Wstałam z łóżka około 18. Zadużo przeleżałam. Postanowiłam, że pójdę do Thomasa. Chce zobaczyć tą słodką mordkę. Przebrałam się w czarne dżinsy z dziurami na kolanach, biały crop top, dżinsową kurtkę i vansy. Moje długie blond włosy, które sięgają mi za dupę zostawiłam rozpuszczone.
Pobiegłam najprędzej jak tylko mogłam. No co. Ztęskniłam się za moim psiapsielem.
Kiedy dotarłam do domu Tommiego, pobiegiegłam w stronę dzwonka. Oczywiście pomijając, że prawie bym się przewróciła o próg. Nacisłam na dzwonek i do moich uszów dotarł dźwięk odwierania drzwi. Nie mogłam uwierzyć co właśnie zobaczyłam. Do moich oczów napłynęły łzy i zaczęły jedna po drugiej spływać po moich policzkach.
Nie ja nie powinnam płakać z tego powodu, że przed chwilą zobaczyłam mojego przyjaciela z jakąś dziewczyną.
-Via... zaczekaj !- słyszałam wołanie Thomasa. Ale nie, nie słuchałam tylko poszłam i rozpaczałam.
Przecierz nie jesteśmy razem, ani go nie kocham. Właśnie, czy ja go kocham. Ja tylko kocham patrzeć na te jego cudowne czekoladowe oczy, kocham jak się uśmiecha, kiedy jest przy mnie, kiedy przytula mnie na pożegnanie, kocham jego perfumy, jego ręce, jego ruchy, jego włosyy, jego całego ! Ja go chyba naprawdę kocham. Tak kocham ! Kocham Thomasa ! Tylko szkoda, że mi nie powiedział. Bym wtedy się w nim nie zakochała.
Szłam ulicą nie patrząc na drogę. Łzy kapały na ziemię. Szłam, szłam, aż naglę zobaczyłam światła samochodu. Poczułam jak lecę na drugi koniec ulicy, a po moim ciele rozlega się ból.
Leżałam ,a ja tylko widziałm rozmazany ekran. Słyszałam krzyki kierowcy. Czułam jak powoli zmaykam oczy. Byłam słaba i bez silna. Próbowałam nie zasnąć. Ale nie mogłam. Oczy mi się samy zamykały, aż widziałam tylko czarny ekran. Słyszałam tylko odgłosy karetki. A dalej odpłynęłam.
Thomas, pov.
Byłem szczęśliwy, a zarazem nie. Isabella dzisiaj wraca. Boję się reakcji Vii, bo naprawdę mi na niej zależy. Nie wiwm czy coś czuję do niej, ale nie mogę... Mam Isabellę i nie mogę jej tak nagle zostawić. Przywitałem się z Isabellą, całusami i przytulasami. Nagle usłyszałem dzwonek, modliłem się żeby to nie była Via. Podszedłem do drzwi i otworzyłem. Oczywiście przytulony do Isabelli. Pech chciał, że właśnie ta mała, śliczna, drobniutka blondynka stała w drzwiach. Zobaczyłem w jej pięknych niebieskich oczach jak diamenty smutek. Do jej pięknych oczów napłynęły łzy. Krople łez spływały jej po policzkach jak wodospad. Widziałem jak zaczęła odchodzić.
-Via... Zaczekaj !- tylko tyle umiałem powiedzieć. Czułem żal do siebie, że zrobiłem jej coś takiego. Pobiegłem za nią wołając ją. Nawet nie spojrzała się na mnie. Nagle zobaczyłem światło samochodu, który jechał prosto w Viię. Nie umiałem nic powiedzieć. Łzy lały się po moich policzkach. Zadzwoniłę najszybciej jak się dało po karętkę. Podbiegłem do mojej kochanej blondynki. Schowałem pod rękoma twarz i zaczęłem płakać.
-Via ! Nie zostawiaj mnie. Ja... ja cię kocham moja księżniczko. Tylko proszę nie zostawiaj mnie. Proszę !- mówiłem do nie przytomnej blondynki.
Kiedy karetka przyjechała miałem chęć dać z liścia kierowcy karetki, że nie przyjechali szybciej. Ale się naszczęście pochamowałem. Widok ratowników, którzy zajmowali się Viją był tak okropny myślałem, że wyjdę poprostu z tamtąd. Ale nie zrobię to dla niej. Zostanę.
-Mogę jechać z wami ? Proszę ! To... to... to koja dziewczyna !- krzyczałm błagając w stronę ratowników.
-Nie, przykro mi. Proszę jechać za nami.- powiedział mężczyzna.
Pobiegłem jak najszypciej umiałem w stronę domu. Otworzyłem drzwi i nie mogłm uwieżyć co zobaczyłem. Isabellę i jakiegoś mężczyznę ,którzy powoli się rozbierali. Myślałem, że zaraz wybuchnę i zabiję tego mężczyznę.
-Wynoś się !- krzyczałm w stronę mężczyzny i uderzając go pięścią w twarz.
-Ty też ! To koniec ! Nie pokazuj mi się już na oczy dziwko !- krzyczałem w stronę pół-rozebranej dziewczyny.
Wyrzuciłem ich z domu i pobiegłem w stronę auta. Wsiadłem i jechałem jak najszybciej umiałem do szpitala (który adres powiedział mi jeden z ratowników).
Kiedy dotarłem na miejsce podpiegłem do recepcji.
-Gdzie teraz jest Via Downson ?- spytałm, dysząc z zmęczenia.
-Ktoś z rodziny ?- spytała recepcjonistka.
-Tak, tak. Jestem jej narzeczonym ! Gdzie jest ?!- krzyczałem.
-Jest na odziale operacyjnym. Innych informacji udzieli panu lekarz.
Dum, dum, dum, duuuum.
Ale akcja 🔥💪
Przepraszam, że zostawiam was w takim momencie, ale trzymać was pod napięciem mogę 😂♥
Dziękuję wam za te wszystkie ⭐, komentarze, wyświetlenia to naprawdę bardzo motywuje.
Wpadajcie do noewciapoprostu
Bo z każdym kolejnym rozdziałem jest bardziej ciekawie ! 💕🔥♥
Wpadajcie też do FatButterfly00, ją motywować bo naprawdę jest wspaniałą osobą, ale nie akceptuję siebie 😢 trzymaj się kochana 😘💕♥🔥💪
Mam do was pytanko 😏♥⭐
Chcecie coś w stylu wywiadu dla bohaterów i autorki ? Albo jakieś fakty ? Pisać w komentarzach pytania, a ja na wszystkie odpowiem 😘♥
Miłego wieczorku moje kochane mordeczki 😘♥💕🔥💪
CZYTASZ
Beautifull Story || Thomas Brodie-Sangster
Fanfiction*Już ostrzegam, że nie zniechęcajcię się do początku. Po dalszych rozdziałach jest naprawdę śmiesznie i ciekawie* Via wychowywana jest w patologicznej rodzinie. Kiedy skończyła 20 lat uciekła ze swoim 18-letnim bratem do Londynu. Wtedy jej życie obr...
