Wyjście do parku miało być swego rodzaju wyzwoleniem, ucieczką od zła codzienności. Chciała przemyśleć wszystko i nic, chciała oczyścić umysł, chciała po prostu trochę spokoju.
Jednak nawet spokój nie był jej dany. Za plecami słyszała głosy; nie miała paranoi, tego była pewna. Słyszała prawdziwe głosy, krzyki, lecz nie dopuszczała ich do siebie. Nie rejestrowała ich, bo najzwyczajniej w świecie tego nie chciała. Mimo tego, nie udało jej się.
Głosy – żeńskie, wysokie głosy, zbliżające się coraz bardziej do Sharron. Prześladowały ją, dosłownie: dziewczyna mimowolnie rozpoznawała wulgarne słowa. "Szmata, dziwka, groupie, puszczalska!" Raz za razem nowsze kolokwializmy padały w stronę nastolatki.
Jedna, samotna łza spłynęła po jej policzku, kiedy kontynuowała krok. Nie chciała dać się złamać, nie dziś, nie kiedy wszystko miało być chwilowo dobrze. Jednak i to jej się nie udało. W kilka chwil później ktoś szarpnął jej włosy – zabolało; inna osoba chwyciła za kurtkę, kolejna zaś podstawiła nogę. Sharron padła na ziemię, klnąc cicho pod nosem.
Nowo zakupione spodnie właśnie zostały zniszczone, a wiedziała, że prędko nie pozwoli sobie na kolejną parę. Poczuła pierwszy cios, w szczękę, a za nim kolejne. Kopniaki, pięści, szarpanie za włosy – w ruch poszło wszystko. Zablokowane ręce nie dały możliwości do samoobrony, więc pozostało jej jedynie wyrywać się i, w miarę możliwości, wierzganie nogami.
W pewnym momencie coś zabrało osobę, która przytrzymywała ręce dziewczyny. Zaraz potem kolejną i kolejną, aż w końcu ktoś podniósł Sharron, która z ciągle zamkniętymi oczami bała się poruszyć.
Cichy głos docierający do jej uszu uspokajał ją; z drugiej strony słyszała piski pełne podniecenia, krzyki ekstazy, jakby jakaś nastolatka właśnie przechodziła największy orgazm swojego życia.
Sharron rozpoznała ten spokojny głos.
– Spokojnie, wszystko będzie dobrze – mówił do niej Calum, przytulając ją do swojej klatki piersiowej.
Odszedł, jednak zatrzymał się na chwilę, wykrzykując coś do dziewcząt.
Wiedząc, że sytuacja została przynajmniej w pewnym stopniu opanowana, rozpoczął wędrówkę w tylko sobie znanym kierunku, z byłą przyjaciółką i ciągłą miłością, trzymaną we własnych rękach.
***
Tym razem króciutki rozdział!
CZYTASZ
Oppressor [C.H]
أدب الهواةKiedyś był jej przyjacielem, bezpieczną przystanią, osobą, do której mogła zwrócić się w każdej chwili. Kochali się na ten swój własny, pokręcony sposób. A teraz? Teraz jedynie została pustka i blizna po złamanym sercu, której nikt nie móg...