#11

63 6 0
                                        

Zaraz po przekroczeniu progu Julie ulotniła się gdzieś, aby samej, lub w obecności jakiegoś napalonego przystojniaka zapijać smutki. Barbra dała sobie spokój z pilnowaniem przyjaciółki, bo sama chciała uciec z szarej rzeczywistości.
- O Bar! Jednak przyszłaś! Super że jesteś! - usłyszała kilka kroków przed sobą znajomy głos Olivera. Gdy odnalazła źródło wołania, uśmiechnęła się i dała całusa w policzek.- Ta impreza nie byłaby taka fajna, gdybyś się nie zjawiła. - odparł oddając pocałunek.
- Oj Oli, na twoje podrywanie jestem jeszcze kilka kieliszków za tobą. Wstrzymaj się, póki nie będę w stanie głębokiego upojenia jak ty. Chodź, upijmy się !- wyrzuciła ręce do góry i złapawszy przyjaciela za rękę zaczęła sie przeciskać przez tabun spoconych już ludzi. Minąwszy salon, gdzie znajdowało się chyba najwięcej towarzystwa, weszła do kuchni i zarobiła dwa drinki, mieszankę wódki i sprite'a w jednym kubku, a w drugim samego bimbru. Podała ten pierwszy towarzyszowi i z uśmiechem na twarzy powiedziała :
- To za tę imprezę, żeby była niezapomniana i za nas, abyśmy byli nadal tacy młodzi i piękni! - zakończywszy toast stuknęli się kubkami i ona wypiła duszkiem zawartość. Nalewając kolejnego czuła, jak brązowa ciecz zaczyna działać. Po 3 czuła jak nogi się pod nią uginają i widziała jak Oliver się z niej śmieje.
- Przystopuj trochę piękna, bo będzie cię trzeba wynosić za chwilkę - powiedział uśmiechając się i łapiąc ją w talii.
- Mmhhm, może masz rację. ..chodź potańczyć!
- Dobra, ale nie ręczę za siebie. Nie mogę oderwać od ciebie wzroku odkąd przekroczyłaś próg mego domu, w tej seksownej sukience.- odparł dysząc jej do ucha oraz bardziej przyciskając ją do siebie. Chwiejnym trochę krokiem ruszyli w stronę prowizorycznego parkietu. Był to salon, gdzie inni pijani tańczyli,obściskiwali się i Bóg wie co jeszcze robili. Znajdując sobie miejsce, Bar zarzuciła ręce na jego szyję, a on położył dłonie na jej biodra. Z czasem gdy piosenki się zmieniały, ona coraz bardziej zbliżała się do niego, a ten zsuwał ręce na jej pośladki. Nikt nie stawiał sprzeciwu więc chłopak uśmiechnął się do siebie zwycięsko, że w końcu zbliżył się do upodobanej dziewczyny. Szturchani przez inne pary oraz lekko zmęczeni ciągłym tańcem udali się na dwór, aby zapalić i pogadać. Przysiadłszy na murku i po podpaleniu papierosa i kilku zaciągnięciach w końcu spojrzała na siedzącego obok chłopaka. On jak gdyby nigdy nic zabrał jej niedopałek, rzucił na chodnik obok i z prędkością światła przyssał się do niej. Barbra nie kontaktowała zbyt dobrze, więc przez parę chwil siedziała zdezorientowana, lecz po chwili dodała pocałunek z taką samą pasją. Jego dłonie błądziły po jej plecach, a zatrzymały się na skraju sukienki, która była do połowy ud. Już chciał podwijać materiał, gdy ktoś z dużą siłą oderwał ich od siebie.
- Barbra! Kurwa idziemy! - to był Dylan. Pod ręką trzymał trzęsącą się  Julie. Na gołe oko widać było, że targały nim emocje. Ręce mu się trzęsły i był cały czerwony. Taki jakiego sobie obie dziewczyny zapamiętały. Jak muchomorek.
- Muchomorku,nie teraz,proszę wróć tu za 5 minut dobrze ?- odparła Barbra odwracając się do swojego obiektu zainteresowań.
- Kurwa nie! Julie prawie zgwałcili a ty chcesz się pieprzyć z jakimś dzieciakiem! Kurwa jak mówię idziemy to idziemy!- z całej siły pociągnął zdezorientowaną Bar. Odszedł z nimi obiema tak szybko, że nie zdążyła nawet zaprotestować. Oliver został na murku i nawet się nie ruszył. Patrzył tylko tępo w stronę oddalających się nastolatków.

***

Od dobrych dziesięciu minut Jul śmiała się bez ustanku. Nie była nawet pewna w jakim pokoju się znajduje, pamiętała jak przez mgłę skrzypiące schody, którymi wdrapywała się na piętro z płaczem. Po tym jak zobaczyła tę żmiję wpijającą usta w jej obiekt westchnień nic już się nie liczyło. Wtedy też znalazła przystojnego, aczkolwiek lekko już podciętego studenta Gregga. Właśnie teraz siedziała z nim w sypialni i brała kolejną pigułkę Błękitnego Odstrzału.
-Jesteś pewna, że chcesz więcej? - pytał cały czas Gregg.
-Ależ oczywiście! Bo widzisz faceci to takie fiuty, że jeden jednej maleńkiej pigułce nierówny.
Jul leżała dalej rozłożona na łóżku, a Gregg siedział i podśmiewywał się z niej co chwilę.
-Więc... opowiedz mi może co cię tak zasmuciło - zaproponował łagodnie chłopak.
Dziewczynie powoli zaczynało kręcić się w głowie. Po robieniu z siebie naleśnika z kołdry, chwiejnie podniosła się i powiedziała:
-Naprawdę nie ma o czym mówić. To odległa przeszłość, której nie chce wspominać - chichocząc wzruszyła ramionami.
-Dobrze więc nie będę nalegał... ale nie rozumiem jak ktoś mógł doprowadzić do płaczu tak piękną, seksowną dziewczynę - powiedział Gregg całkiem odmienionym głosem.
Jul zauważyła, że facet zaczyna się ku niej przysuwać. ,,A co mi tam! Przystojny, ja w stanie upojenia, kto to będzie pamiętał!" - pomyślała i ochoczo ściągnęła z siebie bluzkę. Jednak w tym samym momencie coś zawibrowało jej w brzuchu.
,,Tylko nie to!" - pomyślała i Pędem puściła się do łazienki podtrzymując się ścian. Wpadła prosto przed sedes i zwróciła wszystko co miała okazję zjeść przez dwa ostatnie dni. ,,Co za obrzydlistwo... muszę iść do domu, wystarczy mi już...więcej nie dam rady..." - myślała cały czas Jul. Jej zmysły nieco się już wyostrzyły i prawie kontrolowała już całe swoje ciało. Jednak gdy podniosła głowę, ujrzała nad sobą stojącego Gregga. Nie wyglądał jak miły Gregg z sypialni. Uśmiechał się przerażająco. Zdezorientowana Jul odezwała się:
-Mogłeś mnie uprzedzić, że to działa jak Krupnik. Czuję się jak gówno, a to wszystko Twoja wina - powiedziała pewnie wymierzając w chłopaka palcem.
-Oj kochanie szczerze mnie to nie obchodzi jak się teraz czujesz...- wycedził, a jego uśmiech stawał się coraz szerszy.
Jul coraz bardziej przerażała zmiana chłopaka, bała się tego co mogło się wydarzyć. Obmyślała jak sprawnie ominąć studenta i dotrzeć do zamkniętych już drzwi łazienki. Poderwała się z ziemi i śmiało zaczęła iść do celu.
Ten jednak nie chciał jej ustąpić.
-Wypuść mnie, kurwa, mam już dość.
-Maleńka, jeszcze przed chwilą tak chętnie się rozbierałaś, a teraz chcesz uciekać? - powiedziawszy to, wbił jej palce w policzki i przyciągnął do siebie.
,,O nie. To jest ta chwila. Uciekaj!"
Bez skutku spróbowała wyszarpnąć się z uścisku chłopaka. Nim się obejrzała została brutalnie popchnięta w stronę szafki. Upadła i łapiąc się za głowę wyczuła ciepłą ciecz między włosami. Gregg ruszył w jej stronę sprawnie i szybko rozpinając rozporek. Próbowała się podnieść, jednak jej nogi odmawiały posłuszeństwa. Zaczęła krzyczeć ile sił w płucach.
-Stul pysk! Nikt cię tu nie usłyszy suko! - odwarknął chłopak wymierzając jej policzek. Zaczął próbować zdjąć jej spódniczkę wraz z majtkami.
Jul targana nieopisanym strachem sięgnęła do najbliższej półki nad jej głową i chwyciła pierwszą, lepszą rzecz. Zamachnęła się z całej siły w stronę chłopaka, jednak Chybiła, a szklany wazon rozbił się na podłodze z wielkim hukiem. Gregg zaśmiał się unieruchamiając dziewczynę pod ścianą. Dziewczyna piszczała na całe gardło wierzgając nogami jak opętana. Nagle drzwi otworzyły się i o mało nie wypadły z zawiasów. Jul patrzyła jak w ich stronę wojowniczym krokiem zbliża się jakiś chłopak. To Dylan. Wybawca podniósł Gregga z zadziwiającą łatwością i wymierzył mu sierpowego w twarz. Chłopak osunął się na podłogę.
-Chodź, pomogę Ci. Już dobrze. - wyszeptał, zdjął swoją bluzę i okrył nią Jul.  Pomógł jej wstać i zaczęli zmierzać do wyjścia. Dziewczyna cały czas się trzęsła, nie była w stanie wydukać ani słowa.

###
Chciałyśmy podziękować Sylwii., bez której nie byłoby tego rozdziału. Dziękujemy!  😀😊😙
Chciałyśmy was również przeprosić  za rzadsze rozdziały 😯 dopadła nas chandra 😣 nie poddajemy się i rozdziały będą częściej dodawane! Pozdrawiamy! ! 😘😘😘

Piaskownica | Dylan O'BrienOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz