Do końca 4 rozdziały plus Bad End oraz Happy End.
Proszę, głosować na nową książkę pomiędzy FellPoth'em a Errink'em z Vampireverse.
*Cross pov*
Gdy obudziłem się rano, poczułem uczucie, tak utęsknione prze zemnie, chciałbym abyśmy się przytulali codziennie, trwali razem ale aby uzyskać to trzeba przerwać wojnę, obawiam się strasznie tego, zrobię wszytko aby przeżył ją, jest najważniejszy.
Na szczęście udało mi się wyrwać z jego uścisku, nie chcę pokazać mu swojej leniwej strony. Wiem, że muszę jakoś uleczyć moją rękę przed nastaniem bitew, nie chcę jej, przecież stracić. Chociaż jakby to miało Go uratować, to bym ją poświęcił.
Postanowiłem doczytać książkę siadając w siadzie skrzyżnym obok Niego, aby mieć pewność kiedy się obudzi, musi odpocząć, tyle dni pod rząd wstawania o samym poranku do pracy, nikt nie wytrzymałby bez niego.
Za nużyłem się w lekturze, była jeszcze bardziej smutna niż wcześniej, co tylko potęguje uczucie goryczy przed stratą Jego, nie ukrywajmy, przywódcy są najbardziej narażeni na wszystko, można by rzecz że na wojnie priorytetem. Trwając w fali smutków, nie zauważyłem, że mój obiekt westchnień się obudził i zaczął mi się przyglądać mocno zamyślony.
- Coś się stało?- powiedział najpewniej zmartwiony moim stanem.
- N-ie- powiedziałem wahając się, a On usiadł naprzeciwko mnie czekając na wyjaśnienia -P-o prost-u lekko się obawiam tego wszystkiego- dopowiedziałem, spodziewając się wyśmiania czy też niezrozumienia ale on tylko mnie przytulił.
-Nie masz się o co martwić- szepnął mi do mojego nieistniejącego ucha, przez co stałem się jeszcze bardziej zarumieniony.
Nie rozumiem tak wielu spraw, czemu On jest taki miły, przyjazny, życzliwy dla mnie, tego się najpewniej w tej chwili nie dowiem ale chciałbym kiedyś poznać powód. Nagle wypuścił mnie z swoich przytulnych ramion, posyłając mi przyjazny oraz ciepły uśmiech.
Wyszedł z pokoju, wchodząc do swojego biura. Rozumiem, praca i inne sprawy ale jutro nie pozwolę mu pójść, zmacha się tym ciągłym harowaniem, jeden dzień odpoczynku musi być. Z tą myślą wstałem aby potowarzyszyć Night'owi, mam szczerą nadzieje że nie będę mu przeszkadzać.
Wstałem z mięciutkiego łoża i pokierowałem się do drzwi, w czym od razu przerznie przechodząc. Zastałem Senpai'a czytającego książkę, biurko było uwolnione od papierów po ostatniej naszej pracy. Gdy zauważył moje przybycie, zamknął ją z hukiem, ja natomiast siadłem naprzeciwko niego z lekkim uśmiechem.
-M-mam nadzieje że ni-e przeszkadzam- rzekłem szybko, aby rozwiać niezręczną ciszę.
-Oczywiście że nie- odpowiedział swoim jakże cudownym głosem.
Nim zebrałem się w sobie, aby odpowiedzieć czy też zacząć jakiś temat, dostałem herbatę od ukochanego. Pachniała miętą, więc najpewniej właśnie taka była, cicho zacząłem upijać łyki, mając nadzieje, że wreszcie zakończy się cisza.
Jednakże moje nadzieje się nie spełniły, a ona unosiła się w powietrzu, dając możliwość przemyślenia różnych rzeczy, którą On możliwe że wykorzystał, ponieważ zamyślił się spoglądając na moją osobę. Muszę przyznać niezbyt jest to komfortowe.
-W-wszytko ok? - zapytałem próbując ożywić naszą jakże głuchą rozmowę.
-Owszem- odpowiedział po czym rzekł z swoim uroczym uśmieszkiem - Pyszna?
-P-yszna? Oczywiście że tak! - powiedziałem z entuzjazmem, ciesząc się z przebiegu rozmowy.
-To dobrze, myślałem że źle zaparzyłem - i wydało się, poczułem jak mnie pieką policzki, On przygotował coś dla mnie, jest to jednym z niezwykłych uczuć.
Mimo faktu, że jest dla mnie miły to nawet dostałem od niego herbatę, moją ulubioną. Jest taki jak mi się na początku wydawało, wystarczy się zaprzyjaźnić a już jest otwarty, czyżby był samotny przez ten cały czas? To by tłumaczyło kilka spraw.
Współczuje mu, każdy uważa Go za złego, chociaż taki naprawdę nie jest, postanowił polecieć razem z oczekiwaniami innych i stał się tym kim jest, jednakże może to i dobrze, jakby było inaczej byśmy się nigdy nie spotkali.
-O czym tak rozmyślasz?- zapytał się zaciekawiony moim rozważaniem.
- O-o niczym- powiedziałem, aby ominąć ten temat, a sam się uśmiechnąłem, żeby nie poczuł się urażony.
-Już pora spać, ściemnia się - rzekł po czym spojrzał na mnie ulotnie, a ja mu tylko pokiwałem głową, zgadzając się z Nim.
Wstał z krzesła, po czym podszedł do mnie oraz mnie podniósł w stylu panny młodej, uprzednie docierając do sypialni, położył mnie na łóżku, po czym popełnił ten sam czyn, oczywiście przytulając mnie.
Mam szczerą nadzieje, że uda się mi być z nim. Jest kochany, uroczy a zarazem stanowczy i to właśnie kocham w nim, chciałbym mu to kiedyś wyjawić, z tą myślą popadłem w błogi sen.
CZYTASZ
Crossmare - Ostateczny czas
FanfictionWojna kończąca wszystko i wszystkich. Dwie odmienne strony, uparte w ogromnym sporze. Czy w tym czasie możliwa jest miłość? Czy Cross'owi się uda zdobyć w tym trudnym czasie Nightmare'a? (Skończona, możliwe że kiedyś będzie poprawiana czy coś w tym...
