Dzień 9

871 78 17
                                        

             07.04.18  Pora zacząć maraton~

Notka odnośnie maratonu: Rozdziałów będzie sześć, z godzinnymi przerwami. Jedenasta, dwunasta, trzynasta, czternasta oraz piętnasta.

                                                 *Cross pov*

Obudziłem się, jednak bez przyjemnego ciepełka oplatającego moje ciało, lekko się tym zestresowałem z myślą gdzie on poszedł, wiem nie jesteśmy parą ani nic w tym stylu ale chcę wiedzieć co robi i gdzie jest. Niezbyt mi z tym dobrze, wiedząc że może w tej chwili uśmiechać się do kogoś innego.

Nie czułem sensu wylegiwać się dalej w łóżku, jest to tylko marnowanie czasu, już zbyt wiele straciłem go w mym żywocie. Rozejrzałem się po pięknej sypialni, była w lawendowym odcieniu z srebrnymi dokończeniami oraz puchatymi dywanami, mimo tego nie była zbyt wielka i nie widzę sensu czemu miałoby być inaczej.

Nagle wkroczył Night z trzymając w dłoni opatrunki, które były najpewniej przeznaczone dla mojej osoby, posiadał nietypowy dla niego spokojny wyraz twarzy. Ku mojemu zdziwieniu był w swojej słabszej wersji, pierwszy raz w niej go widzę.

-Co się gapisz? Siadaj i daj mi zmienić okład- powiedział próbując brzmieć szorstko ale mu to nie wychodziło

Wykonałem jego rozkaz siadając z powrotem  na łóżko, on natomiast usiadł na brzozowym krzesełku, które stało obok miejsca przeznaczonego do spoczynku. Mimo iż byłem fioletowy do potęgi setnej, zdawał się tego nie zauważać.

Wziął moją kończynę odwijając ją z całego czerwonego bandażu, po czym nałożył nowe warstwy. Teraz ponowił działania na moich żebrach, kiedy skończył spojrzał się na mnie, zobaczywszy moją twarz pokrytą soczystym rumieńcem, sam się lekko zarumienił, w pośpiechu wyszedł z pokoju, najpewniej zmieniając się w mocniejszą wersje.

Postanowiłem się ubrać i iść po informacje do zaufanej osoby. Dokonałem mój cel, czyli uporanie się z moim skomplikowanym strojem, i podążyłem drzwiami do holu, miałem mało czasu do możliwego powrotu mojego jedynego.

Udałem się do Killer'a, jest drugą osobą z którą się dogaduje, chociaż teraz jedyną, zawiodłem się na tej pierwszej czyli Dust'cie. Westchnąłem po czym zapukałem do drzwi, zdziwiłem się kiedy od razu mi otworzył.

-Spodziewałem się ciebie! Siadaj, mam czekolade- powiedział po czym przepuścił mnie do swojego pokoju.

-Wiesz co się dzieje Nightmare'owi?- rzekłem cicho, jakbym nie chciał, aby ktoś niechciany usłyszał przy czym siadając na kanapie, którą posiadał w sypialni, łóżko oczywiście także miało swoje miejsce.

-Twojemu mężu?- odpowiedział, zamieniając mnie w chodzącego bakłażana.

-J-ja tak na serio- starałem się, żeby nie zauważył, że kocham naszego szefa.

-Każdy to wie, masiaj czekolade. A co do twojego kochasia, sam nie wiem zachowuje się podejżanie- Spojrzałem się na niego pytająco, co odebrał westchnięciem jakby to było oczywiste po czym orzekł- Po prostu, ciągle jakiś spięty się wydaje oraz spokojny, co do niego nie pasuje.

- Ale jak każdy?- powiedziałem za strachem.

- Każdy to każdy, widać to po was, że niedługo będziecie razem-  objaśnił z chytrym uśmiechem

-J-ja już muszę iść- odrzekłem po zjedzeniu czekolady, wyszedłem z pomieszczenia, słysząc ciche powodzenia oraz, że zobaczę niedługo prawdę.

Teleportowałem się przed biuro, czasem mam nadzieje, że jednak będziemy parą, może będziemy mieć nawet dziecko? Momentalnie wpadłem do niego bez pytania, najpewniej ze stresu.

Po moim efektownym wejściu smoka, zobaczyłem Jego, spoglądał na mnie z zdziwioną miną zza masy papierów ale gdy zobaczył, że to jestem ja, uśmiechnął się, chciałbym aby to robił codziennie. Wskazał ręką, że mam spocząć na krzesełku naprzeciwko. Zarumieniony przez widok ukochanej mi osoby oraz zażenowanie moim zachowaniem, wykonałem jego polecenie.

-Jak miewa się twoja kończyna? - spytał poważnie, nie zwracając uwagi na mój wcześniejszy czyn.

-D-dużo l-lepiej- objaśniłem lekko przenosząc wzrok z ściany, na mojego ukochanego.

-Możesz już iść spać, zaraz także się tam udam

Wstałem z krzesła, kierując się do sypialni. Postanowiłem się nie przebierać, aby uniknąć jakiejkolwiek sytuacji, takiej jak wpadnięcie do pokoju w czasie mojego przebierania, które zajmuje mi ponad pół godziny.

Położyłem się na puchate łóżko, zamknąłem oczodoły , jednak ktoś wszedł, po czym uczynił to co ja, z małą zmianą ponieważ objął mnie, najpewniej myślał że już dawno popłynąłem w krainy snów, przynajmniej wiem, że robił to świadomie. Mimowolnie uczyniłem co powinienem już dawno.

Crossmare - Ostateczny czasOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz