3

1.8K 55 6
                                        

Nie wiem ile już wypiłam ale strasznie kręciło mi się w głowie. Luke złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić w stronę zaparkowanych samochodów. Zatrzymał się dopiero przy czarnym, o którego się oparłam. Złączył nasze usta, a ja oddałam pocałunek, ale po chwili odsunął się i otworzył tylnie drzwi. Weszłam do środka i usiadłam po czym on zrobił to samo. Tym razem to ja zaczęłam go całować, a on pociągnął mnie na swoje kolana dzięki czemu siedziałam na nim. Ścisnął moje pośladki przez co cicho jęknęłam umożliwiając mu dostęp do mojego języka. Obrócił mnie tak że leżałam na plecach na siedzeniu a on wisiał nade mną, całując mnie po szyi. To miłe uczucie nie trwało tak długo, ktoś nagle otworzył drzwi i wyciągnął Luka z samochodu. Od razu wyszłam za nim...

Justin zaczął okładać go pięściami, a Luke bronił się bijąc go tak samo mocno, przez co zaczęła cieknąć krew z wargi Justina.

-Przestańcie! Justin słyszysz?! -w ogóle na mnie nie reagowali.

-Jeszcze raz ją dotknij to Cię zabije rozumiesz?! -wykonał ostatni cios w jego brzuch przez co Luke zginął się z bulu. Justin złapał mnie za rękę i wepchnął do swojego samochodu po czym przeszedł na stronę kierowcy i z piskiem opon odjechaliśmy w stronę domu.

Przez całą drogę nie rozmawialiśmy, Justin jechał wściekły tak szybko że zaczynałam się bać ale na szczęście do jechaliśmy cali.

Wysiadł z auta i poszedł do domu trzaskając drzwiami, zostawiając mnie samą. Po chwili też weszłam do domu. Ściągnęłam buty i poszłam do kuchni po coś do picia. Zabrałam wodę i skierowała się do swojego pokoju ale ostatecznie znalazłam się przed drzwiami do pokoju Justina.

Weszłam do środka ale nie zastałam go tam. Zobaczyłam że drzwi na balkon są otwarte więc tam też poszłam. Opierał się o barierkę z papierosem w ręce. Podeszłam i stanęłam przed nim. Nawet na mnie nie spojrzał.

-Przepraszam. -powiedziałam na co on prychnął. -Nie ważne. -powiedziałam i chciałam wyjść ale zatrzymałam się i odwrociłam w jego stronę. -Jesteś pieprzonym dupkiem wiesz? Najpierw psujesz mi zabawę, później zabierasz do domu i w momencie w którym to ja powinnam być zła na ciebie, ty jesteś na mnie bez powodu. Nie kazałam ci się mną zajmować sama dobrze sobie radzę. Nie kazałam ci pobić Luka, bo on do cholery nic mi nie zrobił, a tobie tym bardziej. Nie kazałam ci nawet zabierać mnie do domu. Nie jesteś moją matką, tatą, ani bratem żeby za mnie decydować jesteś dla mnie nikim więc nie wpiepraj się do mojego życia! Rozumiem że Dylan kazał ci się mną zająć i że kazał ci trzymać mnie z dala od chłopaków, ale do cholery nie mam pięciu lat! -odwrociłam się i pobiegłam do swojego pokoju. Trzasnęłam drzwiami i rzuciła się na łóżko od razu zasypiając ze zmęczenia.

Obudziłam się następnego dnia około godziny dwunastej. Zeszłam na dół po coś do picia. Po drodze minęłam się z Dylanem który popatrzył na mnie wkurzony i powiedział że musimy pogadać. Czy ten pieprzony idiota wszystko mu powiedział?

Poszłam do kuchni gdzie tym razem zobaczyłam Justina jedzącego płatki z mlekiem i piszącego coś w telefonie. Nie chciałam z nim gadać ale to że powiedział wszystko Dylanowi zmieniło moje zdanie.

-Dlaczego to zrobiłeś? -popatrzył na mnie głupio.

-Mówisz o tym jak uratowałem Cię przed straceniem dziewictwa z jakim chujem, czy o tym że pobiłem go za to że chciał cię wykorzystać?

-Naprawdę jesteś taki głupi? Chodzi mi o Dylana! Po za tym co? Skąd możesz wiedzieć czy już to robiłam czy nie? Dla twojej świadomości nie jestem! -skłamałam.

-Po pierwsze nie wiem o co ci chodzi z Dylanem, a po drugie to mnie nie oszukasz, widać że jeszcze tego nie robiłaś. -pokazałam mu środkowy palec zabrałam butelkę wody i poszłam do swojego pokoju w którym spędziłam cały dzień leżąc w łóżku i umierając. Wieczorem drzwi otworzyły się a do środka wszedł Dylan z poważną miną i usiadł na krześle patrząc na mnie.

Summer LOVEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz