Channie
Schowałem telefon do kieszeni i patrzyłem na Inniego, który leżał z zamkniętymi oczami w moich ramionach. Tętno miał niepokojąco powolne i oddychał cichutko.
Przyłożyłem głowę do jego klatki piersiowej. Jego serce biło. Bardzo cicho i powoli ale jednak.
Lix zadzwonił po pogotowie więc wszystko powinno pójść dobrze. Nic nie może mu się stać.
A jednak. Nagle w naszym kierunku zaczęła iść grupa ludzi.
Dwóch mężczyzn i kobieta. Byli pijani. Gdy nas dostrzegli zaczęli wręcz biec w naszym kierunku.
KURWA.
Wtuliłem w siebie twarz Inniego na wypadek gdyby chcieli robić zdjęcia. Nie chciałem by ktokolwiek widział go w takim momencie.
- Mogę zdjęcie?! - kobieta podbiegła do nas z telefonem.
KURWA. Czemu kurwa nie wziąłem ochrony. Ja pierdolę.
- Nie podchodź, proszę - poprosiłem.
Jednak ona nic z tego sobie nie zrobiła. Zaczęła nas nagrywać. Mężczyźni obok również wyciągnęli telefony.
Proszę pomocy. Trzymałem Inniego jedną ręką a drugą złapałem za telefon, by poprosić o pomoc.
CZYTASZ
- STRAY KIDS - Chat -
Fanfictiontytuł mówi sam za siebie <3 !!SĄ SHIPY!! jeżeli wam się podoba to prosiła bym o gwiazdki lub komentarze (to bardzo motywuje) *historia nie ma na celu nikogo urazić, jeśli członkowie skz źle wypowiedzą się na temat ff, powieść zostanie usunięta*
