Obudziłem się, choć wciąż nie otwierałem ospałych oczu, ukrytych pod sklejonymi powiekami. Cicho przewróciłem się na drugi bok i wtuliłem policzek w poduszkę, do której wciąż nie mogłem się przyzwyczaić. Jeśli chodziło o spanie, byłem bardzo wymagający.
— Vincent. — Usłyszałem za plecami i przestraszony wizją wstania, udałem, że wciąż śpię. — Musimy się zbierać, niedługo kończy się doba hotelowa.
— Nieprawda — mruknąłem, mimo świadomości, że chłopak pewnie miał rację.
— Za pół godziny ma nas tu nie być, a musimy się jeszcze umyć i ogarnąć pokój.
— Od czegoś są pokojówki. — Chwytałem się wszystkich argumentów, tylko żeby nie musieć opuszczać łóżka.
— Nie wiem jak ty, ale ja raczej nie chciałbym sprzątać zużytych prezerwatyw. Miej ty serce, Vincent.
— Dobra, już wstaję — rzekłem, podnosząc się do siadu. Proszę bardzo, powołuj się na moje sumienie. — Czemu życie musi być takie ciężkie? Zwłaszcza o tak wczesnej godzinie.
— A ponoć z wiekiem potrzeba snu maleje... — powiedział pod nosem Victor, w tym samym czasie pakując plecak.
— Słyszałem to. — Chłopak posłał mi niewidzialnego całusa, a ja jedynie prychnąłem.
— I tak niby wyglądają poranki po romantycznej nocy? — spytałem, bo według wszystkich romantycznych filmów, jakie w życiu obejrzałem, powinniśmy teraz leżeć w swoich objęciach i jeść pyszne śniadanie przyniesione przez hotelową obsługę.
— Spędzilibyśmy miły, leniwy poranek, gdybyś tyle nie spał, ale niestety wybrałeś sen ponad miłość.
Spojrzałem na chłopaka, zaciskając usta na tyle mocno, aż mi lekko spierzchły.
— Mogę się założyć o Napka, że sam wstałeś dziesięć minut przede mną i teraz zgrywasz samarytanina, który się poświecił i pozwolił mi dłużej pospać.
„W dodatku sen to też moja miłość. Nie mogę faworyzować żadnego z kochanków" — dodałem w myślach.
— W życiu nie założyłbym się o Napoleona. Zero radości z wygranej. — Próbował zmienić temat, ale ja widziałem na jego twarzy uśmieszek, wskazujący na słuszność moich słów.
Mimo że jeszcze nie wstałem, już popatrzyłem tęsknym wzrokiem na duże łóżko.
Nagle wszystko zostało przysłonięte przez materiał, który wylądował na mojej twarzy. Oburzony zdjąłem, jak się okazało, moją koszulkę, ale nie miałem czasu na wyrażenie swojego niezadowolenia, bo Victor, który nagle znalazł się przede mną, zaatakował moje usta w namiętnym pocałunku. Nie zastanawiając się nawet chwili, odwzajemniłem pieszczotę, nadając jej jeszcze więcej pikanterii. Objąłem go za szyję i pociągnąłem delikatnie w stronę łóżka, ponieważ chłopak cały czas się nade mną pochylał. Położyłem się na materacu, a Victor delikatnie ułożył się na mnie tak, aby mnie nie przygnieść. Nasze języki ocierały się o siebie, zęby podgryzały wargi, a same usta nie mogły oderwać się od tych drugich.
Z czasem jednak nasze pocałunki stawały się coraz spokojniejsze. Nastały między nami leniwe muśnięcia i spowolnione, głębokie westchnienia, które sprawiły, że moja dotychczasowa siła do wstania całkowicie wyparowała. Jeśli kiedykolwiek w ogóle istniała...
Potarłem swoim nosem odpowiednik Victora, uśmiechając się delikatnie. „Może ten poranek nie będzie aż tak zły?" — pomyślałem.
— Mogę ci obiecać, że pod prysznicem na pewno się rozbudzisz — wyszeptał mi do ucha, a gorące powietrze i usta, drażniące skórę, sprawiły, że po moim ciele przeszły dreszcze, a jedno konkretne miejsce się rozbudzało.
CZYTASZ
Młody
Teen FictionVincent jest posiadaczem dwóch braci, wrednego futrzaka i uczuć, które ulokował w niewłaściwej osobie... W osobie, którą zna od lat W osobie, która jest chłopakiem... W osobie, która jest przyjacielem jego starszego brata... Zapraszam do czytania pr...
