36. Pomysł.

5.9K 285 12
                                    

Po chwili na dół wrócili moi teściowie.

- Mała jest cudowna, naprawdę. – powiedziała Karen, uśmiechając się do mnie szeroko.

- Coś o tym wiem. – zaśmiałam się.

- No dobrze, ale wracając do tematu. – przerwał John – Jak możemy wpłynąć na Marka, by zrezygnował z oskarżeń ?

Usiadłam przy stole i westchnęłam.

- Nie mam pojęcia. – stwierdziłam – Ale musimy coś wymyślić, i to szybko. Nate właśnie pojechał na komisariat i jest przesłuchiwany. Żałuję, że nie ma tu Dylana. On wiedziałby co robić.

- Damy sobie radę sami, zobaczysz. – pocieszała mnie Kate – Chyba miałabym nawet jakiś pomysł.

Spojrzałam na dziewczynę zaskoczona.

- Oświeć nas w takim razie. – mruknęłam.

- Mówiłaś, że Mark ma jakąś firmę, tak ? – zaczęła.

- Tak, jest współwłaścicielem jakieś firmy budowlanej z tego co pamiętam. – odparłam po chwili zastanowienia.

- No właśnie. – kontynuowała Kate – To znaczy, że na brak pieniędzy nie narzeka. A tacy ludzie zazwyczaj mają swoje za uszami.

- Chyba nie do końca za tobą nadążam. – stwierdziłam skołowana.

- My też nie. – dodała Karen.

Dziewczyna westchnęła i zaczęła tłumaczyć nam jak dzieciom:

- Przecież wystarczy znaleźć coś na niego. Coś, co jeśli wypłynie zniszczy jego reputację i całą firmę.

- No dobrze, ale skąd masz pewność, że można coś na niego znaleźć ? – spytałam. Nie powiem, plan wcale nie był zły. Tylko czy na pewno się uda ?

- Nic się nie bój, już moja w tym głowa, żeby coś na niego znaleźć. – Kate mrugnęła do mnie porozumiewawczo.


********


Dwie godziny później do domu wrócił Nate. Moi teściowie i Kate postanowili zaczekać na niego ze mną, bo chcieli wiedzieć, jak mu poszło.

Właśnie siedzieliśmy na ogrodzie, a Karen kołysała Alice w ramionach, gdy mój mąż dołączył do nas.

- I jak było ? – zapytałam, całując go przelotnie w usta.

- Sam nie wiem. – Nathan wzruszył ramionami – Opowiedziałem im moją wersję zdarzeń, po czym pozwolili mi iść do domu. Policjant powiedział, że będą mnie informować na bieżąco.

- A co ci może grozić ? – ciągnęłam zaniepokojona.

- Mark ani nie trafił do szpitala ani nie spowodowałem poważniejszych uszczerbków na jego zdrowiu. Dlatego podejrzewam, że jeżeli dojdzie do rozprawy to będę musiał zapłacić Markowi odszkodowanie. – wyjaśnił po chwili zastanowienia.

- Przynajmniej nie grozi ci więzienie. – starała się rozładować napięcie Kate.

- Hahaha, bardzo pocieszające, naprawdę. – mruknęłam.

- No co ? – spytała dziewczyna z miną niewiniątka. Pokazałam jej język, na co Karen ofuknęła nas:

- Dzieci !

Ja i Kate spuściłyśmy wzrok, czując się jak pięciolatki, które coś przeskrobały.

- Myślę, że zostawimy was teraz samych. – zmieniła temat Karen – Na pewno chcecie spędzić trochę czasu sami. W razie czego, dzwońcie do nas i zaraz przyjedziemy.

- Dokładnie. – powiedziała Kate – Ja pojadę do pracy i zobaczę, czy uda mi się znaleźć coś na tego dupka.

- Tak od razu ? – zdziwiłam się.

- Pewnie, nie ma czasu do stracenia. – dziewczyna wzruszyła ramionami.


Kiedy zostaliśmy sami, Nate zapytał:

- Co wymyśliliście ?

Skrzywiłam się w duchu. Wiedziałam, że mojemu mężowi ten pomysł się nie spodoba.

- Kate stwierdziła, że jedyną opcją jest znaleźć na Marka coś, co jeśli ujrzy światło dzienne, go skompromituje. – zaczęłam.

- A skąd pewność, że na niego można coś znaleźć ?

- Twoja siostra doszła do wniosku, że skoro jest współwłaścicielem firmy budowlanej to na pewno ma coś za uszami. – wzruszyłam ramionami.

- No dobrze, ale jeśli coś na niego znajdziecie, to jak mu o tym powiecie ? – oho, teraz się zacznie.

- Ja będę się musiała z nim spotkać. – szepnęłam.

- O nie ! – krzyknął Nate, wstając z krzesła – Nie ma mowy, nie zgadzam się !

- Nate, to jedyny sposób, dobrze o tym wiesz. – starałam się go przekonać.

- Nie chcę, żebyś po raz kolejny się narażała i niepotrzebnie denerwowała. – powiedział.

- Ale ja będę się martwić tak czy siak. A jeśli pozwolisz mi coś zrobić, to przynajmniej nie będę siedzieć bezczynnie. – tłumaczyłam. Kiedy zobaczyłam, że zaczyna mięknąć, ciągnęłam – Nie martw się, kochanie. Wszystko będzie dobrze. Tylko pozwól mi i Kate działać.

Na chwilę zapadła między nami cisza, a Nate patrzył na mnie, głęboko się nad czymś zastanawiając.

W końcu westchnął i rzucił:

- Chyba zdurniałem godząc się na to.

Podskoczyłam i pocałowałam go w usta, w głowie tańcząc ze szczęścia.

- Nie pożałujesz, zobaczysz. Kocham cię.

- Już żałuję. – mruknął – Ale też cię kocham.

- Cały czas zastanawia mnie, dlaczego on to zrobił. – myślałam na głos – Co on chce tym ugrać ?

- Nie mam pojęcia. – rzucił Nate – Chyba po prostu chce się zemścić za to, że go pokonałem. Chce podbudować swoje ego.

- Marny sposób. – stwierdziłam – Rozumiem, gdyby nasłał na ciebie jakichś zbirów, żeby cię pobili, ale donosić na policję ? Dziwny sposób podbudowania swojego ego.

- Ej, chciałabyś żeby mnie pobił ? – zapytał Nate dotknięty.

- Oczywiście, że nie. – zaprzeczyłam, klepiąc go po policzku – Nie chcielibyśmy, żeby tej buźce coś się stało.


___________________________________________


Jak myślicie, co chce osiągnąć Mark ? I czy plan Kate się powiedzie ?

Piszcie w komentarzach i gwiazdkujcie ;-).

Wróć do mnie (cz.III ,,Uratuj mnie")Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz