Eleven

381 22 1
                                        

-Jest na odziale operacyjnym. Innych informacji udzieli panu lekarz.

Pobiegłem tam gdzie leży moja mała księżniczka. Kiedy dotarłem na miejsce i zobaczyłem Viję jak leży po operacji, było podłączona pod kroplówkę i inne cuda na kiju. Zauważyłem jak jeden z lekarzy wychodził z sali. Jedna szczypta nadziei.
-Dzień dobry, mógłbym wiedzieć co jest z Olivią Downson ?
- Ktoś z rodziny ?
- Tak jestem jej narzeczonym i dajcie mi ludzie już święty spokój z tą rodziną ! Ile można pytać ?! Ja chce wiedzieć co jej jest !- krzyczałem do lekarz, a z moich czerwonych oczów zaczęły kapać łzy.
-Przepraszam... ja się poprostu martwię.
-Nic nie szkodzi. Przeżyła bardzo groźny wypadek. Ma dwa połamane żebra, złamaną ręke i nogę i wstrząs mózgu. Jest teraz w śpiączce obudzi się za jakieś 2-3 tygodnie.- zaczął mówić lekarz o stanie zdrowia mojej ,,narzeczonej,,.
-Mogę do niej wejść ?
-Za dziesięć minut może pan wejść.

Usiadłem na krzesełko i postanowiłem zadzwonić do brata Vii i Dylana.

Po zadzwonieniu wszedłem do sali, po moich mokrych kościstych policzkach zaczęły spływać łzy. Usiadłem na krzesełku, które stało obok łóżka mojego promyczka słońca.
-Jezu Via... ja dopiero teraz uświadomiłem sobie jak jesteś dla mnie ważna. Kocham cię Olivio Downson.- powiedziałem, nachylając się nad łóżkiem mojej królewny. Musnąłem jej usta z nadzieją, że obudzi się jak śpiąca królewna. Ale nie. Ukarał ją. Ona jest taka dobra, taka niewinna. To wszystko przeze mnie ! I tą pieprzoną sukę ,która mnie zdradzała ! Nienawidzę jej ! Zresztą siebie też... Nagle drzwi się ogworzyły, a u progu drzwi pojawili się Dylan i Collin.
Podbiegli do łóżka i obaj zaczęli płakać.
-Boże siostrzyczko, ty mój głupolu... coś ty sobie narobiła- powiedział Collin, kucając przy łóżku dziewczyny. -Via... przyjaciółeczko moja... nie zostawiaj nas- szlochał Dylan.

Wyszłem z szpitala lało jak z cebra i zaczęło grzmić. Stanąłem na środku ulicy popatrzałem się na niebo.
-Dlaczego ludzie z góry jej to zrobiliście !- krzyczałem ile mogłem i znowu zaczęłem wyć jak małe dziecko.

Nie zwracając na innych uwagi pobiegłem do najbliższej kwiaciarni. Kupiłem najpiękniejszy i najdroższy bukiet czerwonych róż jakie były. Szłem znowu do tego cholernego szpitala. Poszłem na oddział gdzie leżała moja Via. Moja jeszcze nie. Zobaczyłem przy łóżku dziewczyny Collina i Dylana.
- I jak ? - spytałem.
- Bez zmian- powiedział zamartwiony Collin.
-Leży taka biedna się niw rusza nie śmieje.- powiedział Dylan, przecierając czerwone oczy od płaczu.
- Proszę skarbeńku mój. Wiem, że do tego czasu, kiedy się obudzisz pewnie zwiędną, ale proszę niech wiedzą, że mi zależy. - powiedziałem, kładąc krwiste róże obok mojej księżniczki.

Robiłem się już taki zmęczony, że oczy mi się same zamykały. Nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem.

-Proszę pana, proszę pana ! Godziny odwiedzin już minęły.
-C-co ?
-Musi pan już iść do domu
Dopiero teraz zrozumiał gdzie jestem...
-Nie proszę, ja chcę tu przy niej być- powiedziałem z błagającym wzrokiem.
-No dobrze- powiedziała pielęgniarka z westchnięciem.

Zostałem siedząc przy mojej gwiazdeczce i patrząc na te wszystkie kabelki pod, którymi była podłączona. Patrzyłem na nią jak na jedyną ważną rzecz w moim życiu. Poszłem na stołówkę coś zjeść bo nie jadłem już 3 dni. Ehh jeszcze tyle dni... Modlę się, żeby się obudziła. Ułożyłem się wygodnie na krześle, opierając głowę o łóżko mojej ukochanej, chwyciłem jej ręke i zasnołem.




Hej, hej, hej moje mordeczki 😘💕♥
Wreszcie trochę dramy, a nie śmieszki heheszki 😂
Przepraszam, że tylko 500 słów, ale humorku nie ma
Przypominam że można jeszcze zadawać pytania do bohaterów i do mnie 😁😘💕♥ albo jakieś fakciki 😉😘
Podoba się ? Zostawcie ⭐ 😘♥

Miłego dnioszka 😘♥💕🔥

Beautifull Story || Thomas Brodie-SangsterOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz