*Już ostrzegam, że nie zniechęcajcię się do początku. Po dalszych rozdziałach jest naprawdę śmiesznie i ciekawie*
Via wychowywana jest w patologicznej rodzinie. Kiedy skończyła 20 lat uciekła ze swoim 18-letnim bratem do Londynu. Wtedy jej życie obr...
Thomas stał w jednym kącie ciemnego pokoju, a Dylan w drugim. Obaj byli ubrani cali na czarno. Obydwaj płakali. -Via... przepraszam- powiedział Thomas, wylewając więcej łez. Zaczęłam biec do niego, żeby go przytulić i pocieszyć, że nic takiego się nie stało. Biegłam, biegłam, ale on jagby się oddalał. Dylan podszedł bliżej i się uśmiechnął, poszedł do Thomasa. Nagle ekran się zamazywał i pojawili się rodzice. Mama miała rozmazany tusz pod powiekami, a tata rozciętą wargę i policzko -Via wiem, że was skrzywdziliśmy, ale my umieramy.-mówiła półżywa kobieta. Nie to moja własna matka ! Widok ten sprawił, że chciał uciec i na to nie patrzeć. Biegłam w stronę drzwi, które były po drugiej stronie. Nagle jakby coś mną prowadziło, upadłam na ziemię. Wszyscy się pojawili w jednym miejscu Thomas, Dylan, mama, tata i Collin -Jesteś nikim. Sprawiasz nam tylko ból i problemy.- mówili wszyscy przerażającym głosem.
Nagle się obudziłam cała roztrzęsiona i zlana potem. Boże co to było. To chyba tylko sen, a nie prawda nie ? To tylko sen. Wzięłam głeboki wdech i wypuściłam z płuc powietrze.
Wstałam i zrobiłam to co zwykle, czyli załatwienie porannych potrzeb i wzięcie długiego, gorącego prysznicu. Po umyciu się ubrałam szary crop top z adidasa, czarne legginsy i na to bomberkę.

Włosy związałam w niedbałego koka, a co do makijażu, to tylko podkreśliłam rzęsy maskarą. Ubrałam moje ciepłe jednorożcowe kapcioszki i zeszłam na dół. O dziwo Collin już wstał i robił jajecznicę. Dziwne. -Od kiedy ty rannym ptaszkiem jesteś.- powiedziałam dziwnie na niego spoglądając. -No wiesz. Ptaszka to ja mam.- powiedział, uśmiechając się łobuziarsko. -Zboczeniec. Co tam smarzysz ?- spytałam, spoglądając na patelnie. -Jajecznice, ala-Collin.- pewiedział kłaniając się. -Tylko nie spal. Jak zwykle.- powiedziałam śmiejąc się. -Ja ?! Ja ?! Ja mam spalić ?! Ojojoj coś ci ten Thomas w głowie poprzewracał.- powiedział, uśmiechając się chytrze. -Nie ! -Krzyczałam w jego stronę. -Dobra, dobra. Siadaj i nie marudź zaraz ci śniadanko podam.-powiedział, nakładając porcję jajecznicy na czarny talerzyk. -Dzięki braciszku. Zaraz po tych słowach zajadałam moją porcję. O dziwo bardzo dobre było. Hmmm coś tu nie gra.
Kiedy zjadłam śniadanie, nie przebierałam się tylko od razu poszłam w stronę kawiarni w której pracuję. Dzisiaj mój pierwszy dzień więc trochę się stresuję. No bo nigdy nie pracowałam jako kelnerka, tylko pisarka, ale to dwie inne bajki.
Doszłam na miejsce i od razu rzucił mi się w oczy podświetlany napis kawiarni ,,Pod filiżanką,,. Naprawdę oryginalne. Poszłam na zaplecze, wzięłam fartuszek i poszłam działać. Od razu zauważyłam dziewczynę, która miała farbowane końcówki na granatowy kolor. -Hej, Cassandra jestem, dla przyjaciół Cas, albo Cassie.- ciepło przywitała mnie Cas, podając rękę. -Hej, Olivia, dla przyjaciół Via.- również przywitałam się, potrząsając jej ręką na przywitanie. -Jesteś tu nowa ? Nigdy cię tu nie widziałam.- spytała zielono-oka. -Tak, dzisiaj jest mój pierwszy dzień.- powiedziałam ciepło się uśmiechając. -Taa.- powiedziałyśmy hurkiem, po czym wybuchając śmiechem. -Okej to ja już będe się zbierać po zamuwienie, widzę klijenta.- powiedziałam, strasznie się ekscytując. Podeszłam do kobiety wyglądającą na około 35 lat i chłopca, który chyba miał 7 lat. -Dzień dobry, w czym mogę pomóc ? -spytałam kobiety i się przy tym szeroko uśmiechając. -Poproszę kawę mrożoną z bitą śmietaną, lodami i ciasteczkiem a dla mojego synka gorącą czekoladę z bitą śmietaną.- mówiła zamówienie kobieta. -To wszystko ?- spytałam kończąc zapisywać zamówienie. -Tak, to wszystko.- powiedziała kobieta. Poszłam do Cassie powiedzieć jej zamówienie. Nagle usłyszałam dzwoneczek, który jest przy drzwiach, na znak otwierania drzwi. Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. I jeszcze raz nie ! Kro wszedł ?! Sam Thomas i Dylan z obsadą Więźnia Labiryntu. Oddychaj dziewczyno, oddychaj. Nie możesz zapominać o tym. Nie zemdlej błagam. No cóż praca to praca. Poszłm do największego stolika jaki był w kawiarni, pomijając, że cała się trzęsłam. -W czym mogę pomóc.- spytałam, a głos mi drżał. O borze dziewczyno uspokuj się. To tylko twoi dwaj przyjaciele i cała obsada Więźnia Labiryntu. To normalne. Znowu przestałaś oddychać ! -Via ? Ty tu pracujesz ?- wyrwał mnie z moich myśli głos Dylana. -Od dzisiaj tak. To w czym mogę pomóc ? Kiedy wszyscy skończyli zamawiać swoje zamówienie poszłam na przerwę. -Ty serio ich znałaś ?! Dziewczyno ?! Zazdroszczę.- wyrwał mnie głos Cas. -Tylko Thomasa i Dylana.- powiedziałam obojętnie. -O mój boże !- powiedziedziałaz wielkim zachwytem Cassie.
Kiedy wróciłam do domu padłam padnięta na łóżko. Przebrałam się na biała bluzę z adidasa i czarne dosyć przylegające z ściągaczami przy kostce dresy.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
A i oczywiście kapcioszki z jednorożcem. Wzięłam mojego laptopa i zaczęłam oglądać ,,Love Actually", gdzie była scena z małym Thomasem. Jaki on był słodki ! Po zakończeniu filmu przeleżałam cały dzień.
Hejka wszystkim 💕♥😘 Podoba się ? Dzisiaj taki sobie rozdział, nie mam weny i humorku 😢 Zapraszam wszystkich do noewciapoprostu ma bardzo fajne pomysły 😁♥ Podoba się ? Zostaw coś po sobie ⭐