Reichstag

307 20 16
                                        

*ReTo pov*

Kurwa. Znowu jestem najebany w trzy dupy i tym razem nie mogę nikogo o to oskarżyć...Wczoraj sporo się działo, nawet za dużo bym powiedział. Chociaż nie, porno Lasida było akurat zajebiste. Postanowiłem pójść się wszczać. Moi Towarzysze jeszcze śpią, jak zwykle te lachociągi nic nie robią tylko leżą. No zgadnijcie kto już dawno jest na nogach i kieruje... Jego imię zaczyna się na Ma, a kończy gdzieś na przedwczoraj mnie zgwałcił.

Dochodzę do kabiny. W środku jebie tak, jakby coś tam zdechło. Wyciągam chuja i...zaraz zaraz ją NIE MAM CHUJA! Przecież jestem teraz dziewczyną!? Jasny gwint, jak mam tym celować!? Siadam nad kiblem w słowiańskim przykucu i Walę z całej pety...

Później

-Koledzy-zaczął Malik, właśnie dojeżdżamy do stolicy- Berlina.

-U la la-zaczął Taco- zwiedźmy coś! Zawsze chciałem zobaczyć Reichstag (taki niemiecki parlament)

-Yy, to dla mnie zbyt inteligentne by obcować z kulturą- powiedział Cypis niechętnie.

-No PROSZĘ!!!-zaczął błagać syn słynnego pisarza żyjącego na przełonie XIX I XXI wieku.

-Dobra- zgodził się Gawshi.

Przed Reichstagiem *Syn Ernesta Alte Mann und blah blah*

Nie wierzę, że chłopcy zgodzili się na zwiedzanie, w końcu to straszne prymitywy, oprócz Bony Sforzy oczywiście. Znajdujemy się przed wejściem do parlamentu.

-Ej mordy dawać robimy fotkę! - mówi Żabson.

-Ja gut! Będzie się czym na Tinderze poszczycić!- odpowiada Solo.

Ustawiamy się w rzędzie niczym zdrajcy czekający na rozstrzelanie. Cypis robi słowiański przykucu i wykonuje ten gest z językiem i znakiem zwycięstwa. Za nim staje Anito-Reto, który pozuje na typowego janusza, nie wyglada to dobrze zawężając na JEJ ciało. Żabson, udając artystę kieruje swój wzrok na jakiś jehowych stojących w oddali. Quebo pozuje na typowego kolesia z uczelni który wyrywa każdą laskę. Przytulam się do niego, ten nie protestuje. To dobrze- myślę.

-Ej ale ja też chcę być na zdjęciu- mówi Malik trzymając lustrzankę.

Arabisko podchodzi do jakiegoś studenta i zaczyna mówić swoją łamaną angielszczyzną:

-Gutek Tag, Photo plis kan you make? Me und frenty?

-Jahwol- odpowiada chłopak.

Don dołącza do nas i robi taką minę jakby miał się zesrać.

-Fertig- mówi Niemiec- Ich habe mehrere Fotos gemacht.

-Danke- mówi Głos rozsądku odbierając aparat.- Jeszcze dziś je wywołam, później wam pokaże.

Weszliśmy do środka. Wnętrze było przepiękne! Postanowiliśmy się rozdzielić i spotkać przy wejściu z godzinę. Dwaj głowni agresorzy i Płaz w skórze człowieka poszli schodami na górę. Ja, Kuba i Anita, znaczy się ReTo poszliśmy razem. Zaczęliśmy oglądać wystawną sale, piękny hall po czym udaliśmy się w stronę wielkiej Glasskuppel.(Aż niewiarygodne że to wszystko zostało tak dobrze odrestaurowane po ataku tych jeBanach sovietów) Usiedliśmy pod słynną kopułą. ReTo powiedział, że idzie po żarcie. Zostaliśmy sami z pingwinim sługą Arktosa. Siedzieliśmy w milczeniu. Kuba objął mnie swoją ręką i przyciągną do siebie niczym magnes elektrodynamiczny. Spojrzałem się na niego. Dzielą nas dosłownie centymetry. Opieram głowę o jego klatkę piersiową. To nigdy nie była przyjaźń...

*Cypis pov*

Razem z tymi dwoma świrurami wbiegamy po schodach jak pojebani. Gdy znajdujemy się na szczycie Żabson oświadcza:

-A gdyby tak się trochę zabawić?

-Co masz na myśli?- pytam zaciekawiony jego propozycją.

-No wiecie, nabroić. Poszukajmy sali, w której odbywają się posiedzenia Sejmu.

-Wchodzę w to!

-No nie wiem-zaczyna Mosa- strasznie chce mi się szczać...

-Wysikasz się później-mówię stanowczo.

Nie dam sobie zepsuć zabawy przez worek moszniowy. Znajdujemy jakieś ogromne drzwi. Raz dwa udaje nam się je wywarzyw, wchodzimy do środka a tam...

-WAS IST DAS!-krzyczy jakieś babsko stojące na mównicy.

-Polen wil conquer Germany! -wrzeszczy Żabojad.

Wbijamy do środka jak na dziką imprę. Podbiegam do polityków siedzących w pierwszym rzędzie i zaczynam śpiewać tańcząc i biegająco pomiędzy siedzeniami:

-"6 dzień tygodnia płone kurwa jak pochodnia"!

-Schutz! Schutz! Verhafte diese Verbrecher!- krzyczy któryś z posłów.

Kobieta stojąca na mównicy zaczyna się wydzierać, niczym jakiś strażnik piekła próbujący zatrzymać uciekających potępieńców. Zaraz zaraz- myślę. Ja ją znam! To przeciż Angela Merkel- n̶a̶j̶g̶o̶r̶s̶z̶y̶ kanzlerz Niemiec! Kurłaa taki fame! Podbiegam do niej i mówię.

-Siema kurwa ja też jestem sławny, dawaj fotkę dla tatusia!

Robię zdjęcie po czym dostaje w ryj podkową. Nagle do sali wbiega poliZei. Jako iż jestem zajęty tarciem elektrostatycznym mojej twarzyczki nie zwracam uwagi jak jeden ze strażników mnie obezwładnia. Zakuwają mnie w kajdany i sądzają obok związanego Żabsona. Jeden z nich zaczyna coś pierdolić, ale ni chuja nie rozumiem. Ej gdzie jest Malik? Na szczęście długo nie muszę czekać na odpowiedź, bo oto ukazuje się nam Arab stojący na mównicy z wielkim sterczącym drongalem wołając:

-Ja sikam na kurwy, bo lubię beszcześcić!

(Przepraszam za tą scenę, to uwlaczajace,że jakiś UNTERMENCHEN zeszczał się do naszego wspaniałego parlamentu)

Kozystając z chwili nieuwagi, razem z Matizem uciekamy strażnikom. Biegniemy schodami w dół. Po chwili Mosa do nas dołącza. Na dole widzimy już naszych zniecierpliwionych kamratów.

-Do wozu! Szybko!- wrzeszczy Płaz.- Gonią nas! Uciekać!

Jak na zawołanie ruszyli w stronę wyjścia. Kierujemy się do auta. Nogi mi z dupy wypadają! PoliZei of Deutsche Reich już nas dogania. Otwieramy drzwi i szybko wbijamy do środka. Malik przekręca kluczyki w stacyjce, po czym daje gazu. Pędzimy ulicami Berlina. Za nami słyszę wycie syren. Oto jak zostaliśmy zbiegami uciekającymi przed Europolicją...


Właśnie narysowałam ten rysunek i muszę przyznać, ze nienawidzę rysować na tablecie. Ja osobiście jestem z siebie dumna. Bawi mnie, że Cypis wyszedł jak zboczeniec, a Kuba jak predator xd

Rap Battle [UKOŃCZONE]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz