*Malik pov*
Od paru bitych godzin siedzę zamknięty w ciupie. Jestem podejrzany o zamach w tamtej restauracji. Próbowałem tłumaczyć przesłuchującym, że jestem niewinny. Nie chcą mnie nawet słuchać. Zakuli mnie w dyby i kazali czekać na proces sądowy.
-Zostawcie mnie! Bo inaczej was zgwałcę!- słyszę pieklącego się człowieka.
-Morda w kibel pedofilu!- mówi jakiś policjant- pójdziesz siedzieć za gwałt na nieletniej!
-Ale ja nie wiedziałem, że ona ma 13 lat!
Zaraz zaraz. Ja znam ten głos! To przecież nikt inny jak Cypisolo! Nagle jeden ze strażników otwiera drzwi do celi.
-Posiedzisz tutaj- zwraca się do Patusa.
Patrzę na niego.
-Mosa! Mordo! A co ty tutaj robisz?
-Więc widzisz...- i zacząłem opowiadać mu moją historie.
Później
Odkąd siedzę tu z Cypisem nie jest tak nudno. Chłopak gra na harmonijce jak na więźnia przystało, a ja śpiewam piosenki po Arabsku.
-Udało nam się złapać tą ćpunkę. Była na moście.- powiedział któryś z psów.
-To dobrze. Już się bałem, że zrobi komuś krzywdę.
Kraty ponownie się otwierają, a do środka zostaje wepchnięta Anita.
-Co przeskrobałaś?-pytam na powitanie.
-Jakiś menel dał mi jointa i mogłam kontaktować się z Reto i zwiedzaliśmy Paryż, po czym chciałam się zabić, ale on dał mi kwiaty i...
-Trajkotka za pasem!- wrzeszczę- dziewczyno litości! Wystarczy nie mów już tyle.
Anita dołącza do nas i zaczynamy śpiewać na nowo:
Nad rzeczką opodal krzaczka- zaczyna dziewczyna- mieszkała kaczka dziwaczka. Lecz zamiast trzymać się rzeczki, robiła piesze wycieczki.
Raz poszła wiec do fryzjera-zawył Solo.
Poproszę o kilo sera- wydzieram się tak jakby ktoś właśnie kopnął w moje metalowe przyrodzenie.
-Cisza tam!- wrzeszczy mundurowy.
Nie zwarzając na jego upomnienia piejemy w najlepsze:
Lecz zdębiał obiad podjąc, bo z kaczki zrobił się zając!
-No kurwa mać! Kurwicy można z wami dostać!
Strażnik wszedł do naszej celi, po czym wyjął paralizator. Zaczął razić nas prądem jak błyskawicą.
-Aaaaaa- zawołałem niczym narąbany transformers.
Wszyscy zwijaliśmy się z bólu na podłodze, tańcząc w rytmie czaczy.
Jakiś czas później, kiedy doszliśmy już do siebie, usłyszałem darcie się.
-Łapska precz! Zostawcie mnie! Cholera! Muszę tam wracać i wymierzyć sprawiedliwość temu kucharzynie!
Ujrzałem dwóch policjantów idących pod pachę z Żabsonem. Nasz kolega miał na sobie kaftan bezpieczeństwa. Strasznie darł ryja i próbował się wymsknąć, jednakże nieskutecznie.
-O Elo!- zawołał synalek Popka- widzę, że zbiera nam się tu cała ekipa.
Anita zaczęła się śmiać. Bądź co bądź ta sytuacja była komiczna. Wszyscy trafiliśmy razem do pierdla- przypadek? Nie sądzę!
-Za co cię zamknęli?- zapytałem- i czemu masz ten kaftan.
-W restauracji, która znajduje się na samym szczycie Eiffla, podają żaby!-tłumaczył- chciałem ratować moich krewniaków! Pobiłem kucharza i pootwierałem klatki z więzionymi płazami.
CZYTASZ
Rap Battle [UKOŃCZONE]
FanfictionJesteś napaloną 13 latką? Lubisz raperów? Szukasz powieści, która będzie obfitować w dramat, akcję i romans? A więc to odpowiednie opowiadanie dla ciebie! Nie czekaj i czytaj już teraz! UWAGA! TYLKO DLA DOROSŁYCH CZYTELNIKÓW!
![Rap Battle [UKOŃCZONE]](https://img.wattpad.com/cover/153172684-64-k944909.jpg)