kudłaty szczur: mam jebany mętlik w głowie
wiór: co się dzieje
pig rzyg: moje słońce uznało, że fajnie by było podglądać tych sąsiadów i co? i gówno!
królik żulik: ale, że zesrał się?
kudłaty szczur: nie xd
pig rzyg: zauważyli go
babylover: xd
issoold: dziecko drogie
candylixie: sprawdzałem na olx, raczej tanio się sprzedaje
pijak: xd
wiór: xd
kudłaty szczur: NIENAWIDZĘ WAS, ciebie binnie lovciam
babylover: a ja się kocham
pig rzyg: <33
issoold: WY MUSICIE SIĘ WYZYWAĆ?!
królik żulik: tak
babylover: a co dziś robimy?
wiór: to co se kurwa wymyślisz? lol
issoold: nic w sumie nie robimy, ale możemy coś zrobić :)
pijak: najgorsza próba zaproponowania ruchania jaką widziałem
candylixie: ja widziałem gorsze
pijak: KTO?!
candylixie: ty...
pijak: NIBY CO?!
issoold: CISZA, NIE PRZY DZIECIACH
candylixie: powiem ci później
pijak: oks
wiór: koks
loverbaby: XD
Hyunjin
Wyszedłem z pokoju by znaleźć mojego skarba, który wyszedł jakieś pół godziny temu, mówiąc, że idzie coś zjeść.
Uznałem, że MUSZĘ najpierw jeszcze iść do Hana by zajebać mu żelki.
Wszedłem do pokoju tego randoma (idk jak on się tu kurwa znalazł) i już chciałem tradycyjnie zabrać żelki, zgasić światło, i trzasnąć drzwiami.
Wiecie takie typowe "rodzeństwo" tylko, że czasem chciałbym go nie znać.
ALE jest jedno ALE.
Na jego łóżku leżał Lix i gadał z Minho oraz Hanem.
JAKA ZDRADZIECKA MAŁA (SEKSOWNA) ŻMIJA!
Spojrzałem na niego zdziwiony a ten uśmiechnął się niezręcznie.
- AHA
Oburzony wyszedłem z pokoju (oczywiście trzaskając drzwiami) i poszedłem z powrotem do siebie.
- Hyunnieeeeeeeeeeeeeeeee - usłyszałem przeciągły krzyk mojego chłopaka.
- CO?
- Oglądałem z nim tylko tik toki, słońce - powiedział uroczo i złapał mnie za rękę przyciągając do siebie.
Spojrzałem na niego ciągle zdenerwowany, ale błyskawicznie mi przeszło gdy mój skarb przybliżył się do mnie i pocałował mnie zachłannie.
W PIŹDZIE Z MOJĄ ZŁOŚCIĄ.
KOCHAM GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO.
- Ewwwwww, Channie weź ich stąd! - odwróciłem się na stronę Yeongina.
- Morda i do siebie, kidzie - warknąłem.
Felix się zaśmiał a I.n serio odwrócił się i praktycznie uciekł do swojego pokoju.
Es kidosie.
- Hyunjin lepiej uciekaj bo jak cię...! - usłyszałem krzyk Chana z dołu. - Jeszcze raz mi kurwa traumatyzujesz moje słońce, to cię...!
Złapałem Lixa za rękę i zacząłem spierdalać do mojej jaskini.
Wszedłem do pokoju, zamknąłem drzwi i przyciągnąłem Lee do siebie.
Złapałem go za uda, podniosłem go (przez co oplótł mnie nogami w pasie) i przyszpiliłem do drzwi.
Pocałowałem go, ale wszystko chuj strzelił gdy Chan pieprzony Bang zaczął uderzać w drzwi.
Ja go kiedyś kurwa znajdę i ogolę jak będzie spał.
- Weź sprawdź czy nie ma cie kurwa w kuchni! - odkrzyknąłem do niego na chwilę odsuwając się od jego ust.
Usłyszałem, że idiota odszedł, więc wróciłem do moich ukochanych usteczek Lixa.
cdn
CZYTASZ
- STRAY KIDS - Chat -
Fanfictytuł mówi sam za siebie <3 !!SĄ SHIPY!! jeżeli wam się podoba to prosiła bym o gwiazdki lub komentarze (to bardzo motywuje) *historia nie ma na celu nikogo urazić, jeśli członkowie skz źle wypowiedzą się na temat ff, powieść zostanie usunięta*
