14

1.2K 44 2
                                        

-.. i zostawiłeś ją samą nie pytając nawet gdzie idzie?!

-O czym mówicie? -spytałam patrząc jak Dylan zaciska pięść, wkurzony na Justina. Oboje od razu się odwrócili.

-Jesteś! -spojrzałam na niego ze zmarszczonymi brwiami.

-Jak widać? Coś się stało?

-Jest dwudziesta trzecia, mówiłem ci już kiedyś że nasza okolica nie należy do najbezpieczniejszych. W dodatku nie odbierasz telefonu.

-A tak, wyładował się. Nie histeryzuj. Masz to po matce. Po za tym nic mi nie mówiłeś o tym że jest tu niebezpieczni.

-Selena jesteś w Stanach, tu na każdym kroku jest niebezpiecznie. To nie jest małe miasteczko niedaleko Londynu gdzie nic ci nie grozi. W dodatku wyładował ci się telefon.

-Dylan stop! Zachowujesz się jakby ktoś mnie prześladował. Daj sobie spokój i przestań mnie straszyć.

-Ja cię nie straszę, tylko próbuję cię ochronić, nikt nie chce żeby coś Ci się stało.

-Okej rozumiem, ale jak zwykle przesadnie się martwisz.. Idę na górę, jestem zmęczona.

-Ja jadę do.. na imprezę.

-Codziennie jeździsz na imprezy, to trochę dziwne.

-To nie jest dziwne. Tak wygląda życie tutaj, jeśli kiedyś tu zamieszkasz, zrozumiesz. -pokręciłam głową.

-W takim razie baw się dobrze. -powiedziałam i ruszyłam na górę. Wykonałam wszystkie czynności w łazience po czym położyłam się w łóżku. Pomimo mojego zmęczenia nie dałam rady zasnąć. Po cichu zakradłam się do pokoju Jusa i otworzyłam lekko drzwi. Leżał na łóżku w samych bokserkach, patrząc w iPhona. Otworzyłam szerzej drzwi, a on spojrzał na mnie.

-Śpisz? -spytałam, tak naprawdę nie wiedząc co powiedzieć. Nie byłam pewna czy jest na mnie zły, obrażony czy po prostu to on mnie przeprosi. Na plaży to ja byłam zła ale on wydawał się być tak samo wkurzony gdy sobie poszedł.

-Tak. -odpowiedział sarkastycznie, po czym podniósł kołdrę dając mi tym znak żebym położyła się obok niego. Odłożył telefon na szafkę a ja ułożyłam się kładąc głowę na jego piersi. -Przepraszam. -powiedział nagle.

-Ja też.

-Nie masz za co, nic nie zrobiłaś. To ja jak zwykle spieprzyłem. -wtuliłam się w niego bardziej.

-Dobranoc.

-Dobranoc. -powiedział i zaczął bawić się moimi włosami.

***

-Pojedziesz ze mną dziś wieczorem na plażę? Chciałabym, ale nie chcę sama.

-Idę dziś na imprezę ale może jutro?

-Na jaką?

-Do kumpla.

-A.

-Zabrałbym cię, ale Dylan dziś jest w domu i to będzie podejrzane.

-Wiem, jest ok.

-Napewno? Nie jesteś zła?

-Nie. Masz prawo wychodzić, nie chce żebyś przeze mnie musiał z czegoś rezygnować. -posłałam mu uśmiech, co odwzajemnił.

***

-Zamierzasz tak wyjść? -spytałam lustrując jego sylwetkę.

Summer LOVEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz