#12

56 5 0
                                        


Dylan od samego początku planował się nawalić. Chciał zapomnieć o wszystkim, zaszaleć a rano żałować, że nic nie pamięta. Albo, co bardziej prawdopodobne, cieszyć się, że nic nie pamięta. Od razu pociągnął Mię do kuchni i do dwóch papierowych kubeczków nalał trochę coli i trzy razy więcej whisky. Dziewczyna bez zastanowienia wypiła drinka jednym haustem po czym w ekspresowym tempie napełniła kubek wódką i powtórzyła czynność.
Chłopak patrzył na nią ze zdumieniem. Nigdy nie widział żeby dziewczyna piła w takim tempie. Piękna, otwarta na nowe znajomości (i inne rzeczy), zabawna, z dobrym spustem-pomyślał- coś musi być nie tak z tą laską.
-Będziesz tak stał i patrzył, czy może w końcu sobie golniesz, cipko?
-Cipko? Nie pozwalaj sobie, dałnie.
-Mogę ci przynieść piwo z sokiem, jeśli to cię przerasta- zaśmiała się z lekką kpiną.
Dyl posłał jej spojrzenie, które sugerowało, że akceptuje wyzwanie i wychylił zawartość swojego kubka. Mia zaczęła bić brawo, a kiedy odstawił naczynie, musnęła jego usta swoimi.
-Tyle była warta ta nędzna imitacja picia. Pokaż mi coś, co będę mogła nagrodzić we właściwy sposób.
Nie wiele myśląc złapał za butelkę wódki i pociągnął z gwinta pięć sporych łyków.
-No i teraz możemy iść tańczyć!
-Coo? Ale… ty.. no  obiecałaś, że..
Ona tylko się zaśmiała i pociągnęła go przez tłum na środek improwizowanego parkietu. Pokój wypełniały akurat dźwięki piosenki Give me everything, więc Dyl i Mia wygłupiali się robiąc głupie miny i tylko udając, że znają słowa. Nie przeszkadzało im to jednak w wyciu na całe gardło. W praktyce wyglądało to tak, że jedną czwartą tekstu przemruczeli, a co drugie słowo triumfalnie wykrzykiwali, jakby dokonali jakiegoś niesamowicie ważnego odkrycia.
Później piosenka zmieniła się na Ibiza Forever, a wraz z nią atmosfera pomiędzy nimi. W sekundę znaleźli się bliżej siebie, jego ręce znalazły się na jej biodrach, a ona swoje palce wplotła w jego włosy. Już nawet nie tańczyli, po prostu ocierali się o siebie tak, by w miarę wpasować się w rytm. Co jakiś czas jego dłonie wędrowały na tyłek Mii albo ściskały jej cycki.
Całować zaczęli się dopiero kiedy po powrocie z kuchni usiedli: on na kanapie, ona na nim. Brakowało dosłownie trzech do pięciu jęków, żeby zaczęli się rozbierać. Dwa jęki dalej ktoś miałby palce w nieodpowiednim miejscu. A chwile później wszyscy w domu zobaczyliby jak w tym nieodpowiednim miejscu ląduje coś innego. Niestety albo raczej na szczęście fale namiętności przerwał blondyn może w wieku Dylana, który gwałtownie szarpnął chłopaka za ramię.
-Ej, przyszedłeś tu z Julie, nie? Stary jest problem. Taki koleś dał jej dragi i teraz ją gdzieś wyprowadził i chyba powinieneś zobaczyć czy u niej w porządku. Bo to nie jest grzeczny chłopiec.
-Kurwa mać. Mia, wyjdź przed dom i czekaj tam na mnie. Wiesz gdzie oni są?

Piaskownica | Dylan O'BrienOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz