Dzień 5

958 75 27
                                        

                     *Cross pov*

Zaczął się poranek, nowy dzień można by rzec, pośpiesznie wstałem z łóżka. Czuje, że dziś nie będzie zbyt dobry dzień, jasnowidzem nie jestem i nie byłem nigdy ale po prostu to czuje w kościach. Po skończeniu  nurtującej mnie rutyny porannej, postanowiłem porysować, nie jestem w tym dobry, padło na to że zacząłem szkicować taco.Po  nałożeniu line-artu i pokolorowaniu dzieła, oraz dokończenia go blenderem. Zauważyłem, że aż taki zły nie był, schowałem moje dzieło do notatnika. Zbytnio nie mam co w nim zapisać, więc rysunek też jest mile widziany.

Spojrzałem na zegar z strachem przed spóźnieniem, była idealnie ósma rano. Teleportowałem się na swoje miejsce, znajduje się w miejscu, w którym dobrze  widać szefa, oraz jest po prostu wygodne. Posiłek jak zawsze minął w ciszy, okazała się nim zwyczajna jajecznica, mimo wszytko była wyjątkowo smaczna. Po skończeniu, postanowiłem wybrać się po misje, jednak przeszkodził mi Night, zaczynając przemowę w jadalni.

- Słuchać, mamy oficjalny termin bitwy- powiedział zdenerwowany po czym dodał - przypada na jutro więc dziś macie się szykować

Szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem, że Ink nie żartował z tą wojną. Cicho westchnąłem w myślach, więc dzisiejszy dzień minie na szlifowaniu broni i szykowaniu się. Teleportowałem się do mojego brudnego pokoju, przydałoby się tutaj posprzątać, i tak nie mam nic do roboty.

Broń naostrzona już od dawna, więc postanowiłem zabrać się za porządki. Najpierw zabrałem się za pościelenie łóżka i wymienienia poszewek, które nie były zmieniane od.... nie ważne, później poszło biurko oraz moja zajebiście brudna podłoga, zwykle nie przeklinam ale nie da się tego inaczej wyrazić.

Spojrzałem na zegar, który też wyczyściłem, była bliska godzina obiadowa. Szczerze się z tego powodu cieszyłem, nigdy nie wiadomo co mi wpadnie do głowy, chociaż już najgorsze przyszło, nie pomyślał bym że kiedyś się odwarze posprzątać cokolwiek.

Postanowiłem się przejść, zbytnio nie chcę siedzieć w moim pokoju, ta czystka miesza mi w głowie. Przechodząc przez korytarz, zauważyłem nowe obrazy ozdobione pięknymi złotymi ramami, jednakże dziś nie zwróciłem im zbytnio uwagi. Zgaduje że dziś przy posiłku nie będzie zbyt dobrej atmosfery, więc spóźnienie to jedno z najgorszych opcji.

Gdy przybyłem do jadalni w kolorach szarości, nikogo praktycznie jeszcze nie było, zdziwiłem  się lekko widząc Dust'a, w sumie nie rozmawialiśmy już kilka dni od naszego "patrolu" zwał jak zwał, nawet tego patrolem nie da się nazwać, po pierwsze nic się nie działo, a po drugie prawie wcale nie chodziliśmy i patrzyliśmy na otoczenie.

Chciałem zacząć rozmowę, ale nagle wszyscy przybyli do sali, nie dając mi nawet oznajmić jednego słowa. Nie musieliśmy długo czekać, aż przybył mój ukochany, widać od razu nie jest zbyt spokojny dziś, nie ma się w sumie co dziwić, inni też tak wyglądali.

Po skończeniu posiłku wszyscy wybiegli z sali, nie rozumiem co oni mają zamiar robić, przecież jest jeszcze cała połowa dnia, chociaż jak to mówią czas jest różnie spostrzegany. Postanowiłem nie odstawać i się za nimi udałem.

Wparowałem do mojego już czystego pokoju, odłożyłem moją bluzę na wieszak w mojej szarej szafie. Bez myślenia rzuciłem się na łoże, wiem dopiero jest osiemnasta ale muszę wypocząć, aby nie zasnąć na polu bitwy, marnie by było ze mną. Po chwili byłem już w objęciach snu, z myślą że jutro dam z siebie wszystko.

***********************************************************

Następny rozdział postaram się aby był ciekawszy , i dziękuje za czytanie tego, nie spodziewałam się zbytnio, że ktoś to zauważy, ale jednak to żyje! Nie martwcie się czeka was jeszcze kilka albo kilkanaście rozdziałów ^-^


Crossmare - Ostateczny czasOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz