Stałam w rogu jakiegoś ciemnego pomieszczenia. W rogach były pajęczyny, a w ścianach dziury od ,, domku,, mysz. Nie było żadnych okien, jedyne co oświetlają pomieszczenia, to zwykła stara żarówka. Usłyszałam skrzypi e nie drzwi. Automatycznie odwróciłam się w stronę drzwi. W drzwiach pojawił się jakiś człowiek z moimi rodzicami. Odziwo byli trzeźwi. Mężczyzna pchnął ich na ziemię i wyciągnął zza pleców nóż.
-Powiecie mi wreszcie gdzie ta wasza suka jest?!
-M-my nie wiemy gdzie jest Vivi.
Zdziwiłam się na te zdrobnienie. Nigdy go nie słyszałam od strony rodziców.
-Jak nie wiecie?! To wasza pikolona córka! Jak nie wiecie gdzie ona jest?! Policzę do trzech i natychmiast mówicie, albo zabije was, a kiedy ją odnajdę to ją!
-Mówimy prawdę. Wyjechała z swoim bratem nie dając nam żadnych oznak życia...
-Kłamiesz! - krzyczał do mojej rodzicielki, udeżając ją w policzko.
Kobieta zaczęła płakać i szlochać. Po moich błahych policzkach spływały łzy. To wszystko mnie przytłaczało...
Ekran się rozkazywał i po chwili widziałam już tylko czarny ekran, słysząc pikanie...
Pip-pip-pip! Słyszałam pisania budzika. Otworzyłam moje mokre oczy od łez i ujrzałam Thomasa, który wpatrywał się we mnie zmartwiony.
Cała się trzęsłam, a łzy leciały po moich policzkach jak wodospad.
-Nie płacz już... Cii... - mówił do mnie Tommy, przytulając mnie i uciszający, abym nie wylewają łez. Coraz bardziej się martwię tymi snami... Coraz częściej się pojawiają i czym więcej tym gorzej. No nic muszę spiąć moją piękną dupę i się wziąć do roboty. Na samą myśl już głowa mnie rozbolała. Uwolniłam się z uścisku chłopaka i zeszłam na dół do kuchni. Nalałam wody do mojego ulubionego kubka, zamięniając wodę na czarną ciecz. Podeszłam do sofy, usiadłam i przykryłam się moim ulubionym kocykiem. Wpatrywałam się na telewizor, choć był wyłączony, rozmyślając nad przebiegiem zdarzeń. Usłyszałam kroki po schodach i moim oczom ukazał się blondyn.
Wymusiłam się na uśmiech i sięgnęła po pilota. Włączyłam telewizor, a moim oczom ukazały się wiadomości.
Ehh nuda. Chciałam już przełączyć, kiedy nagle usłyszałam swoje nazwisko.
-Wczoraj w Los Angeles doszło do zabójstwa państwa Downson. Nie wiemy kto to zrobił, ale Pani Downson była zadźgana nożem w okolicach serca, a Pan Downson postrzelony w tył głowy.
Siedziałam sparaliżowana, patrząc się na ekran. Nie wiedziałam co właściwie się stało. Sny były prawdą. A jeśli ta osoba naprawdę chce mnie zabić? Czy w Londynie już nie jestem bezpieczna? Popatrzyłam na Tommy'ego, a po chwili moje policzki stały się mokre od łez. Pociągnęła nosem, wstałam i ruszyłam do pokoju. Muszę zadzwonić do Collins! Od paru dni śpi u Avy. Żaden z nich nie daje oznak życia. Eh jak tu żyć. Jedyną osobą dzięki, której chce mi się dalej chodzić po tym pieprzonym świecie jest mój kochany blondyn o cudownych czekoladowych oczach. Usiadłam na moje miękkie łóżko, wyciągłam laptopa i szukałam najbliższych lotów do Los Angeles.
Kiedy kupiłam bilety zaczęłam się pakować, wylatywałam już pojutrze.
Usłyszałam otwieranie się drzwi. W progu stanoł Tommy. Podszedł do mnie i przytulił.
-Nie smuć się moja gwiazdeczko. Jest im tam dużo lepiej. - pocieszał mnie chłopak.
-Dziękuje Tommy. Ty jedyny możesz mnie postawić na nogi.
-Ty jedyna czynisz mój świat lepszy. -powiedział blondyn, całując moje czoło.
-Kiedy wylatujesz?
-Pojutrze. Pogrzeb jest za trzy dni. Przyjedziecie?
-Jasne
Położyłam się na łóżku, wyciągnęłam album ze zdjęciami. Otworzyłam pierwszą stronę, moim oczom ukazało się zdjęcie jak jesteśmy wszyscy razem. Ja, Collin, mama, tata. Leżeliśmy na kocyku na jakiejś łonie. Przewróciłam kolejną stronę i zobaczyłam siebie jako małego słodkiego bobaska.
Po obejrzeniu wszystkich zdjęć rozpłakałam się, gdy pomyślała, że moich rodziców już nie ma. Pamiętam i zapamiętam do końca życia jak nas traktowali, ale to oni mnie wychowywał i dawali dach nad głową. To oni widzieli jak stawiam pierwsze kroki, to oni słyszeli moje pierwsze słowa, to oni mnie kochali, ale na swój sposób...
Byłam tak wyczerpana dzisiejszym dniem, że z wyczerpania padłam na łóżko, odkrywając się kołdrą i zasypiając.
Hej ziomeczki 👋❣
Przepraszam, że ostatnio tak długo nie dodaje rozdziałów, ale nie mam zbytnio czasu... 😢
Dziękuję w z całego serduszka za 700 wyświetleń i 200 ⭐!
Dajecie mi dalszą motywacje, abym coś przerwała i zaczęła pisać ♥
Miłego wieczorku 👋😘♥❣❤💝
CZYTASZ
Beautifull Story || Thomas Brodie-Sangster
Fanfiction*Już ostrzegam, że nie zniechęcajcię się do początku. Po dalszych rozdziałach jest naprawdę śmiesznie i ciekawie* Via wychowywana jest w patologicznej rodzinie. Kiedy skończyła 20 lat uciekła ze swoim 18-letnim bratem do Londynu. Wtedy jej życie obr...
