16

1.2K 37 0
                                        

Jedziemy chwilę po czym Justin zatrzymuje się pod jedną z willi. Chcę zapytać co tu robimy ale Justin zaczyna mówić.

-Tutaj jest ładna plaża. -tłumaczy po czym wysiada z samochodu, robię to samo i idę za nim. Dziwię się gdy wchodzimy na czyiś teren, po czym idzie za ten ogromny dom. Zatrzymuję się jednak przed kilkoma schodkami oddzielający piasek od trawy, Justin robi to samo tyle że już stojąc na plaży i spogląda na mnie z wymalowanym zdziwieniem na twarzy.

-Coś nie tak?

-Tutaj pisze że ten teren jest prywatny i że wstęp jest wzbroniony.

-No i co? -pyta. -Nie bądź lamusem. -śmieje się. -Tutaj w tym domu nikogo nie ma.

-Skąd możesz to wiedzieć? Ewidentnie wygląda na taki w którym ktoś mieszka.

-Zaufaj mi. -mówi po czym podaje mi rękę. Niepewnie za nią łapię a ten przyciąga mnie do siebie, po czym składa krótki pocałunek na moich ustach i odwraca się.

-Mogę wejść ci na barana? -pytam, na co Justin wzdycha i odwraca się.

-Wskakuj. -mówi, a ja biorę lekki rozbieg i wskakuje na jego plecy. Blondyn zaczyna biec, a ja piszczę. Tuż przed wodą przywracamy się i wpadamy w nieustający śmiech leżąc na ziemi.

-Rozbieraj się, woda jest świetna. -mówi wchodząc do wody już w samych bokserkach.

-Nie wzięłam stroju. -mówię, podnosząc się z ziemi.

-Przecież mówiłem że pójdziemy na plażę. -mówi patrząc na mnie z wykrzywioną miną, spowodowaną przez rażące go słońce.

-Tak, ale nie wiedziałam że będziemy sami na plaży, byłam pewna że pojedziemy na plażę blisko waszego domu, a tam nie chciałam się kąpać.

-Więc wejdź w bieliźnie.

-Nie ma mowy.

-Dlaczego? -widzę jak przewraca oczami. -To prawie to samo, co strój.

-Nie gdy mam bieliznę z koronki.

-W takim razie prawie to samo, tylko że lepsze. -mówi na co prycham, lecz nie mogę ukryć uśmiechu gdy widzę jego łobuziarską minę. -No chodź, woda jest naprawdę świetna. Jeśli chcesz załóż moją koszulę. -wzdycha ale nadal na jego twarzy widnieje uśmiech.

-No.. dobrze ale musisz się odwrócić.

-Oj no przestań! Widziałem cię już bez ubrań. -mówi na co się czerwienię.

-Tak, ale jeśli się nie odwrócisz nie wejdę do wody.

-Ok, już ok. -mówi i odwraca się, w tym czasie ja szybko ściągam moją sukienkę, która spada na piasek i zakładam białą koszulę Justina, którą zapinam, pozostawiając kilka guzików w górze, nie zapiętych, lecz nie odsłaniają one moich piersi. Koszula sięga nie wiele za moje pośladki więc próbuje ją jakoś podciągnąć w dół lecz nic z tego nie wychodzi. W końcu odwracam się w stronę blondyna i spotykam się z jego zadowoloną miną.

-Miałeś nie patrzeć! -wykrzykuje na co chłopak uśmiecha się jeszcze szerzej. -Jesteś okropny. -mówię i wchodzę do wody, która rzeczywiście jest ciepła. Zbliżam się do chłopaka który się ode mnie oddala i gdy jestem w wodzie po piersi, biała koszula którą mam na sobie zaczyna wznosić się w górę a ja panikuję próbując zaciągnąć ją w dół lecz to nic nie daje. Podnoszę wzrok, i spotykam się z roześmianą miną Jusa, który łapie mnie za uda i podnosi w górę, a ja owijam swoje nogi wokół jego pasa, nie mając innego pomysłu co z nimi zrobić. Blondyn zaczyna oddalać się od brzegu, a ja kurczowo trzyma go za szyję. To nie tak że nie umiem pływać i że boję się wody, ale wolę czuć się bezpiecznie, gdyż moja umiejętności pływacka nie jest tak dobra jak powinna. Kiedy Justin się zatrzymuje woda sięga mi to piersi. Lekko puszczam jego szyję i patrzę na niego. On uśmiecha się do mnie.

Summer LOVEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz