Ruchoma róża

227 31 9
                                        

Po chwilowym namyśle zajęłam miejsce obok Ayato. Mój wzrok, który powinien aktualnie powędrować na talerz z jedzeniem, przeniósł się w stronę róży stojącej samotnie w wazonie położonym na jednej z komód. W pewnym momencie kwiat przechylił się nieznacznie. Ten odruch wprawił mnie w małe zaskoczenie.

Poruszył się tak samowolnie...? Nie...to tylko wiatr.

Rozejrzałam się po pomieszczeniu szukając otwartego okna, które mogło potwierdzić wlatujące do jadalni powietrze. Jednak wszystkie okna jak i drzwi były szczelnie zamknięte. Mój wzrok znów powędrował na różę. Stała ona w wazonie nieruchomo tak jak przedtem, zanim tu przyszłam. Nagle z moich rozmyślań wyrwało mnie machanie czyjejś dłoni przed moimi oczami. Zamrugałam kilkakrotnie i spojrzałam na osobę, którą okazała się być Mili.

-Halo. Ziemia do Akemi.-dziewczyna wyłapała moje spojrzenie

-Um...przepraszam. Zamyśliłam się-spuściłam wzrok na talerz z jeszcze całym jedzeniem by po chwili go nawet nie tknąć

***

P.O.V Narrator

Dziewczyna była otulona ciepłym materiałem a jej śpiąca twarz wyrażała spokój. Wampir imieniem Ayato obserwował jej każdy ruch. Jedno małe skinienie jej palca wprawiało chłopaka w niepokój o to, że dziewczyna może się obudzić i zacząć zasypywać go pytaniami takimi jak ,,Co ty tu robisz?" lub ,,Czego chcesz?". Tego chciał uniknąć ponieważ nie leżało mu aktualnie odpowiadać na jej pytania, tym bardziej, że są oni teraz skłóceni. Nie chciał dopuścić do nawiązania akurat takiej relacji z dziewczyną, która go aż tak zmieniła. Gdyby mu na niej nie zależało to nie spróbowałby nawet jej szukać po zamieszaniu z Richterem oraz Karlem. Zależy mu na niej. Bardzo.

***

P.O.V Akemi

-To znaczy, że tą cyfrę musisz odjąć od tej-swój podbródek opierałam na prawej dłoni tłumacząc matematykę rudzielcowi, który za Chiny nie chciał wziąć się do samodzielnej pracy. Laito, wbrew pozorom jest sprytny lecz z tego wampira trzeba to wyciągnąć siłą i dużym naciskiem.

-Oj Laleczko...-jęknął niezadowolony z faktu, że przerabiamy już ten dział matematyczny drugą godzinę-Poróbmy coś innego, ciekawszego-na jego usta wstąpił charakterystyczny dla tego wampira uśmieszek mówiący sam za siebie.

-Nie licz na to, zboczeńcu-puknęłam chłopaka w czoło-rozwiąż mi to zadanie-wskazałam na treść napisaną na karcie podręcznika grubym drukiem.

-A co będę z tego miał?-jego dłoń powędrowała na moją talię lecz ja ją skutecznie odepchnęłam.

-Dobrą ocenę i satysfakcję z dobrze rozwiązanego zadania-zmierzyłam rudowłosego srogim spojrzeniem a on odpowiedział ruchem rąk wznoszących się do góry w geście obronnym i zaczął rozwiązywać zadanie matematyczne.

Love and Hate||DL Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz