moja mała gwiazda

229 13 110
                                        


Jeongin i Chan


Stary: Innie, możesz ze mną porozmawiać?

Słodziak: czego

Stary: Chcę ci to wytłumaczyć

Słodziak: okej

Stary: zakład nie był o ciebie

Słodziak: a niby o co?

Stary: musiałem udawać debila

Słodziak: mogłeś to przerwać jak zauważyłeś że się obrażam

Stary: przepraszam cię serio

Stary: i zrobię wszystko, żebyś mi wybaczył

Słodziak: no to będziesz musiał się postarać

Stary: a jest szansa żebyś mi wybaczył??

Słodziak: tak...

Stary: obiecuję, że zrobię wszystko

Słodziak: zobaczymy


Yang Jeongin


Przygryzłem wargę na widok leżących na łóżku domowych ciasteczek i czerwonych róż.

Chan naprawdę się starał.

Przez kilka miesięcy próbowałem go namówić byśmy coś ugotowali, ale nigdy się nie zgadzał.

A teraz bez moich próśb sam mi upiekł.

Uśmiechnąłem się i usiadłem na łóżku przy prezencie.

Prawda jest taka, że to nie wystarczy bym mu wybaczył.

Co prawda zjadłem wszystkie ciasteczka i przez cały dzień wdychałem zapach róż.

Wieczorem postanowiłem zejść do salonu do reszty.

Gdy tylko tak zrobiłem Felix wyczołgał się z objęć Hyunjina, podbiegł do mnie i mnie przytulił.

Objąłem go, lecz puściłem go od razu, widząc side eye Hwanga.

- Nasze słońce wyszło z jaskini - Han uśmiechnął się do mnie.

Odwzajemniłem uśmiech i usiadłem na kanapie z resztą.

Nie było z nami tylko Chana, a tak to wszyscy postanowiliśmy oglądając Shreka.

Gdy po obejrzeniu trzech części bajki wróciłem do siebie tym razem na łóżku leżała kartka.

Chciałbym cię zaprosić na randko-przeprosiny

co ty na to by pooglądać gwiazdy?

Uśmiechnąłem się na treść listu.

Usłyszałem, że ktoś za mną stał, więc się obróciłem.

- Zgodzisz się? - zapytał Chan stojący obok mnie.

Pokiwałem głową z uśmiechem.

- Zgadzam się.

Oboje ruszyliśmy w stronę wyjścia na dach (nawet nie wiedziałem o istnieniu czegoś takiego).

Bang puścił mnie przodem, więc wszedłem po drabinie.

Pierwsze co dojrzałem to koce i przekąski.

Ponownie się uśmiechnąłem i podszedłem do przygotowanego miejsca.

Oboje położyliśmy się na kocach i spojrzałem na gwiazdy.

Kocham je oglądać.

 Lubię wierzyć w teorię, że gwiazdy to zmarłe osoby obserwujące nas z góry.

Może jest to oklepane, ale lubię to.

Leżeliśmy tak przez pół godziny rozmawiając o jakiś głupotach.

W pewnym momencie stało mi się w cholerę zimno.

Nie myśląc za długo przytuliłem się do klatki Chana.

Może i nie była to postawa obrażonej osoby, ale czasem muszę ustąpić.








---

ogólnie to chcę to już chyba kończyć

- STRAY KIDS - Chat -Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz