Chwyciłem plecak i założyłem go na jedno ramię, w tym samym momencie wychodząc z szatni. Przetarłem jeszcze mokre czoło po męczącym wuefie i ruszyłem korytarzem. Zauważywszy rozwiązaną sznurówkę, cicho przekląłem niedawno kupione buty, które po minucie się rozwiązują.
— Nie przemęczaj się tak, w tym tygodniu macie ważny mecz — powiedział do mnie z uśmiechem mój nauczyciel wychowania fizycznego. Był to młody i szczupły mężczyzna z króciutkimi, brązowymi włosami i prostokątnymi okularami.
— Dla mnie taki mecz, to nic — rzekłem zuchwale, szczerząc się głupio, na co trener podniósł wysoko prawą brew. — Nie no, żartowałem. Teraz mam zamiar się obijać.
Mężczyzna parsknął śmiechem i odszedł, życząc drużynie szczęścia. Nie od niego pierwszego słyszałem takie miłe słowa. W ostatnich latach nasza szkoła nie zajmowała wysokich miejsc w rozgrywkach piłki nożnej, dlatego nasze tegoroczne zakwalifikowanie do finału zrobiło niemało szumu.
Schyliłem się i szybko zawiązałem nieszczęsnego buta. Już miałem odejść, kiedy mój wzrok na chwilę spoczął na gablotce ze sportowymi nagrodami. Trofea z nazwiskiem Nathana wcale mnie nie dziwiły, ale ten jeden puchar wyraźnie mną wstrząsnął.
Nathan Blanc
1 miejsce w zawodach międzyszkolnych w tenisie ziemnym 2016/2017
Przecież mówił, że odpadł w kwalifikacjach. Poczułem się naprawdę zdezorientowany i... oszukany? Niby nie było to nic wielkiego, ale dlaczego chłopak mnie okłamał? Odniosłem wrażenie, że może to być bardziej zawiła sprawa, niż przypuszczałem. Wolałem, więc nie poruszać tego na korytarzu szkolnym, tylko porozmawiać z nim, jak obaj znajdziemy trochę czasu i się spotkamy.
— Idziemy jeść? — spytał mnie przyjaciel, który właśnie wyszedł z szatni.
— Czekałem, aż to powiesz. — Zaśmiałem się, choć w aktualnej sytuacji wcale nie było mi do śmiechu.
Może to głupie, ale naprawdę mnie to zabolało. Na pewno Nath miał powody, aby mi o tym nie mówić, ale nie mogłem zrozumieć, jakie. Miał problemy, coś ukrywał przede mną? Co to mogło być, skoro nie podzielił się tym ze swoim najlepszym przyjacielem? Może ostatnio nie miałem dla niego dużo czasu, ale nie czułem, aby nasza relacja specjalnie na tym ucierpiała. A może tylko mi się tak wydawało?
Dotarliśmy na stołówkę i dosiedliśmy się do naszych kolegów z klasy. Panował duży gwar, spowodowany przerwą obiadową i tłumem ludzi. Wyciągnąłem kanapkę oraz wodę i wdałem się w pogawędkę ze znajomymi.
Wygłupialiśmy się, skarżyliśmy na nauczycieli i w międzyczasie spożywaliśmy jedzenie. Kiedy Nathan opowiadał kolejny żart, ja zaobserwowałem coś dziwnego.
Alexis siedział ze swoją klasą, Cartier ze swoją, a Victora nawet nie było. Wtedy trafiła mnie pewna myśl — dawno nie widziałem, aby razem rozmawiali. Nie śledziłem ich codziennego życia, ale nawet wizyty Victora w naszym domu jakoś zanikły. Może spotykali się na mieście? Przygryzłem lekko kciuka, zastanawiając się nad tym wszystkim.
Z mojego letargu wyciągnęły mnie krótkie wibracje w prawej kieszeni. Wyciągnąłem telefon i otworzyłem sms'a
Od: Cartier
Idziemy dzisiaj do mnie? Ojciec wychodzi na kolację służbową
Podniosłem głowę i wyszukałem swojego chłopaka w tłumie. Nie było to trudne zadanie, dzięki jego charakterystycznym włosom. Patrzył na mnie cały czas, a kiedy zauważył, że także na niego spoglądam, mogłem być świadkiem, jak na jego znudzoną do tej pory twarzy, wstępuję delikatny, ale piękny uśmiech, który odwzajemniłem.
CZYTASZ
Młody
Roman pour AdolescentsVincent jest posiadaczem dwóch braci, wrednego futrzaka i uczuć, które ulokował w niewłaściwej osobie... W osobie, którą zna od lat W osobie, która jest chłopakiem... W osobie, która jest przyjacielem jego starszego brata... Zapraszam do czytania pr...
