Neymar odwrócił się a jego mięśnie jeszcze bardziej się spięły, gdy zobaczył, kto go szturchnął.
- No witaj - na twarzy nieznajomego pojawił się złowrogi uśmieszek. - Trochę się nie widzieliśmy. Stęskniłeś się?
- Co ty tu robisz? - prychnął Neymar.
- To co wszyscy, świetnie się bawię, ale widząc po twojej twarzy jesteś wyjątkiem. Nie stęskniłeś się za starym przyjacielem? - ton jego głosu przyprawiał mnie o dreszcze. - Poza tym słyszałem, że nieźle załatwiłeś mojego człowieka. Biedak leży w ciężkim stanie w szpitalu. Nieładnie - pokręcił głową.
- Sam się prosił - miałam wrażenie, że zaraz wybuchnie.
- Warto było? I dla kogo? Dla takiej szarej myszki, chowającej się za twoimi plecami? - powoli zaczęłam się bać.
- Odszczekaj to! - wysyczał, a ja zaczęłam masować kciukiem jego zaciśniętą wokół mojejdłoń.
- Myślałeś, że nic nie wiem? Ludzie gadają... W sumie jest całkiem podobna - wyjrzał, by na mnie spojrzeć. Podobna? O czym o mówi?
- Czego chcesz? - warknął Ney.
- Skoro już tu jesteśmy może się trochę rozerwiemy? Mały wyścig? - podły uśmiech zagościł na jego twarzy.
- Nie zamierzam grać w twoje gierki - chłopak odwrócił się z impetem, ciągnąc mnie za sobą.
- Wygląda niewinnie, ale założę się, że jest niezła w łóżku. Może pożyczysz mi ją na jedną noc? - po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Neymar natychmiast puścił moją rękę i doskoczył do niego.
- Odszczekaj to w tej chwili! - złapał go za koszulę i patrzył na niego, jakby chciał go zabić. Wszyscy wokół zamarli i patrzyli w ich stronę, czekając na to, co się wydarzy.
- Zrobię to, jeśli wygrasz wyścig - odpowiedział z irytującym spokojem. - Wiem, że masz tu swoją zabaweczkę. Za dziesięć minut na starym moście. Zabierz ją ze sobą - kiwnął w moją stronę. Neymar puścił go z impetem, złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić w stronę samochodu. Zaraz za nami ruszył Rafael.
***
- Stary, wiesz, że on to zrobił, żeby cię sprowokować - zaczął Raf, gdy wsiedliśmy do auta.
- Nie musisz tego robić. To nic takiego - odważyłam się zabrać głos.
- Nie pozwolę mu cię obrażać - odwrócił głowę w moją stronę. Mimo, że nie znałam go długo, wiedziałam, że jest uparty jak osioł, a dyskutowanie z nim nie miało żadnego sensu. - Spotkamy się na miejscu - Neymar wysiadł z samochodu, gdy byliśmy pod hotelem. Bez słowa ruszyliśmy w dalszą drogę. Nie miałam pojęcia, co się dzieje. Neymar miał zamiar ścigać się z jakimś przerażającym mnie facetem. A ja miałam na to patrzeć? I może jeszcze mu kibicować? Widziałam, jak Raf spoglądał na mnie przez wsteczne lusterko co jakiś czas, ale nie wypowiedział choćby jednego słowa. Zupełnie jakby bał się, że zacznę zadawać niewygodne pytania.
- Raf... - sama nie wiedziałam, co chciałam powiedzieć.
- Wszystko będzie dobrze - nawet nie czekał aż skończę. Chwilę potem byliśmy na miejscu. Rafinha zatrzymał samochód. Widocznie plotka szybko się rozniosła, gdyż na moście zdążył zebrać się spory tłum. Nim zdążyłam rozejrzeć się dookoła, usłyszałam warkot motocyklu. Nie był to jednak Neymar, ale jego "przeciwnik". Zatrzymał się przy samochodzie i zastukał w szybę, przy której siedziałam, po czym uśmiechnął się szeroko i pomachał mi jedną ręką. Odwróciłam wzrok, a on pojechał odrobinę dalej. Nim się obejrzałam, Neymar pojawił się na moście. Podjechał do swojego "wroga" i zamienił z nim kilka zdań, których nie byłam w stanie usłyszeć. Po skończonej pogawędce zdenerwowany zaczął iść w moim kierunku.
CZYTASZ
Mine II Neymar Jr. II
FanfictionSpotkanie dwóch osobowości przypomina kontakt dwóch substancji chemicznych: jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie - Carl Gustav Jung
