8.

598 30 0
                                        

Obudziłam się o godzinie 12, akurat idealnie wpasowywując się w porę obiadu. Powolnie wstałam z łóżka, otworzyłam drzwi balkonowe i udałam się do łazienki. Wzięłam dłuższy prysznic, rozczesałam swoje długie blond włosy, ubrałam coś wygodnego i zeszłam na dół. Zjadłam pyszny obiad z mamą, Cassie i małą Mel, a później razem z Cass, udałyśmy się na zakupy. Miałyśmy trzy godziny zanim mama szła do pracy i mogła zająć się Mel.

Udałyśmy się do najbliższej galerii i zaczęłyśmy wędrówkę po sklepach. Cass miała świetny styl, dlatego pomogła wybrać mi kilka ładnych ubrań, sama kupiła trochę fajnych ciuszków i po wszystkim udałyśmy się jeszcze na kawę, żeby porozmawiać na osobności. Opowiedziałam jej o wszystkim co się działo w moim życiu i w zamian dostałam kilka dobrych rad. Zawsze dobrze dogadywałam się z Cassie, była dla mnie jak starsza siostra, której nigdy nie miałam.

Kiedy około 15 weszłyśmy do domu dostałam sms-a, od Chrisa:

Chris: Mogę liczyć na twoją obecność na meczu?

No tak! Przez ostatnie tygodnie byłam tak zakręcona, że zapomniałam, że Chris też istnieje... i gra w meczu, na który miałam nie iść.

Anissa: Potrzebujesz wsparcia?

Chris: Bardzo! Kate nie będzie, mam nadzieję, że chociaż ty mnie nie zostawisz :(

Anissa: Jasne, że nie. Będę na meczu punktualnie o 18 <3

Byłam trochę zaniepokojona tym co się dzieje z Kate. Nie chodziła do szkoły, nigdzie nie wychodziła, a ja ją tak olewałam... nie miałam na nią czasu, przez Nicka i Biebera. Wiedziałam, że muszę to zmienić.

Rozpakowałam swoje ciuchy, przebrałam się i postanowiłam, że pójdę pobiegać. Wtedy zawsze mogłam dobrze przemyśleć wszystkie sprawy i zastanowić się nad działaniem. Nie miałam zbyt dużo czasu więc poświęciłam tyko na to godzinę. Kiedy wróciłam wzięłam długą kąpiel, przebrałam się w czarne spodnie, krótszą bluzkę w paski i wciągnęłam na to cienką kurtkę. Zeszłam na dół i zabrałam z szafki kluczyki od samochodu.

-Ani, gdzie idziesz?-spytała Mel, kiedy już zakładałam buty.

-Muszę jechać na mecz do szkoły.-powiedziałam drapiąc ją po nosku.

-Ale obiecałaś mi, że pójdziemy razem do parku.-posmutniała.

-Obiecuję Ci, że jutro na pewno się tam wybierzemy, okej?

-Na pewno?-dopytała.

-Jasne!- uśmiechnęłam się.- Z samego rana!- dałam jej całusa w policzek i wyszłam. Szybko wpakowałam się do auta i pojechałam do szkoły. Przed wejściem stała niezła kolejka, a żeby dostać się na salę, trzeba było pokazać legitymację. 

Kiedy już znudzona stałam tam około 20 minut, poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię. To był Chris.

-Chodź ze mną.-powiedział. Był strasznie zdenerwowany.

-Gdzie?-spytałam zdezorientowana.

-Wpuszczę Cię do środka przez szatnie.-wytłumaczył.

-Chyba żartujesz, ja tam nie wejdę!-powiedziałam stanowczo.

-Ann, proszę, nie stresuj mnie jeszcze bardziej. Przecież o tej porze nikt nie chodzi tam na golasa.-ogłosił i zaczął ciągnąć mnie za rękę za sobą. Nienawidziłam takich sytuacji, a poza tym nie miałam ochoty widzieć się z Nickiem, który od wczoraj próbował się ze mną skontaktować. Jednak nie chciałam bardziej wkurzać Chrisa i nie opierałam się więcej.

Last Kiss. JB. GH.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz