie. 

Tak.

Spodziewałam się usłyszeć głos chłopaka z najpiękniejszym uśmiechem i czekoladowymi tęczówkami, a nie głos osoby, która na naszym ostatnim spotkaniu zakazała mi się z nim widywać. 

- Co słychać? - zapytał, jakby nie złamał mojego serca na naszym ostatnim spotkaniu. 

- Dlaczego dzwonisz?

- Tęskniłem, Zinno. - przyznał spokojnym głosem. - Nawet nie masz pojęcia jak bardzo żałuje naszego ostatniego spotkania.

- Naprawdę? - przełknęłam głośno ślinę. - Ja też tęsknie za tobą, tato.

Usiadłam na łóżku, gdy moje nogi zaczęły drgać i gdy nie byłam pewna czy zaraz mnie nie zdradzą, sprawiając że wylądowałabym na ziemi, z głośnym hukiem.

- Cieszę się. - powiedział, a w tle usłyszałam szmery i inne głosy, prawdopodobnie innych odsiadujących. - Może zechciałabyś odwiedzić swojego starego ojca? 

Westchnęłam cicho, pocierając wciąż klejące się od potu czoło. Gęsia skórka oblała moje ramiona, gdy myślałam o wejściu do tego budynku, nie po to by jedynie wpaść w ramiona pewnego bruneta.

- Kiedy? - spytałam cichym głosem, niemal szeptem. 

- Kiedy tylko ci pasuje, Zinno. - odpowiedział, a jego głos brzmiał głęboko i nisko. 

- Dobrze. 

Po chwili połączenie się zakończyło, bez żadnego pożegnania, czy do zobaczenia. Westchnęłam ciężko, pozwalając by telefon opadł na moje uda, a ja sama opadłam plecami na łóżko. W mojej głowie chodziła już każda komórka, zapalając wszystkie czerwone lampki, podając mi plusy i minusy tego spotkania, gdy dreszcz przebiegł mi po kręgosłupie. 

Moment później zdecydowałam, że potrzebuję prysznica, jednak zanim to zrobiłam, telefon znów wylądował w moich dłoniach, tym razem z umówionym spotkaniem na widzenie z Richardem Monroe. 




WITAM WITAM

DID YOU MISS ME? CAUSE I MISSED YOU.

trochę mi zajął ten powrót tu, ale mam nadzieje ze mi to wybaczycie

xoxo do zobaczenia!!

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Mar 23, 2025 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Red TearsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz